- Bezprawnik -
- Zagranica -
- Wybory co dwa lata to jedyne, co lubię w ustroju USA. Tym razem mogą sparaliżować prezydenturę Trumpa
Wybory co dwa lata to jedyne, co lubię w ustroju USA. Tym razem mogą sparaliżować prezydenturę Trumpa
We wtorek 3 listopada w Stanach Zjednoczonych odbędą się tzw. wybory połówkowe. Amerykanie wybiorą 35 senatorów i cały skład Izby Reprezentantów. Ewentualna wygrana Demokratów oznacza koniec wszechwładzy prezydenta Donalda Trumpa.
Wybory co dwa lata to jedyna rzecz, jaką lubię w ustroju USA
Cykl wyborczy w Stanach Zjednoczonych bardzo się różni od polskiego. Zamiast wyborów „o wszystko” co cztery lata Amerykanie stosują nieco inny system. Doszli do wniosku, że wybory należy przeprowadzać częściej – co dwa lata. Zawsze więc w połowie czteroletniej kadencji prezydenta przeprowadzane są midterms, czyli „wybory połówkowe”. Następne odbędą się już we wtorek 3 listopada.
Do wzięcia jest cała Izba Reprezentantów licząca 435 członków oraz 35 miejsc w Senacie. W przeciwieństwie do Polski w USA obydwie izby Kongresu mają bardzo zbliżoną pozycję ustrojową. Obydwie są ważne. Żadna z nich nie jest ustrojowo sprowadzona do funkcji legislacyjnego progu zwalniającego czy izby pamięci, jak nasz polski Senat.
Już sam ten fakt podpowiada, że wybory połówkowe są bardzo ważne. Tym razem jednak stawka jest dużo większa niż zwykle. Midterms w środku prezydenckiej kadencji stanowią przy okazji plebiscyt dotyczący polityki prezydenta. Prezydentem USA jest zaś Donald Trump – ten sam, który zapowiadał przejęcie Grenlandii.
Obecnie Republikanie mają przewagę w obydwu izbach Kongresu
Zacznijmy od punktu wyjścia. Obecnie w Izbie Reprezentantów 218 mandatów trzymają Republikanie będący politycznym zapleczem prezydenta. Do tej liczby należy dopisać jednego niezależnego reprezentanta, który trzyma z Republikanami. Demokraci mają 212 głosów, 4 mandaty pozostają nieobsadzone.
W Senacie jest podobnie. Republikanie trzymają 53 miejsca. Demokraci dysponują 45 głosami plus 2 senatorów współpracujących z tą partią. Przewaga partii Donalda Trumpa nie jest więc porażająca. Stawka jest dla niego na tyle wysoka, że Trump obiecuje 5000 dolarów każdemu Amerykaninowi, jeśli Republikanie utrzymają kontrolę nad obiema izbami Kongresu.
Gerrymandering i Senat, czyli jak Amerykanie wybierają Kongres
Do Izby Reprezentantów głosuje się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Ponieważ wybierana jest cała izba, głosują wszyscy Amerykanie. Specyfika amerykańskiego systemu wyborczego podpowiada ogromne znaczenie granic okręgów wyborczych. Władze stanowe notorycznie je zmieniają w taki sposób, by ich partia uzyskała przewagę. Nie inaczej było przed tymi wyborami.
W Teksasie, na Florydzie, w Missouri i Karolinie Północnej udało się przeforsować granice korzystne dla Republikanów. Demokraci najprawdopodobniej zyskają dodatkowych reprezentantów w Kalifornii. Wiele planowanych zmian udało się zablokować w sądach.
Senat jest nieco bardziej skomplikowany. Senatorów wybiera się na sześcioletnią kadencję, ale naraz wybiera się jedynie część izby. Każdy stan ma do obsadzenia dwa mandaty w izbie wyższej. Głosowanie obejmuje jeden z nich. Tym samym wybory do Senatu zazwyczaj odbywają się w ok. 2/3 stanów. Ordynacja jest bardzo prosta: zwycięzca zdobywa mandat. W USA nie ma ciszy wyborczej.
Amerykanie najwyraźniej są wściekli na Donalda Trumpa
W tym momencie warto nakreślić sytuację, w której obecnie znajdują się Stany Zjednoczone. Prezydent Donald Trump jest twarzą Partii Republikańskiej, którą podporządkował sobie praktycznie w całości. Jeżeli jakaś wewnętrzna opozycja istnieje, to jest cichutka niczym przysłowiowa mysz pod miotłą.
Donald Trump miał polepszyć życie Amerykanów – sondaże wskazują na coś przeciwnego. Prezydent cieszy się według nich aprobatą ok. 37% Amerykanów. Niechęć do niego i jego polityki wyraża z kolei 60% badanych. Społeczeństwo może mieć mu za złe nierealizowanie obietnic przedwyborczych, wzrost kosztów życia, rekordowo drogie paliwo oraz wywołanie wojny z Iranem, której Trump nie potrafi skończyć. Do tego dodajmy bezprecedensowe skandale korupcyjne oraz specyficzny temperament prezydenta.
Nie oznacza to, że Demokraci są w dużo lepszym położeniu. Zachowują się trochę jak nasze polskie partie po utracie władzy – zajmują się przede wszystkim samymi sobą i nie do końca potrafią skapitalizować nastroje społeczne.
Demokraci idą po zwycięstwo. Pozostaje pytanie o jego skalę
Pomimo tego sondaże w pewnym momencie zaczęły dawać przewagę Demokratom. Na przykład w sondażu telewizji NBC 52% respondentów wolałoby Izbę Reprezentantów kontrolowaną przez Demokratów, a na Republikanów wskazuje jedynie 43% badanych.
Trzeba jednak pamiętać, że specyfika amerykańskiego systemu wyborczego sprawia, że sama liczba głosów wszystkich Amerykanów ma dość niewielkie znaczenie. Liczy się to, kto wygra w kluczowych okręgach. Kluczowe są zaś te, w których istnieje szansa na zmianę partyjnych barw.
Przewaga Demokratów sprawia, że najprawdopodobniej przejmą kontrolę nad Izbą Reprezentantów. Istnieje też szansa, że uda im się zdobyć przewagę w Senacie dzięki ogólnokrajowej „niebieskiej fali”. Niebieski to barwa partyjna Demokratów, Republikanie stosują czerwień.
W grę wchodzą nawet prawdziwe cuda nad urną w postaci szans na wygraną Demokratów w tradycyjnie republikańskim Teksasie. Od jakiegoś czasu kandydat tej partii James Talarico utrzymuje przewagę paru punktów procentowych nad republikaninem Kenem Paxtonem.
Jedno jest pewne: nikt nie zdejmie Trumpa z urzędu
Prawdę mówiąc, niespecjalnie wierzę w „niebieską falę” i zwycięstwo Demokratów w Senacie. Republikanie bywają niedoszacowani w sondażach. Nie należy jednak całkowicie wykluczać takiego scenariusza.
Przejęcie Senatu oraz Izby Reprezentantów oznaczałoby paraliż prezydentury Donalda Trumpa. Senat zatwierdza kandydatów na najważniejsze stanowiska w państwie. Dotyczy to także sędziów. Każda uchwalana ustawa musi uzyskać poparcie obydwu izb. Musi także nie zostać zawetowana przez prezydenta.
Izba Reprezentantów z kolei decyduje o budżecie państwa, a więc o finansowaniu prezydenckiej administracji. Może także zdecydować o wszczęciu wobec prezydenta procedury impeachmentu, a więc złożenia go z urzędu. Byłby to trzeci impeachment Donalda Trumpa.
Nie oznacza to oczywiście, że uda się wyrzucić prezydenta z Białego Domu. Proces w ramach impeachmentu prowadzi Senat. Domknięcie procedury wymaga zaś 2/3 głosów w izbie wyższej, co jest niemożliwe do uzyskania.
„Niebieska fala” oznaczałaby koniec wszechwładzy Trumpa
Nie zmienia to faktu, że utrata nawet samej Izby Reprezentantów sprawi, że Donald Trump będzie musiał się liczyć z Demokratami, którzy będą w stanie zablokować co ważniejsze z jego pomysłów choćby poprzez groźbę odcięcia administracji od pieniędzy. Dodatkowo kongresmeni będą uważniej i skuteczniej patrzeć na ręce Trumpowi i jego skorumpowanej na wskroś kamaryli.
Utrata Senatu mogłaby podkopać pozycję Trumpa w Partii Republikańskiej, co z kolei jest chyba jedyną szansą na wyrwanie jej z objęć prezydenckiego zaplecza w postaci ruchu MAGA. To z kolei mogłoby w perspektywie następnych dwóch lat przeobrazić tamtejszą scenę polityczną nie do poznania.
Wygrana Demokratów może nas uratować przed korupcyjnymi układami ludzi Trumpa z reżimem Putina
Z polskiego punktu widzenia najważniejsza jest jawna wrogość Donalda Trumpa wobec Unii Europejskiej oraz usłużność względem Rosji. Dodatkowo bliskowschodnie wojenki amerykańskiego prezydenta odbijają się na światowej gospodarce, a ruch MAGA aktywnie wspiera podobne sobie stronnictwa polityczne na całym świecie.
Przegrana w wyborach połówkowych może zmusić Trumpa do opamiętania się w kwestii pokątnych układów z reżimem Putina. Nie należy się też spodziewać, by Demokraci byli gotowi finansować wojnę z Iranem. Możliwe nawet, że blokowaliby posunięcia wymierzone w Europę.
Tym samym można śmiało postawić tezę, że im gorzej dla Republikanów, tym lepiej dla Polski. Oznaczałoby to osłabienie szkodliwego wpływu, jaki na nasz region mają Trump i jego „specjalni wysłannicy” – jego zięć oraz wieloletni kumpel o podejrzanie rosyjsko brzmiącym nazwisku. Wszystko to dzieje się w kluczowym momencie wojny Rosji z Ukrainą.
zobacz więcej:










