- Bezprawnik -
- Prawo -
- Tabliczka „Zakaz wyprowadzania psów"? Najczęściej możesz ją zignorować — chociaż nie zawsze
Tabliczka „Zakaz wyprowadzania psów"? Najczęściej możesz ją zignorować — chociaż nie zawsze
Jeżeli w trakcie spaceru ze swoim pupilem zobaczysz tabliczkę z napisem „Zakaz wyprowadzania psów", to możesz ją spokojnie zignorować. Ma moc prawną niezobowiązującej sugestii. Od tej zasady są jednak pewne wyjątki.
Spółdzielnie mogą co najwyżej ładnie prosić, żeby nie wyprowadzać psa na ich terenie
Wybierając się na spacer z psem, musimy brać poprawkę na szereg obowiązków nakładanych na nas przez przepisy prawa. Na szczęście większość z nich jest intuicyjna. Powinniśmy zachować nad zwierzęciem pełną kontrolę, co w niektórych przypadkach sprowadza się do trzymania go na smyczy albo założenia mu kagańca — to, czy pies zawsze musi mieć smycz i kaganiec, zależy jednak od konkretnych okoliczności. Naszym obowiązkiem jest także sprzątanie po psie. Czego nie musimy, to traktować poważnie tabliczki z napisem „Zakaz wyprowadzania psów" w miejscach publicznych.
Możemy się z nimi spotkać w różnych miejscach. Niekiedy wywieszają je wspólnoty mieszkaniowe albo spółdzielnie. Innym razem robią to gminy. W maju tego roku zrobiło się na przykład głośno o toruńskim osiedlu Zakole, gdzie rzeczywiście próbowano taki zakaz ustanowić. Tak jakby.
Przedstawiciele spółdzielni w rozmowie z TVP3 Bydgoszcz przyznali, że tabliczki nie mają większej mocy prawnej i chodzi o zniechęcenie mieszkańców sąsiednich osiedli do wyprowadzania psów na terenie Zakola.
Oczywiście nie jest to znak urzędowy ani państwowy, jednak jako właściciele i zarządcy terenu mamy prawo informować o obowiązujących zasadach oraz o oczekiwaniach dotyczących korzystania z tej przestrzeni.
Czy jednak aby na pewno takie prawo istnieje? Orzecznictwo sądów ma na ten temat inne zdanie.
Gminy nierzadko przekraczają granice swoich kompetencji
Najczęściej przywoływanym w tym kontekście wyrokiem jest ten wydany przez Naczelny Sąd Administracyjny o sygnaturze II OSK 2439/14, który dotyczył ustanowienia zakazu wyprowadzania psów przez gminę.
W tym przypadku samorządowcy podjęli uchwałę w sprawie regulaminu utrzymania czystości i porządku w gminie. Jednym z jej założeń był dużo łagodniejszy zakaz wprowadzania czworonogów do obiektów użyteczności publicznej. Zrobiono jedynie wyjątek dla psów asystujących osobom niepełnosprawnym, skądinąd z kilkoma dodatkowymi zastrzeżeniami.
Co istotne: zgodnie z uchwałą psy nie mogły przebywać na terenie placów zabaw, kąpielisk i w piaskownicach dla dzieci. Trzeba przyznać, że taka regulacja wydaje się mieć jakieś uzasadnienie, o ile na chwilę zapomnimy o bezwzględnym wymogu sprzątania po swoim psie.
Ani gmina, ani spółdzielnia nie wprowadzi zakazu wyprowadzania psów na terenie publicznym
NSA przede wszystkim dopatrzył się błędnego sposobu ustanowienia takiego zakazu wprowadzania psów do określonych miejsc, choć przyznał równocześnie, że właściwa droga prawna istnieje. Chodzi o art. 40 ust. 2 pkt 3) ustawy o samorządzie gminnym, który zezwala gminom na ustanawianie aktów prawa miejscowego w sprawie zasad zarządu mieniem gminy.
Równocześnie jednak sąd wskazał na istnienie wyraźnych granic tej kompetencji ustawowej. Nawet samorządom nie wolno nadmiernie ingerować w swobodę korzystania z miejsc publicznych.
Wprowadzenie takiego generalnego zakazu wprowadzania zwierząt na dany teren jest środkiem nadmiernie ograniczającym swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, która przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt. Zdaniem Sądu nie pozwala się na wprowadzenie tak daleko idącego zakazu, jak przyjęty przez Radę Gminy. Dodać można, że ustawodawca nie upoważnił Rady do sformułowania zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren, lecz do ustalenia sposobu postępowania ze zwierzętami w taki sposób, by ich pobyt na terenie przeznaczonym do wspólnego użytku nie był uciążliwy oraz nie zagrażał przebywającym tam osobom.
Wyjątki: piaskownice, place zabaw, teren prywatny i las
Orzecznictwo w sprawie zakazów wyprowadzania psów i wprowadzania ich do określonych miejsc jest dość obszerne. Wojewódzkie sądy administracyjne potrafią nawet wprost kopiować części przytoczonego wyżej fragmentu. Przykładem może być równie często przywoływany wyrok WSA w Gdańsku z 2019 r. — sądy konsekwentnie powtarzają, że generalny zakaz wyprowadzania psów jest niezgodny z prawem.
Wiemy już więc, że gminy mogą ustanowić taki zakaz w odniesieniu do swojego majątku, o ile samorządy zachowają w tej kwestii zdrowy rozsądek i zastosują odpowiednią podstawę prawną. Ogólny zakaz wyprowadzania psów w miejscach publicznych jest niedopuszczalny.
Piaskownice i place zabaw, czyli bezpieczeństwo dzieci przed swobodą właścicieli
Pierwszym prawdziwym wyjątkiem jest obecne w orzecznictwie rozróżnienie piaskownic i placów zabaw od innego rodzaju terenu. Przykładem mogą być wyroki WSA w Kielcach o sygnaturze II SA/Ke 647/15 oraz WSA w Krakowie o sygnaturze II SA/Kr 1310/19.
Najprościej rzecz ujmując, sądy doszły do wniosku, że rzeczywiście w przypadku takich miejsc potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa małym dzieciom, które korzystają z takich obiektów, przeważa nad prawem właścicieli czworonogów do swobodnego poruszania się.
Na prywatnym terenie zakaz wprowadzania zwierząt jest skuteczny
Drugi wyjątek dotyczy terenów prywatnych. Na terenie naszej nieruchomości możemy ustalać praktycznie dowolne zasady, w tym także zakaz wprowadzania do niej psów. Siłą rzeczy mam na myśli przede wszystkim teren nieogrodzony.
Jeżeli ktoś się do takiego zakazu nie zastosuje, to możemy nakazać takiej osobie opuszczenie naszej posesji. Będzie ona naszym żądaniem związana. Jeśli je zignoruje, popełni wykroczenie z art. 157 kodeksu wykroczeń. Grozić jej będzie wówczas do 500 zł mandatu. Tak właśnie wygląda w praktyce wejście na nieogrodzoną działkę. Wyższa kara grozi za podeptanie nam rabatki z kwiatami.
Nie zmienia to faktu, że tablica „Teren prywatny, wstęp z psami wzbroniony" będzie prawnie skuteczna. W żadnym wypadku nie możemy jednak przenosić tego uprawnienia na spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, które chciałyby w ten sposób ograniczyć wstęp właścicielom zwierząt na teren publiczny, a więc fizycznie dostępny dla nieograniczonej liczby osób.
W lesie pies musi być na smyczy
Trzeci wyjątek stanowi wyprowadzanie psa do lasu. Jak najbardziej możemy to robić, o ile zwierzę jest na smyczy. Tym razem zakaz wynika z art. 166 kodeksu wykroczeń, a wyprowadzanie psa na smyczy jest w takim miejscu jedyną bezpieczną opcją. Złamanie tego zakazu naraża nas na grzywnę.










