1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. PGE zmienia numery kont 3,4 mln klientów. Ryzyko zostaje po stronie odbiorcy

PGE zmienia numery kont 3,4 mln klientów. Ryzyko zostaje po stronie odbiorcy

Ponad 3,4 mln klientów PGE Obrót płaci już za prąd na nowy, indywidualny numer rachunku, a kolejne setki tysięcy dołączają region po regionie. Od września zmiana obejmuje około 500 tys. odbiorców z Łodzi, Pabianic i Zgierza. Spółka zapewnia, że przelew na stary numer nie przepadnie, a spóźnione faktury dostaną dłuższy termin płatności. Uspokajać można się jednak dopiero wtedy, gdy zna się swoje prawa, bo w okresie przejściowym zdarzy się, że opłacony rachunek będzie w systemie widniał jako dług.

Nowy system rozliczeń PGE: co się zmienia na fakturze

PGE od miesięcy przenosi klientów z kilkunastu lokalnych systemów do jednego centralnego. Według informacji podawanych przez serwis gramwzielone.pl chodzi o blisko 6 mln odbiorców i 17 dotychczasowych systemów, a cały program ma się zakończyć w pierwszej połowie 2027 r. Na pierwszy ogień poszli klienci oddziałów w Rzeszowie i Zamościu oraz część odbiorców ze Skarżyska-Kamiennej. Od maja dołączyli Białystok, Warszawa i Lublin, a jesienią przyszła kolej na okolice Łodzi.

Dla zwykłego odbiorcy zmiana jest bardzo konkretna. Każda umowa dostaje własny numer rachunku do wpłat, klient dostaje nowy numer identyfikacyjny, inaczej numerowane są faktury i inaczej wyglądają same dokumenty. W praktyce przelew zdefiniowany w bankowości internetowej rok temu przestaje odpowiadać temu, co widnieje na nowej fakturze.

Przelew na stary numer konta

PGE deklaruje, że wpłaty na dotychczasowy rachunek nie zginą. Jak podał money.pl, powołując się na komunikat spółki, PGE zapowiada: „automatycznie przeksięgujemy płatność na właściwy rachunek”. To dobra wiadomość, ale w publicznie dostępnych wyjaśnieniach spółki nie znalazłem informacji, jak długo stary numer będzie obsługiwany ani co z poleceniem zapłaty i zleceniami stałymi ustawionymi w banku. Zlecenie stałe z definicji wysyła pieniądze co miesiąc na ten sam, zapisany wcześniej rachunek. Rozsądnie jest więc zaktualizować je od razu po otrzymaniu pierwszej faktury z nowym numerem, zamiast liczyć na to, że przeksięgowania potrwają w nieskończoność.

Opóźnione faktury i „zaległość”, której nie ma

Migracja ma swoje koszty po stronie klientów. Money.pl, za bankier.pl, opisywał we wrześniu przypadki osób, które od kilku miesięcy nie dostawały faktur, a według szacunków samej PGE problem dotyczył mniej więcej co dwudziestego odbiorcy. Wiceprezes PGE Katarzyna Rozenfeld tłumaczyła to w rozmowie z gramwzielone.pl słowami: „My cały czas pracujemy na żywym organizmie.”

Spółka obiecuje, że „terminy płatności będą automatycznie dostosowywane do powstałych opóźnień”, a samo spóźnienie faktury nie podniesie kwoty do zapłaty. Na wniosek można też rozłożyć zaległą sumę na raty. Problem w tym, że kilka faktur wystawionych naraz potrafi uderzyć w domowy budżet, zwłaszcza że prawie połowa Polaków płaci rachunki pożyczonymi pieniędzmi.

Opłacona faktura jako nieopłacona w eBOK

Drugi kłopot jest bardziej podstępny. PGE uprzedza, że wpłata może przez jakiś czas nie być widoczna, a saldo w eBOK i aplikacji Moje PGE może się aktualizować z opóźnieniem. Spółka prosi, by przed ponownym przelewem sprawdzić status płatności. Kto widzi komunikat o zaległości, często płaci drugi raz, „dla świętego spokoju”. Pieniądze nie przepadają, bo nadpłacony rachunek za prąd da się rozliczyć z kolejnymi fakturami albo odzyskać, ale po co pożyczać firmie pieniądze za darmo. Najważniejsze jest zachowanie potwierdzenia przelewu z banku. To ono, a nie stan konta w aplikacji sprzedawcy, rozstrzyga, czy zapłaciliśmy.

Czy za zaległość z nowego systemu mogą odciąć prąd

Tu warto znać przepisy, bo w razie błędu systemu to one chronią odbiorcę. Zgodnie z art. 6b ust. 2 Prawa energetycznego (tekst jednolity Dz.U. z 2026 r. poz. 43) sprzedawca może zażądać wstrzymania dostaw, gdy odbiorca zwleka z zapłatą co najmniej 30 dni po upływie terminu płatności. Przed odłączeniem trzeba go jeszcze pisemnie powiadomić i dać mu dodatkowe 14 dni na uregulowanie należności (art. 6b ust. 3). Skoro termin płatności przy spóźnionej fakturze jest przesuwany, do „zaległości” w rozumieniu ustawy dochodzi znacznie później, niż mogłoby wynikać z daty okresu rozliczeniowego.

Reklamacja wstrzymuje odłączenie

Jeśli mimo wszystko przyjdzie zawiadomienie o planowanym wyłączeniu prądu z powodu długu, który w rzeczywistości jest spłacony, odbiorca w gospodarstwie domowym może w ciągu 14 dni złożyć reklamację. Art. 6c ust. 1 przesądza, że do czasu jej rozpatrzenia dostaw się nie wstrzymuje. Przedsiębiorstwo ma na odpowiedź 14 dni, a gdy w tym terminie milczy, reklamację uważa się za uwzględnioną (art. 6c ust. 2). Jeśli reklamacja zostanie odrzucona, można w ciągu 14 dni zwrócić się do Koordynatora do spraw negocjacji przy Prezesie URE, a do czasu rozwiązania sporu prąd nadal ma płynąć (art. 6c ust. 3). Pomocy szuka się też u Rzecznika Praw Odbiorców Paliw i Energii działającego przy URE. Temat jest szczególnie ważny przed sezonem grzewczym, bo odcięcie prądu w zimie dla wielu domów oznacza także brak ogrzewania.

Odsetki za opóźnienie z art. 481 Kodeksu cywilnego naliczane są dopiero od dnia po terminie płatności. Jeżeli faktura przyszła późno, a termin przesunięto, za ten czas odsetek być nie powinno. Gdyby pojawiły się na kolejnym rachunku, jest to podstawa do reklamacji.

Nowy numer rachunku to prezent dla oszustów

Każda masowa zmiana numerów kont to dla przestępców wymarzona okazja. Wystarczy SMS lub mail o „aktualizacji danych do przelewu” i link do bramki płatniczej. PGE podkreśla, że nie wysyła klientom SMS-ów z linkami do płatności, a numer rachunku należy sprawdzać wyłącznie na fakturze, w eBOK lub w aplikacji. Schemat jest identyczny jak przy fałszywym SMS o opłacie celnej za paczkę: presja czasu, groźba konsekwencji i link. Kto dostanie wiadomość z „nowym numerem konta PGE” spoza oficjalnych kanałów, powinien ją potraktować jak próbę wyłudzenia.

Moja ocena: koszt migracji przerzucono na klientów

Rozumiem, że modernizacja systemów jest potrzebna i że przy kilku milionach odbiorców nie da się jej przeprowadzić bezboleśnie. Nie podoba mi się jednak, jak rozłożono ciężar. To klient ma pamiętać o nowym numerze, sprawdzać saldo przed przelewem, czytać drobne komunikaty i odróżniać prawdziwe wiadomości od fałszywych. Seniorzy, którzy od lat płacą przez zlecenie stałe i nie zaglądają do eBOK, nie dowiedzą się o zmianie, dopóki coś nie pójdzie źle. Spółka powinna do takich osób wysłać zwykły list z jasną informacją o tym, co zrobić ze zleceniem w banku, i publicznie podać, do kiedy stary rachunek będzie obsługiwany.

Po fali problemów z końcem równych rachunków za prąd od września odbiorcy mają już dość niespodzianek na fakturach. Dopóki nowy system nie działa bez zarzutu, potwierdzenie przelewu i art. 6c Prawa energetycznego są najlepszą ochroną odbiorcy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover