- Bezprawnik -
- Prawo -
- Za psa w nagrzanym aucie potępiamy z miejsca. Za psa, który nie może oddychać — chwalimy hodowcę
Za psa w nagrzanym aucie potępiamy z miejsca. Za psa, który nie może oddychać — chwalimy hodowcę
Mówi się nam, że pies to nie zabawka, zwierzęta są istotami zdolnymi do odczuwania cierpienia, a właściciel ma obowiązek zapewnić im odpowiednie warunki. Wszystko słusznie. Tylko w takim razie mam pewien problem z tym, że równolegle przez lata akceptowaliśmy hodowanie zwierząt w taki sposób, żeby cecha podobająca się człowiekowi zwiększała ryzyko problemów z oddychaniem, wysiłkiem czy przegrzewaniem. Zwłaszcza że Europa robi się coraz cieplejsza, a mopsy i buldogi należą do psów, które upały znoszą szczególnie źle.
Nie mam zamiaru po raz setny przekonywać, że zmiany klimatu istnieją. Jeżeli ktoś nadal uważa, że globalne ocieplenie wymyślili ekolodzy, żeby zabrać mu samochód, to raczej jeden tekst o mopsach go nie nawróci.
Warto jednak odnotować kilka liczb. Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem, a według Copernicusa ogrzała się już o około 2,5 stopnia Celsjusza względem epoki przedindustrialnej. Rok 2024 był najcieplejszym w historii europejskich pomiarów. W 2025 r. kontynent znowu mierzył się z wyjątkowo silnymi falami gorąca, a w czerwcu 2026 r. Europa Zachodnia zanotowała najcieplejszy czerwiec w historii pomiarów.
Mops nie „śmiesznie sapie”. Mops może mieć przewlekłą chorobę
Dla psa to ma znaczenie, bo chłodzi się przede wszystkim poprzez ziajanie. Jeżeli więc wyhodowaliśmy psa, któremu z definicji utrudniliśmy swobodne oddychanie, to dokładamy mu problem właśnie tam, gdzie przy wysokiej temperaturze organizm najbardziej potrzebuje sprawnego mechanizmu termoregulacji.
Mopsy, buldogi francuskie czy angielskie należą do ras brachycefalicznych, czyli psów o mocno skróconej czaszce i spłaszczonym pysku. Ekstremalnie skrócona kufa może wiązać się z zespołem BOAS, czyli brachycephalic obstructive airway syndrome. W grę wchodzą zwężone nozdrza, zbyt długie lub grube podniebienie miękkie, problemy w obrębie krtani czy niedorozwój tchawicy.
Efekt? Głośny oddech, chrapanie, duszność, gorsza tolerancja wysiłku, problemy z chłodzeniem organizmu, a w ciężkich przypadkach nawet sinienie czy omdlenia.
To nie są pojedyncze „wadliwe egzemplarze”
I nie mówimy o pojedynczych „wadliwych egzemplarzach”. W jednym z badań (University of Cambridge) BOAS stwierdzono u około 65 proc. badanych mopsów, 59 proc. buldogów francuskich i 51 proc. buldogów angielskich. Trzeba być zatem uczciwym – nie każdy mops żyje w stanie permanentnej duszności.
Problem polega raczej na tym, że coś, co u innego psa uznalibyśmy za objaw choroby – charczenie, sapanie, szybkie męczenie się – przy tych rasach przez lata bywało traktowane niemal jako część ich uroku. W dużym badaniu VetCompass mopsy miały o 86 proc. wyższe szanse na wystąpienie przynajmniej jednego problemu zdrowotnego niż pozostałe psy. A przecież cały ten wygląd nie spadł z nieba. To efekt selekcji prowadzonej przez człowieka. W skrajnych sytuacjach prawo dopuszcza zresztą coś takiego jak reklamacja psa obarczonego wadą, której źródło istniało już w chwili sprzedaży.
Upał dla buldoga to nie tylko dyskomfort
Badanie (Royal Veterinary College) obejmujące ponad 905 tys. psów w Wielkiej Brytanii wykazało, że psy brachycefaliczne miały około 2,1 raza większe szanse wystąpienia choroby związanej z przegrzaniem niż psy o czaszce średniej długości.
W całej badanej populacji roczna zapadalność wynosiła 0,04 proc. U buldogów angielskich było to 0,42 proc., a więc ponad dziesięć razy więcej. U buldogów francuskich – 0,18 proc. Mopsy również znalazły się wśród ras o istotnie podwyższonym ryzyku.
Nie mamy oczywiście dobrej statystyki typu „X procent wszystkich mopsów umrze podczas fali upałów”. Mamy jednak coś wystarczająco niepokojącego: wyraźnie podwyższone ryzyko przegrzania u ras krótkoczaszkowych i Europę, w której fale upałów stają się częstsze i silniejsze.
Ustawa o ochronie zwierząt dostrzega cierpienie. Tylko trochę za późno
Polska ustawa o ochronie zwierząt zaczyna się od bardzo rozsądnego założenia: zwierzę jako istota żyjąca i zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą, a człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. To, co obejmuje ustawa o ochronie zwierząt, dotyczy zresztą wszystkich kręgowców, a nie wyłącznie psów i kotów.
Nie trzeba od razu uznawać psa za „psie dziecko”, urządzać mu urodzin i żądać miejsca przy stole. Pies nie jest człowiekiem i nigdy nim nie będzie. Nadal jednak jest żywym stworzeniem, które może odczuwać ból, duszność czy przegrzanie.
Jeżeli właściciel zamknie psa latem w nagrzanym samochodzie, słusznie uznamy to za skrajnie nieodpowiedzialne. Jeżeli nie zapewni mu odpowiednich warunków, prawo może reagować. Ale kiedy na etapie hodowli przez pokolenia selekcjonujemy anatomię zwiększającą prawdopodobieństwo problemów z oddychaniem i termoregulacją, nagle stajemy się znacznie bardziej wyrozumiali.
Holandia i Unia Europejska ograniczają hodowlę psów krótkoczaszkowych
W Holandii hodowla psów krótkoczaszkowych została uzależniona od spełniania kryteriów zdrowotnych. Liczy się m.in. prawidłowy oddech w spoczynku i proporcja długości nosa do czaszki. Co ciekawe, do hodowli nie powinien trafiać pies, który wcześniej przeszedł operację mającą poprawić oddychanie. To tak jak z ludźmi – operacją plastyczną genów nie zmienimy.
Również Unia Europejska przyjęła w 2026 r. przepisy zmierzające do wykluczania z rozrodu psów i kotów o nadmiernych cechach budowy powodujących wysokie ryzyko pogorszenia dobrostanu. Szczegółowe kryteria mają zostać dopracowane, a kluczowe obowiązki dotyczące takich cech mają być stosowane od 2030 r. Oznacza to, że nowe przepisy o hodowli psów prędzej czy później będą musiały uwzględnić także kryterium zdrowia, a nie wyłącznie rodowód.
A co z rasami agresywnymi?
Sam mam duży sceptycyzm wobec sensu hodowania psów selekcjonowanych pod siłę czy agresję, ale naukowo rasa nie pozwala tak łatwo przewidzieć zachowania konkretnego psa. Znaczenie mają socjalizacja, szkolenie, warunki utrzymania i właściciel. Zresztą niebezpieczne rasy psów z urzędowej listy wcale nie muszą pokrywać się z tym, co pokazują statystyki pogryzień. Przy mopsie nie musimy zgadywać jego przyszłego charakteru. Możemy sprawdzić, czy jest w stanie normalnie oddychać.
Co zatem zrobić? Na pewno nie organizować groteskowych łapanek na ludzi spacerujących z buldogiem po osiedlu. Jeżeli ktoś legalnie kupił psa pięć lat temu, dobrze się nim zajmuje i płaci za jego leczenie, to odbieranie mu zwierzęcia byłoby co najmniej absurdalne.
Dopiero psy niespełniające standardów nie mogłyby być dalej rozmnażane komercyjnie. Bez zakazu posiadania. Bez odbierania zwierząt i robienia z państwa policji estetycznej.










