1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. Tak naprawdę możesz wejść na cudzą działkę bez konsekwencji. Pod jednym warunkiem

Tak naprawdę możesz wejść na cudzą działkę bez konsekwencji. Pod jednym warunkiem

Poza szczególnymi przypadkami wprost dozwolonymi przez prawo nie powinniśmy wchodzić na cudzą działkę. Co jednak, jeśli nie jest ona ogrodzona? Nie popełniamy przestępstwa ani wykroczenia, dopóki właściciel nie każe nam wyjść. Sprawdza się także znak zakazu wejścia.

W Polsce podstawowym środkiem ochrony działki przed wtargnięciem jest płot

Oglądając amerykańskie filmy i seriale, można dojść do wniosku, że najlepszym sposobem na powstrzymanie wtargnięcia na działkę jest wyjście do intruza z bronią palną i poproszenie go w niezbyt cenzuralnych słowach, by opuścił nasz teren. Jak to wygląda w Polsce? Do pewnego stopnia podobnie.

Zacznijmy od tego, że nasz ustawodawca nie broni jakoś szczególnie nienaruszalności nieruchomości należących do obywateli. Przedmiotem ochrony jest nasze mienie, które się na niej znajduje, oraz nasz mir domowy.

Najważniejszym przepisem chroniącym nasze ogrody przed intruzami jest art. 193 Kodeksu karnego:

§ 1. Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Mamy do czynienia z przestępstwem zagrożonym karą nawet roku więzienia. Jest jednak jedno istotne „ale”. Zacytowany wyżej przepis chroni wyłącznie budynki oraz ogrodzone posesje.

Nieogrodzona działka nie jest przesadnie chroniona nawet przez przepisy Kodeksu wykroczeń

Jeżeli jesteśmy właścicielami nieogrodzonej działki, to prawdopodobnie również wolelibyśmy, żeby się po niej nie pałętał nikt niepowołany. Może nam nie pasować robienie sobie skrótów przez nasz trawnik, próby parkowania ze strony obcych kierowców czy załatwianie się cudzych piesków na naszej działce.

Nie obowiązuje obecnie żaden przepis, który zabraniałby obcym samego wchodzenia na naszą działkę. Na szczęście wcale nie jesteśmy bezbronni. Nasze żądanie opuszczenia nieruchomości pozostaje dla intruza wiążące nawet wtedy, gdy fizycznie nic nie broniło mu wstępu. Wszystko dzięki art. 157 Kodeksu wykroczeń:

§ 1. Kto wbrew żądaniu osoby uprawnionej nie opuszcza lasu, pola, ogrodu, pastwiska, łąki lub grobli, podlega karze grzywny do 500 złotych lub karze nagany.

§ 2. Ściganie następuje na żądanie pokrzywdzonego.

Tym razem kara jest niska. Interesuje nas 500 zł mandatu, bo nagana sprowadza się w Polsce dosłownie do pogrożenia winowajcy palcem przez sąd. Lepsze jest jednak jakiekolwiek zabezpieczenie niż żadne.

Tabliczka z zakazem wstępu to absolutne minimum, a nie realna ochrona działki przed wtargnięciem

Ktoś mógłby w tym momencie pomyśleć, że musielibyśmy przez cały czas osobiście doglądać naszej posesji, by żądać od intruzów opuszczenia naszego nieogrodzonego ogródka. Na szczęście tak nie jest.

„Żądaniem osoby uprawnionej” równie dobrze może być tabliczka z napisem „Teren prywatny, zakaz wstępu”. Sam „Zakaz wstępu” jak najbardziej wystarczy. Oczywiście musimy jeszcze wiedzieć, że ktoś taki zakaz zignorował, by móc żądać ścigania wykroczenia.

W tym momencie warto przypomnieć, że kara grozi także za ewentualne szkody w ogrodowej roślinności spowodowane wtargnięciem. Art. 150 Kodeksu wykroczeń przewiduje w takim wypadku wyższą grzywnę:

§ 1. Kto uszkadza nienależący do niego ogród warzywny, owocowy lub kwiatowy, drzewo owocowe lub krzew owocowy, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych.

§ 2. Ściganie następuje na żądanie pokrzywdzonego.

§ 3. W razie popełnienia wykroczenia orzeka się nawiązkę do wysokości 1500 złotych.

Mir domowy zaczyna się z fizyczną przeszkodą, która odgradza naszą posesję od sąsiednich nieruchomości

Na koniec możemy zadać sobie pytanie o to, co by się stało, gdyby ktoś postanowił jednak kierować się amerykańską kinematografią przy radzeniu sobie z osobami, które wejdą na jego nieogrodzoną działkę. Czy wolno nam zastrzelić intruza? Zanim w ogóle pomyślimy o broni, warto wiedzieć, że dostęp do broni jest w Polsce mocno reglamentowany.

Jeżeli odpowiedzieliście „Co? Nie, skąd w ogóle taki pomysł”, to jak najbardziej macie rację. Przy czym musimy pominąć sytuacje realnego zagrożenia. Załóżmy, że na działkę dookoła naszego domu wdziera się nocą jakiś zamaskowany osobnik uzbrojony w maczetę, piłę łańcuchową, siekierę albo własną broń palną. Ma ewidentnie wrogie zamiary. Jeżeli zrobimy mu krzywdę, to całkiem możliwe, że zmieścimy się w granicach obrony koniecznej określonej w art. 25 § 2a Kodeksu karnego.

Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące.

Jeżeli nasze działanie nie stanowiło rażącego przekroczenia granic obrony koniecznej, to nie poniesiemy kary. Nie strzelamy więc w plecy uciekającemu napastnikowi ani nie dobijamy rannego. Podobne zasady obowiązują, gdy w grę wchodzi obrona kobiety a prawo — reakcja musi być proporcjonalna do zamachu. Ustawodawca ponownie wymaga jednak, by teren był ogrodzony.

Płot jako realna gwarancja prawna, a nie tylko proteza

Wniosek nasuwa się sam: najlepszym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa sobie i naszemu ogródkowi jest płot. Samo postawienie ogrodzenia bywa kłopotliwe, gdy sąsiad nie chce współpracować, a sama budowa ogrodzenia podlega określonym wymogom prawa budowlanego. Warto je poznać, zanim postawimy płot. Tabliczka z zakazem wstępu to jedynie proteza gwarancji prawnych, które daje nam ogrodzenie. A jeśli zamiast intruza naszą działkę nawiedza agresywny pies, to również wiedza o tym, jak legalnie bronić się przed atakującym psem, może okazać się bezcenna.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu