1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Zapłacił składkę LINK4, a do sądu i tak wpłynął pozew o te same pieniądze. Uratował go jeden papier

Zapłacił składkę LINK4, a do sądu i tak wpłynął pozew o te same pieniądze. Uratował go jeden papier

Czytelnik uregulował zaległość wobec ubezpieczyciela, a kilka dni później do elektronicznego sądu w Lublinie wpłynął pozew firmy windykacyjnej o dokładnie tę samą kwotę. Sprzeciw wniósł w terminie, więc nakaz zapłaty stracił moc, zanim się uprawomocnił. Gdyby przegapił czternaście dni, sprawą mógłby zająć się komornik. Z pozoru prosta pomyłka rozlała się na trzy fronty naraz: sąd cywilny, prokuraturę i postępowanie reklamacyjne, a jeden z dokumentów z tej historii do dziś bywa odczytywany dokładnie na opak.

Mariusz Lewandowski21.06.2026 13:55
Prawo

Spłata, a zaraz potem pozew w e-sądzie

Punktem wyjścia była zaległa składka. Z dokumentów wynika, że konsument, nazwijmy go panem Danielem, miał opóźnienie w płatności wobec LINK4. Należność trafiła do windykacji prowadzonej przez Axfina Sp. z o.o., podmiot współpracujący z ubezpieczycielem. Pan Daniel uregulował kwotę 545 zł, a jako datę księgowania wskazał 9 stycznia 2026 roku.

Problem w tym, że mniej więcej w tym samym czasie ruszyła machina sądowa. Axfina skierowała do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód, czyli do tak zwanego e-sądu, pozew o zapłatę. Pan Daniel złożył sprzeciw, w którym podniósł „zarzut spełnienia świadczenia (wygaśnięcia zobowiązania) przed wytoczeniem powództwa" i zażądał oddalenia powództwa w całości. Powołał się przy tym na potwierdzenie przelewu oraz na korespondencję, w której, jak twierdzi, sama firma windykacyjna 15 stycznia potwierdziła rozliczenie długu.

LINK4 patrzy na to inaczej. W odpowiedzi na reklamację ubezpieczyciel wskazał, że postępowanie windykacyjne było następstwem zwłoki w opłaceniu składki za ochronę ubezpieczeniową, a po uregulowaniu należności dalszych czynności już nie podejmowano. To klasyczny spór o to, czy roszczenie dochodzone w sądzie wciąż istniało w chwili złożenia pozwu. Sam mechanizm, w którym z elektroniczny nakaz zapłaty trafia do egzekucji bez wnikliwego badania umowy, był już przedmiotem orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE z 2024 roku.

Jak działa elektroniczne postępowanie upominawcze i dlaczego bywa pułapką

Żeby zrozumieć, dlaczego taka sprawa jest groźna, trzeba wiedzieć, na czym polega elektroniczne postępowanie upominawcze. Sąd w Lublinie wydaje nakaz zapłaty wyłącznie na podstawie twierdzeń powoda, bez udziału pozwanego i bez badania dołączonych dowodów. Dłużnik dowiaduje się o wszystkim dopiero, gdy nakaz dostanie pocztą, często w niepozornej kopercie. Od tego momentu biegnie czternaście dni na sprzeciw.

Dobra wiadomość jest taka, że sprzeciw w EPU nie wymaga uzasadnienia ani załączników. Wystarczy oświadczenie, że nakaz jest kwestionowany, by stracił on moc, a sprawa wróciła do zwykłego trybu. Zła wiadomość: jeśli termin upłynie, nakaz się uprawomocnia i staje się tytułem, na podstawie którego rusza egzekucja. Część osób nie reaguje, bo pisma nie rozumie albo je lekceważy. Dla tych, którzy przegapili termin z przyczyn od siebie niezależnych, jedyną deską ratunku bywa wniosek o przywrócenie terminu nakazu, choć sąd uwzględnia go tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Warto też rozróżnić role. Firma windykacyjna nie ma uprawnień komornika. Dopóki nie ma prawomocnego orzeczenia i klauzuli wykonalności, co może zrobić windykator sprowadza się do wzywania do zapłaty, a nie do zajmowania konta czy pensji. Dopiero uprawomocniony nakaz z e-sądu otwiera drogę do egzekucji.

Co naprawdę oznacza odmowa wszczęcia dochodzenia

Pan Daniel nie poprzestał na sprzeciwie w sprawie cywilnej. Równolegle złożył reklamację u ubezpieczyciela, a do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwym usiłowaniu oszustwa na jego szkodę. Wydane w tym wątku postanowienie Prokuratury Rejonowej stało się potem najbardziej spornym papierem całej historii, bo na pierwszy rzut oka wygląda jak dowód koronny. Widnieje w nim opis skierowania do e-sądu powództwa „o nieistniejące zobowiązanie", a obok kwalifikacja z art. 13 § 1 w związku z art. 286 § 1 Kodeksu karnego, czyli z przepisu o usiłowaniu oszustwa. Stąd już tylko krok do wniosku, że organ ścigania potwierdził próbę wyłudzenia. To jednak błąd, w który łatwo wpaść przy lekturze tego typu pism.

Sformułowanie o „nieistniejącym zobowiązaniu" pochodzi z opisu zawiadomienia, a więc z tego, co zgłosił zawiadamiający, a nie z ustaleń prokuratury. Każde takie postanowienie najpierw streszcza zarzut, a dopiero potem go rozstrzyga. Rozstrzygnięcie w tej sprawie brzmi: „odmówić wszczęcia dochodzenia" „wobec braku znamion czynu zabronionego" (art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k.). Odmowa wszczęcia to nie wyrok i nie potwierdzenie winy, lecz decyzja, by w ogóle nie zajmować się sprawą.

Tu jednak czai się druga pułapka, tym razem po stronie firmy. Brak przestępstwa nie oznacza, że w relacji cywilnej wszystko było w porządku. Oszustwo wymaga umyślności i zamiaru wyłudzenia, których zwykły bałagan księgowy czy brak przepływu informacji nie wyczerpują. Roszczenie dochodzone już po spłacie może więc być cywilnie wadliwe, mimo że na gruncie karnym nie dzieje się nic. Z tej właśnie luki korzysta ubezpieczyciel, gdy cytuje postanowienie na dowód, że „w żadnym stopniu nie potwierdza nieprawidłowości po stronie LINK4 lub podmiotów współpracujących". Co do odpowiedzialności karnej jest to trafne. Sporu o sam dług ta decyzja jednak nie przesądza.

Realna szkoda: BIK, odmowa kredytu i droga do odszkodowania

Najtrudniejszą częścią takich spraw jest wykazanie szkody. Pan Daniel twierdzi, że wpis w bazach uniemożliwił mu zaciągnięcie kredytu, a gdy blokada zniknęła, finansowanie otrzymał bez przeszkód. Tego rodzaju zależność trzeba jednak udowodnić, a ubezpieczyciel konsekwentnie podnosi, że nie przedstawiono dowodu na związek między działaniami windykacyjnymi a decyzją banku.

Prawo daje tu jednak konkretne narzędzia. W lutym 2025 roku Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził (sygn. III OSK 6563/21), że bank i Biuro Informacji Kredytowej nie mają prawa przetwarzać danych osoby, której odmówiono kredytu, jeśli nie doszło do zawarcia umowy. Obowiązuje też art. 70a Prawa bankowego, który pozwala żądać pisemnego uzasadnienia odmowy. A że błędne lub nieaktualne wpisy potrafią realnie zablokować finansowanie, pokazuje historia mężczyzny, który po latach batalii uzyskał odszkodowanie za wpis do BIK, gdy instytucja nie odnotowała w terminie jego spłaty. Schemat jest niepokojąco podobny do tego, który opisuje pan Daniel.

Reklamacja odrzucona. Co dalej

LINK4 dwukrotnie odrzucił reklamację, ostatecznie uznając roszczenia za bezzasadne. To nie zamyka jednak drogi konsumentowi. W sporze z ubezpieczycielem przysługuje wniosek do Rzecznika Finansowego oraz pozasądowe postępowanie prowadzone przy tym urzędzie, a także rozpatrzenie sprawy przez sąd polubowny przy Komisji Nadzoru Finansowego. Konsument może też zwrócić się do miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów i, w ostateczności, wytoczyć powództwo o odszkodowanie. Kluczowy pozostaje ciężar dowodu, bo to po stronie poszkodowanego leży wykazanie zarówno wadliwego działania, jak i wysokości szkody. Dla każdego, kto kiedykolwiek spłacił zaległość, płynie z tego prosty wniosek: potwierdzenie przelewu i korespondencję warto trzymać długo po tym, jak sprawa wydaje się zakończona.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi