- Bezprawnik -
- Firma -
- Senat przywraca CIT 22 proc. Brzoska: uderzy to przede wszystkim w polskie firmy, nie zagraniczne
Senat przywraca CIT 22 proc. Brzoska: uderzy to przede wszystkim w polskie firmy, nie zagraniczne
Reforma podatkowa wychodzi z Senatu z pewnymi zmianami. Politykom koalicji rządzącej udało się utrącić poprawki wprowadzone przez Sejm. Jedna z nich usuwała z ustawy stawkę 22 proc. CIT dla spółek o przychodach ponad 50 mln euro rocznie. Stawka wraca, ale nie nastawiałbym się zbytnio na jej utrzymanie.
Poprawki Ryszarda Petru wypadły w Senacie z reformy podatków
Z wyraźną satysfakcją obserwuję w ostatnich dniach, że pomysły rządzących na de facto podwyżkę podatków dla części przedsiębiorców nie idą do końca zgodnie z planem. Zamieszanie wprowadziły przegłosowane przez Sejm poprawki autorstwa Ryszarda Petru, który obecnie reprezentuje klub parlamentarny Centrum.
Zaproponował w nich nie tylko dość ekstrawagancką coroczną waloryzację progów podatkowych o wskaźnik inflacji, ale także wyrzucenie do kosza jednego z filarów rządowej propozycji. Mam na myśli wprowadzenie dodatkowej, wyższej stawki podatku dochodowego od osób prawnych.
Największe firmy o przychodach przekraczających próg 50 mln euro rocznie płaciłyby podatek dochodowy według stawki 22 proc. W przeliczeniu na złotówki wychodzi ponad 220 mln zł. Obecnie obowiązuje liniowy CIT 19 proc.
Nie chodzi o sprawiedliwość. Wyższy CIT 22 proc. to skok na kasę
Dlaczego koalicji rządzącej tak bardzo zależy na zwiększeniu obciążeń akurat tych podatników? Odpowiedź może być tylko jedna: chodzi o pieniądze. Budżet trzeszczy w szwach, w przyszłym roku szykuje się nam kolejny rekordowy deficyt sięgający 281,2 mld zł. Tymczasem ta sama wielka reforma podatków przynosi nam kolejną obniżkę podatku PIT na zasadach ogólnych.
Oficjalnym uzasadnieniem jest chęć bardziej sprawiedliwego rozłożenia obciążeń pomiędzy podatników. Największe firmy mają płacić do budżetu więcej pieniędzy.
Najczęściej w tym kontekście wymienia się ORLEN i banki, które rzeczywiście są największymi podatnikami CIT w Polsce. Trzeba jednak zauważyć, że wcale nie są to jedyne podmioty na liście.
To nieprawda, że celem są tylko banki i spółki energetyczne
Ktoś mógłby spytać, jaką listę mam na myśli. Tak się składa, że co roku do 30 września Ministerstwo Finansów publikuje wykaz podatników CIT, których przychody przekroczyły równowartość właśnie 50 mln euro. Lista podatników imiennych za 2025 rok zawiera 4 604 pozycje.
Wśród nich znajdziemy nie tylko najbardziej rozpoznawalne marki w Polsce i liderów CIT, ale także nieco mniej znane firmy. Wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu zdecydowana większość z nich jednak jakiś CIT płaci.
Myliłby się ten, kto sądzi, że stopień obciążenia danej spółki zależy od kwoty uzyskanych przychodów. Podatek CIT jest w końcu podatkiem dochodowym. Niektórzy przedsiębiorcy są w stanie całkiem skutecznie unikać wykazywania dochodów. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to właśnie tutaj jest przysłowiowy pies pogrzebany.
Wyższy CIT uderzy niemal wyłącznie w polskie firmy
Najlepiej istotę problemu oddał prezes InPostu Rafał Brzoska. Komentując legislacyjne plany rządu, zwrócił uwagę na to, że podwyższanie podatku CIT zagranicznym firmom transferującym zysk z Polski nie ma żadnego sensu. Jak to ujął: „Wzrost podatku CIT od zera dla nich oznacza dalej zero”. Myśl rozwinął na swoim profilu w serwisie X:
Dziś w Sejmie obraduje Komisja Gospodarki i Rozwoju. Posłowie omówią informację Ministra Finansów @Domanski_Andrz o optymalizacji podatkowej zagranicznych korporacji. Chodzi o to, jak wpływa ona na konkurencyjność polskich firm i na budżet państwa. Zwłaszcza w kontekście planu zwiększenia podatku CIT -który -NIE MAM ŻADNEJ WĄTPLIWOŚCI - uderzy przede wszystkim w polskie firmy a NIE zagraniczne!
Tak nie może być! Ta sytuacja nie zmienia się od lat a ceny transferowe są wytrychem do wyprowadzania zysków poza Polskę!
Jeśli ktoś zarabia na polskich klientach, polskich drogach i polskiej infrastrukturze, powinien płacić podatki w Polsce, tak jak polskie firmy. To kwestia uczciwej konkurencji i pieniędzy, które wracają do nas wszystkich: na szpitale, szkoły i drogi.
Zagraniczne spółki jak zwykle wyprowadzą zyski z Polski i tyle
Z opisanym zjawiskiem wyprowadzania zysku z Polski do krajów pochodzenia od lat walczą kolejne rządy. Niewiele z tej walki do tej pory wyszło. Sam Brzoska od dawna przekonuje, że lekarstwem byłby podatek przychodowy. Ma też absolutną rację, że wyższy CIT 22 proc. uderzy przede wszystkim w polskich przedsiębiorców.
Część prześmiewców stawia nawet tezę, że CIT jest w naszym kraju tak naprawdę podatkiem dla chętnych, gdy mowa o podmiotach zagranicznych i rodzimych firmach przenoszących siedziby do rajów podatkowych.
Przy czym ja nawet nie próbuję się łudzić, że rządzącym chodzi o jakąkolwiek podatkową sprawiedliwość. Jest takie angielskie określenie „cash grab”. Oznacza produkt albo usługę nastawione z góry na to, by możliwie niewielkim kosztem wycisnąć z odbiorcy jak najwięcej pieniędzy. Tym właśnie będą nie tylko zmiany w ryczałcie, ale także wyższy CIT.
Wydaje mi się, że rządzący wręcz liczą na prezydenckie weto
Nie spodziewałbym się, by poprawki Senatu likwidujące kluczowe poprawki Sejmu do rządowego projektu zostały odrzucone w izbie niższej. Najprawdopodobniej rząd zdyscyplinuje swoich koalicjantów i zadba o obecność swoich posłów na sali sejmowej. Ot, wypadałoby uniknąć kolejnego blamażu.
Mimo wszystko nie wydaje mi się, by reforma podatków weszła w życie. Wabik w postaci obniżenia powszechnego podatku PIT nie wystarczy, by prezydent zrezygnował z zastosowania prawa weta. Na razie więc najwięksi polscy przedsiębiorcy mogą spać spokojnie.










