- Bezprawnik -
- Moto -
- RPO chce większej ochrony dla rowerzystów. Piesi dostali ją pięć lat temu
RPO chce większej ochrony dla rowerzystów. Piesi dostali ją pięć lat temu
Kierowca musi przepuścić rowerzystę dopiero wtedy, gdy ten jest już na przejeździe dla rowerów; dopóki rower do niego dojeżdża, ustawa nie daje mu pierwszeństwa. Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że obecne przepisy wymagają zmian, i skierował w tej sprawie pismo do Ministra Infrastruktury.
Kłopoty zaczynają się tuż przed wjazdem na przejazd dla rowerów
Sytuacja, której dotyczy apel RPO, jest dobrze znana każdemu, kto jeździ po miastach z rozbudowaną siecią dróg rowerowych. Rowerzysta zbliża się do przejazdu, samochód wyjeżdża z bocznej ulicy i zatrzymuje się dopiero na wymalowanym pasie — albo po prostu go przecina; osoba na rowerze musi wtedy ostro hamować lub zjechać w bok. Z punktu widzenia rowerzysty to wymuszenie pierwszeństwa, natomiast kierowca może twierdzić, że żadnego przepisu nie naruszył.
Art. 27 Prawa o ruchu drogowym: liczy się to, kto już jest na przejeździe
Źródłem tej rozbieżności jest art. 27 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym. Nakazuje on kierującemu zachować szczególną ostrożność przy przejeździe dla rowerów i ustąpić tym, którzy się na nim znajdują — o osobach wjeżdżających nie ma w nim ani słowa. Wyjątek przewidziano tylko dla skręcających w drogę poprzeczną; ci muszą przepuścić rowerzystów jadących na wprost, nawet jeśli nie wjechali oni jeszcze na przejazd. Osobną kwestią pozostaje to, kiedy rowerzysta ustępuje pierwszeństwa innym uczestnikom ruchu — tu przepisy są znacznie bardziej jednoznaczne.
Piesi dostali szerszą ochronę w 2021 r. Rowerzyści czekają
Trudno nie zestawić tego z sytuacją pieszych. Od czerwca 2021 r. pieszy ma pierwszeństwo już wtedy, gdy stawia pierwszy krok na przejściu, a kierowca ma obowiązek zareagować wcześniej, niż wynikałoby to z samego widoku człowieka na pasach. Dobrze pokazuje to również sama wysokość sankcji — co grozi za nieustąpienie pieszemu na pasach, wie dziś praktycznie każdy kierowca.
Podobnej zmiany w przypadku rowerzystów nie wprowadzono i to właśnie na tę różnicę zwrócił uwagę Rzecznik; jego zdaniem przepisy nie chronią osoby wjeżdżającej na przejazd rowerowy w tak jasny sposób, jak chronią osobę wchodzącą na zebrę.
Policja nie widzi potrzeby zmian
O ocenę sytuacji RPO poprosił wcześniej Komendę Główną Policji. Ta nie widzi potrzeby zmian — obecne regulacje razem ze znakami drogowymi mają, według KGP, wystarczać do ustalenia, kto powinien ustąpić, a o bezpieczeństwie w największym stopniu decyduje czytelność oznakowania i jakość infrastruktury. Policja nie planuje też osobnych wytycznych, które ujednoliciłyby interpretację przepisów wśród funkcjonariuszy. W praktyce najczęstszą konsekwencją sporu na drodze pozostaje mandat dla rowerzysty albo dla kierowcy — w zależności od tego, jak zdarzenie oceni patrol.
I kierowca, i rowerzysta mogą być przekonani, że mają rację
Problem wydaje się dotyczyć przede wszystkim przejazdu rowerowego wyznaczonego na wlocie drogi podporządkowanej, przed którym stoi znak A-7. Kierowca z bocznej ulicy powinien w takim miejscu przepuścić ruch na drodze głównej, a wydzielona ścieżka rowerowa prowadzona równolegle do niej jest częścią tej samej drogi — a to właśnie ona przesądza, gdzie można jeździć na rowerze w danym miejscu. Rowerzysta ma zatem prawo sądzić, że znak działa także na jego korzyść. Kierowca, który zna art. 27, może z kolei uznać, że dopóki rower nie znalazł się na przejeździe, może spokojnie wyjechać. Każda ze stron powołuje się na inny przepis, a sporu nie rozstrzyga ani ustawa, ani policja.
Konsekwencje nie kończą się przy tym na nerwowym hamowaniu. W razie kolizji od ustalenia, kto miał pierwszeństwo, zależy nie tylko mandat, ale także to, czy rowerzyście zostanie przypisane przyczynienie się do szkody — co może obniżyć odszkodowanie wypłacane z OC kierowcy.
Rzecznik chce jasnych reguł dla obu stron
Propozycja RPO nie sprowadza się do przeniesienia na przejazdy rowerowe zasad obowiązujących na przejściach. Ewentualne zmiany miałyby jednocześnie lepiej chronić rowerzystów przed wymuszeniami i precyzyjniej opisać ich własne obowiązki, zwłaszcza w zakresie ostrożności i ograniczenia prędkości tuż przed przejazdem. Takie ujęcie ma większe szanse na przychylność resortu, bo zarzut wjeżdżania na przejazd z pełną prędkością pojawia się w tej dyskusji od lat.
Co dalej z przepisami o przejazdach rowerowych?
Minister Infrastruktury ma przedstawić swoje stanowisko i wskazać, czy planuje zmiany w prawie albo inne działania. Wystąpienie Rzecznika nie zobowiązuje resortu do nowelizacji, a ewentualne prace legislacyjne zajęłyby co najmniej kilka miesięcy. Do tego czasu pierwszeństwo na przejazdach rowerowych będzie oceniane tak jak dotąd — na podstawie art. 27 i ustawionych w danym miejscu znaków.










