Służby Sąsiedzkie nagle zaczęły powstawać w wielu miastach
Informacje o tworzeniu Służby Sąsiedzkiej pojawiły się już na facebookowych grupach typu spotted wielu miast w Polsce m.in. Staszowa, Otwocka, Włocławka, Jastrzębia-Zdroju, Lubonia, Dzierżoniowa, Radziejowa, Redy i Mysłowic. W każdym przypadku treść wpisu była podobna, a więc informowała, że taka Służba Sąsiedzka właśnie rozpoczęła działalność i poszukiwane są osoby, które chciałyby do niej dołączyć.
Dość dokładnie opisany był również cel utworzenia takiej grupy – miałaby ona bowiem dbać o porządek i bezpieczeństwo na terenie miasta. Realizacja tego zadania miałaby natomiast polegać na dokumentowaniu przypadków łamania przepisów przez mieszkańców i przekazywaniu informacji na ten temat odpowiednim służbom.
Rzekome Służby Sąsiedzkie wyjaśniały też szczegółowo, o jakie łamanie przepisów chodzi i w zależności od miasta wymieniane były tutaj różne przewinienia np.:
Niemal w każdym wpisie widniała również informacja, że Służba Sąsiedzka swoje zadania będzie realizowała głównie w godzinach popołudniowych i wieczornych oraz w weekendy, a także że będzie publikowała raporty ze swoich działań.
Pomysł wywołał oburzenie wśród mieszkańców
Powyższe wpisy o utworzeniu Służby Sąsiedzkiej w każdym mieście spotkały się z ogromnym zainteresowaniem mieszkańców, bo pod wieloma z nich można znaleźć nawet kilka tysięcy komentarzy. Większość osób rzecz jasna nie kryła w nich swojego oburzenia i krytykowała pomysł powstania służby, która zamiast pomagać sąsiadom, chce po prostu na nich donosić władzy.
W większości miast komentujący określali taką inicjatywę też w bardzo podobny sposób: "nowe ORMO" lub "wracają czasy komuny". W kierunku pomysłodawców posypały się też rozmaite inwektywy, z których najdelikatniejszymi były takie jak „konfidenci”, „kapusie” i „donosiciele”.
Co ciekawe, pojawiały się jednak i komentarze internautów, którzy chwalili nową inicjatywę, widząc w niej skuteczny sposób na przywrócenie porządku, z którym nie radzą sobie oficjalne służby. Co więcej, zdarzały się nawet podpowiedzi, gdzie konkretnie ochotnicy powinni rozpocząć swoją kontrolę.
Internetowe wpisy okazały się fałszywe
Wpisy na Facebooku o powstaniu Służby Sąsiedzkiej oczywiście okazały się fejkiem. Świadczy o tym przede wszystkim ich podobieństwo, bo we wszystkich miastach ich treść była niemal identyczna. Za każdym razem taki wpis opatrzony był też podobnym zdjęciem, przedstawiającym członka grupy fotografującego np. źle zaparkowany lub nieodśnieżony samochód. Każde z takich zdjęć zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję (podobnie jak zdjęcie w tym artykule), co potwierdzili m.in. dziennikarze Konkret24, którzy do ich weryfikacji użyli specjalistycznych narzędzi.
Niestety nie wiadomo, czy wpisy o Służbie Sąsiedzkiej były tylko kiepskim żartem, czy może celową akcją. Na pewno jednak można stwierdzić, że okazały się skuteczne w swoim przekazie, skoro wywołały tak wiele emocji. Jest to też niestety kolejny przykład, jak podatni jesteśmy jako społeczeństwo na dezinformację i jak łatwo można nas za jej pomocą skłócić i podzielić.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj