- Bezprawnik -
- Energetyka -
- URE i policja ostrzegają. Oszuści podszywają się pod kontrolerów fotowoltaiki
URE i policja ostrzegają. Oszuści podszywają się pod kontrolerów fotowoltaiki
Jeszcze niedawno oszuści podszywali się pod policjantów, pracowników banków czy wnuczków potrzebujących pilnej pomocy. Dziś na celowniku przestępców znaleźli się właściciele instalacji fotowoltaicznych. Policja i Urząd Regulacji Energetyki ostrzegają przed osobami podającymi się za „kontrolerów fotowoltaiki”, „inspektorów energetycznych” lub pracowników instytucji publicznych. Pod pretekstem obowiązkowej kontroli próbują wyłudzić pieniądze, dane osobowe lub dostęp do domu. Mamy zatem do czynienia z kolejną odsłoną dobrze znanego mechanizmu oszustw: wzbudzić niepokój, powołać się na autorytet urzędu i skłonić ofiarę do szybkiej decyzji.
Nowa legenda zamiast „na wnuczka”
Policjanci zwracają uwagę, że mechanizm oszustwa jest bardzo podobny do dobrze znanych metod „na policjanta”, „na pracownika banku” czy „na wnuczka”. Zmieniła się jedynie historia, którą opowiadają przestępcy. Tym razem wykorzystują rosnącą liczbę instalacji fotowoltaicznych w Polsce. Wiedzą, że wielu właścicieli domów nie zna szczegółowych procedur dotyczących kontroli instalacji ani kompetencji poszczególnych instytucji. Wystarczy więc założyć kamizelkę, przygotować identyfikator i użyć kilku fachowych określeń, aby wzbudzić zaufanie. Nie są to pierwsze oszustwa na fotowoltaice, na jakie narażeni są właściciele paneli.
Oszuści często informują, że wykryto nieprawidłowości w instalacji lub że konieczna jest pilna kontrola związana z bezpieczeństwem sieci energetycznej. Następnie proponują odpłatne usunięcie rzekomych usterek albo próbują nakłonić właściciela do podpisania dokumentów.
URE nie prowadzi takich kontroli
Kluczowa informacja jest jedna: Urząd Regulacji Energetyki (URE) nie prowadzi kontroli przydomowych instalacji fotowoltaicznych. Co więcej, urząd podkreśla, że nigdy takich kontroli nie prowadził i nie zamierza prowadzić. Każda osoba podająca się za pracownika URE, która chce wejść na posesję pod pretekstem sprawdzenia paneli fotowoltaicznych, powinna wzbudzić natychmiastową czujność.
Kto naprawdę może sprawdzić instalację
Nie oznacza to oczywiście, że instalacje fotowoltaiczne nigdy nie są sprawdzane. Kontrole mogą prowadzić przedsiębiorstwa odpowiedzialne za dystrybucję energii elektrycznej. Przykładem są realne kontrole fotowoltaiki zapowiadane przez operatorów sieci. Odbywają się jednak według określonych procedur, a osoby przeprowadzające kontrolę muszą posiadać imienne upoważnienia i legitymacje służbowe.
Celem nie zawsze są pieniądze
Choć najczęściej mówi się o wyłudzeniach pieniędzy, zagrożenie może być znacznie większe. Przestępcy próbują uzyskać dostęp do dokumentacji instalacji, rachunków za energię, danych osobowych czy numerów liczników. Zdarza się również, że wizyta ma charakter rozpoznania przed późniejszą kradzieżą. Policja ostrzega, że oszuści często działają w parach. Jedna osoba zajmuje rozmową właściciela domu, podczas gdy druga obserwuje posesję lub próbuje dostać się do innych pomieszczeń. Właśnie dlatego eksperci ds. bezpieczeństwa radzą, aby nigdy nie wpuszczać do domu osób, których tożsamości nie można jednoznacznie zweryfikować. Podobny scenariusz znamy już z innych metod — przestępcy podający się za kontrolerów pieców również pukali do drzwi pod pretekstem urzędowej wizyty.
Dlaczego fotowoltaika stała się celem?
Odpowiedź jest prosta. Polska przeżyła prawdziwy boom fotowoltaiczny. W ciągu kilku lat liczba mikroinstalacji liczona była już w milionach, a panele słoneczne stały się charakterystycznym elementem krajobrazu polskich miast i wsi. Tym samym zbudowana została nowa „grupa docelowa” potencjalnych ofiar. Właściciele instalacji wiedzą, że przepisy dotyczące energetyki często się zmieniają. Słyszeli o nowych zasadach rozliczeń, net-billingu, obowiązkach wobec operatorów sieci czy zmianach w programach wsparcia — wystarczy wspomnieć, że niektóre rezygnacje z fotowoltaiki były bezpośrednim skutkiem nowych regulacji. W takiej sytuacji łatwo uwierzyć, że pojawił się również nowy obowiązek kontroli. Przestępcy doskonale wykorzystują tę niepewność.
Jak się bronić?
Podstawowa zasada jest prosta: nie działać pod presją. Jeżeli ktoś twierdzi, że musi natychmiast skontrolować instalację fotowoltaiczną, należy poprosić o okazanie legitymacji i upoważnienia, a następnie samodzielnie skontaktować się z instytucją, którą rzekomo reprezentuje. Nie należy podpisywać dokumentów podczas pierwszej wizyty, przekazywać danych osobowych ani dokonywać jakichkolwiek płatności gotówkowych. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości warto zadzwonić na policję. Funkcjonariusze podkreślają, że wolą sprawdzić dziesięć fałszywych alarmów niż przeoczyć jedno prawdziwe oszustwo.
Oszuści zawsze podążają za modą
Historia pokazuje, że przestępcy bardzo szybko dostosowują swoje metody do rzeczywistości. Kiedy popularne stały się bankowość elektroniczna i płatności internetowe, pojawiły się oszustwa „na pracownika banku”. Gdy wzrosło zainteresowanie inwestycjami, zaczęły się wyłudzenia „na doradcę finansowego”. Bywa też, że oszustwa internetowe na kancelarię uderzają w osoby, które już raz padły ofiarą naciągaczy.
Dziś podobny los spotkał fotowoltaikę, co jest kolejnym dowodem na to, że wraz z rozwojem nowych technologii rośnie nie tylko komfort życia, ale również kreatywność przestępców. A najlepszą ochroną pozostaje spokój, zdrowy rozsądek i zasada ograniczonego zaufania wobec każdego, kto niespodziewanie puka do naszych drzwi z informacją o „obowiązkowej kontroli”.
zobacz więcej:

