ZUS wygląda tak samo, jak przed 1999 rokiem. Będziemy do niego dopłacać niemal 100 miliardów złotych rocznie

Finanse Gorące tematy Państwo dołącz do dyskusji (60) 25.09.2017
ZUS wygląda tak samo, jak przed 1999 rokiem. Będziemy do niego dopłacać niemal 100 miliardów złotych rocznie

Udostępnij

Tomasz Laba

Przyszłość obecnego modelu funkcjonowania ZUS coraz częściej jest kwestionowana. O tym, że w kasie zakładu świeci pustkami, mówi się od dawna, a kolejne decyzje rządzących wcale nie poprawiają sytuacji. Bardziej przypominają pudrowanie trupa niż zmierzenie się z niezwykle trudną reformą. 

W Bezprawniku poświęcamy dużo miejsca na ZUS. O ile bardzo często analizujemy (i chwalimy) decyzje Zakładu w konkretnych sytuacjach, to nie możemy zapominać o tym, że nasz system ubezpieczeń społecznych w gruncie rzeczy jest skazany na porażkę. Model funkcjonowania ZUS to taka nasza narodowa piramida finansowa. Składki ZUS, które wpłacają obecnie pracujący, służą na pokrycie bieżących świadczeń. Założenie jest proste – wszyscy wrzucamy do wspólnego worka, z którego następnie wypłacane są emerytury, renty i wszelkiego rodzaju zasiłki. Przyszłość tego systemu kształtuje się fatalnie.

Fundacja Kaleckiego przygotowała raport, w którym przedstawiła trzy warianty przyszłości finansów ZUS

Każdy z tych trzech wariantów przewiduje katastrofalną przyszłość ZUS, a żaden z nich nawet nie zbliża się do określenia go mianem „optymistyczny”. To przede wszystkim wynik bezlitosnej demografii. Liczba osób w wieku produkcyjnym, a więc tych które wpłacają do wspólnej kasy, regularnie maleje. Rośnie natomiast średnia długość życia i ilość osób pobierających świadczenia. Suma kwot wpłaconych do ZUS już dawno przestała wystarczać na zaspokojenie wypłacanych emerytur. W takim wypadku do tego wielkiego worka musi dorzucić Skarb Państwa, czyli my wszyscy. Według najbardziej optymistycznego wariantu, do kasy trzeba będzie dopłacać 45 miliardów złotych. W wariancie pośrednim 60 miliardów, a najbardziej pesymistyczny zakłada roczną dotację w kwocie 80 miliardów złotych.

Obniżenie wieku emerytalnego to gwóźdź do trumny ZUS

Średnia długość życia systematycznie rośnie, co bezpośrednio przekłada się na kwoty wypłacanych emerytur. Najzwyczajniej w świecie ZUS dłużej wypłaca pieniądze. W takim wypadku racjonalnym podejściem jest podwyższanie wieku emerytalnego. Rząd PiS zrobił dokładnie odwrotnie – realizując populistyczne obietnice wyborcze, obniżył wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat wobec mężczyzn. Zgodnie z obliczeniami zawartymi w raporcie, wcześniejsze prawa do emerytury oznacza dopłacanie do tego interesu kwot między 77 a 109 miliardów złotych. To aż 20% wydatków budżetu!

System ZUS wrócił do czasów sprzed wielkiej reformy w 1999 roku

Obecny system jest niespójny, nielogiczny i kompletnie niestabilny. Każda kolejna reforma, zamiast go naprawiać potęguje poczucie jego tymczasowości. W ramach obecnego systemu nie widać żadnych szans na poprawę jego obecnej sytuacji finansowej.

Oznacza to, że aktualnie nie ma żadnego scenariusza, zgodnie z którym obecny system emerytalny nie wiązałby się ze stale zwiększającym się obciążeniem dla gospodarki. Podatność na brak płynności oraz błędy systemowe przypominają stan sprzed ostatniej reformy w 1999 roku. W poprzedniej sytuacji tego typu zdołano przeprowadzić zmiany, zanim system przestał pełnić swoją funkcję.

Zdaniem autorów raportu, receptą na nadchodzącą katastrofę jest wprowadzenie emerytury obywatelskiej w jednolitej wysokości dla każdego obywatela. W połączeniu z minimalnym wynagrodzeniem za pracę ma zwiększyć zaufanie obywateli do państwa, a zmniejszeniu ulegną koszty administracyjnej obsługi całego systemu.

Dyskusja o przyszłości ZUS, jak i całego systemu jest nieunikniona. Warto zabrać się za to odpowiednio wcześnie, ponieważ rząd, który stanie przed koniecznością wprowadzenia reformy niejako siłą, z pewnością straci szanse na reelekcję.