1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Prawnicy alarmują: rząd chce oszukać emerytów na "zwiększeniach do emerytury"

Prawnicy alarmują: rząd chce oszukać emerytów na "zwiększeniach do emerytury"

Wygląda na to, że rządzący ani myślą odpuścić odbierania częścią świadczeń osobom, które przeszły na wcześniejszą emeryturę. Zamiast niezgodnego z Konstytucją przepisu chcą wprowadzić tzw. zwiększenia do emerytury, które zawierają mechanizm niekorzystny dla świadczeniobiorców.

W systemie emerytalnym mamy wiele nietrafionych rozwiązań, ale mało które z nich przebija art. 25 ust. 1b ustawy emerytalnej

W ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych jest sobie art. 25 ust. 1b. Przepis ten zawiera bardzo szczególną regulację, która pozwala na obniżanie świadczeń tym osobom, które przechodzą na wcześniejszą emeryturę. Mechanizm wygląda następująco:

Jeżeli ubezpieczony pobrał emeryturę częściową lub emeryturę na podstawie przepisów art. 46, 50, 50a, 50e lub 184, a także art. 88 lub art. 88a ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela, podstawę obliczenia emerytury, o której mowa w art. 24, ustaloną zgodnie z ust. 1, pomniejsza się o kwotę stanowiącą sumę kwot pobranych emerytur w wysokości przed odliczeniem zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych i składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 4 czerwca 2024 r. zostawił rząd z problemem

Przepisu tego w ogóle nie powinno być. Trybunał Konstytucyjny uznał go bowiem za niezgodny z ustawą zasadniczą. Od wyroku z 4 czerwca 2024 r. rządzący mają poważny problem. Muszą bowiem jakoś zrekompensować pokrzywdzonym emerytom straty. Jak się do tego zabrali? To zależy od rocznika.

Jakoś w przypadku rocznika 1953 można było rozwiązać sprawę

W przypadku emerytów urodzonych w 1953 r. sprawa jest stosunkowo prosta. Ten jeden rocznik emerytów doczekał się specjalnych przepisów w postaci art. 194i oraz 194j tej samej ustawy.

Zacytowanego wyżej art. 25 ust. 1b w ich przypadku się nie stosuje. Wystarczy spełnić warunek w postaci prawa do emerytury przed osiągnięciem wieku emerytalnego ustalonego na podstawie wniosku złożonego przed dniem 1 stycznia 2013 r.

Wyrównanie zamiast obietnic, ale tylko dla jednego rocznika

Poszkodowany przez ustawodawcę rocznik 1953 może liczyć na ponowne przeliczenie emerytury. Skoro nie stosujemy spornego przepisu, to nasz emeryt otrzyma takie świadczenie, jakie otrzymać powinien. Dla tych osób wyższa emerytura przestała być postulatem, a stała się faktem. Emerytowi oczywiście wypłaca się wyrównanie, jeśli okaże się, że po ponownym przeliczeniu miałby otrzymywać więcej pieniędzy.

Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by zastosować dokładnie ten sam mechanizm w przypadku emerytów z innych roczników, którym również obniżono świadczenia z powodu art. 25 ust. 1b. Nic z wyjątkiem oślego uporu rządzących, by przypadkiem nie wypłacać im należnych pieniędzy w pełnej wysokości.

Zwiększenia do emerytury nie są bublem prawnym. Są manifestacją złej woli ustawodawcy

Projekt nowelizacji ustawy emerytalnej, który w teorii ma raz na zawsze zamknąć sprawę trefnego przepisu, zastępuje ponowne przeliczenie zupełnie nową instytucją o nazwie „zwiększenia do emerytury". Sama zmiana nazwy nie ma większego znaczenia. O wiele większym problemem jest zastosowanie nowego mechanizmu wyliczania podstawy emerytury i przyszłego świadczenia.

Działać ma to tak, że najpierw ZUS oblicza hipotetyczną wysokość świadczenia z pominięciem art. 25 ust. 1b. Następnym krokiem będzie porównanie jej z wysokością aktualnej emerytury danej osoby wraz z wyliczeniem różnicy.

Na razie wszystko działa tak, jak powinno. Gdybyśmy w tym momencie postawili kropkę i przeszli do wypłaty wyrównania, to nie musiałbym teraz pisać żadnych uszczypliwości i zamiast tego chwaliłbym rząd za spóźnioną, ale w gruncie rzeczy potrzebną nowelizację.

Współczynnik korygujący, czyli haczyk ukryty na końcu wyliczenia

Niestety autorzy projektu dodali do zwiększeń do emerytury mechanizm pomniejszania różnicy o współczynnik korygujący, który z kolei będzie uzależniony od okresu pobierania wcześniejszej emerytury.

Obecnie emeryci mogą przed sądem wywalczyć całość bezprawnie pomniejszonego kapitału

Już sam fakt wplatania do treści dowolnej ustawy kolejnego nikomu niepotrzebnego współczynnika, algorytmu, wzoru czy innego matematycznego wynalazku stanowi krok w bardzo złą stronę. Najważniejsza jest jednak w tym wypadku jednoznaczna intencja rządzących: pomniejszać świadczenia już i tak pokrzywdzonym emerytom. Nic dziwnego, że projekt zgodnie krytykują prawnicy.

Portal Prawo.pl powołuje się na dra Andrzeja Hańderka, który nie zostawia na projekcie suchej nitki i równocześnie wytyka rządzącym złą wolę:

Pod pozorem systemowego rozwiązania problemu i wprowadzenia nowej instytucji „zwiększenia do emerytury", ustawodawca próbuje drastycznie ograniczyć prawa emerytów i zabezpieczyć budżet państwa przed skutkami niezwykle korzystnej dla ubezpieczonych linii orzeczniczej sądów powszechnych.

Andrzej Hańderek zwraca także uwagę, że orzecznictwo sądów jest w takich sprawach jednoznaczne. Ignorują one obecność art. 25 ust. 1b w ustawie emerytalnej i nakazują wypłacać emerytom 100% kwoty, o jaką bezprawnie pomniejszono jego kapitał początkowy i składki. Warto przy okazji pamiętać, że na wysokość świadczenia wpływa też ustalenie kapitału początkowego — instytucja zupełnie odrębna od spornego mechanizmu potrąceń, o którą wciąż nie zadbały setki tysięcy przyszłych emerytów.

Pozostaje mieć nadzieję, że prezydent wyrzuci do kosza kolejny nieudany pomysł rządzących

Działanie mechanizmu korygującego wyjaśnia z kolei radca prawny Magdalena Januszewska:

Współczynnik korygujący odnosi się do czasu. Im więcej czasu upłynęło od przyznania emerytury wcześniejszej do 6.06.2012 r., tym lepiej. Ale im więcej czasu upłynęło od przyznania emerytury wcześniejszej do ustalenia prawa do emerytury powszechnej, tym gorzej.

Musimy przy tym zdać sobie sprawy z jednej ważnej kwestii: nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu zwiększenia do emerytury nie będą korzystniejsze od ponownego przeliczenia na obecnych zasadach.

Ustawa może trafić pod prezydenckie weto

Jakby tego było mało, eksperci, na których powołuje się Gazeta Prawna, ostrzegają przed zamknięciem możliwości dochodzenia swoich praw przed sądem po ewentualnym wyjściu w życie ustawy. Emeryci będą bowiem wskazani na mechanizm zwiększeń i kaprysy wskaźnika korygującego.

Rozwiązanie problemu nasuwa się samo. Ustawę może w końcu zawetować prezydent Karol Nawrocki, bo prawo weta służy właśnie takim sytuacjom. Niekorzystny i przekombinowany mechanizm uderzający w emerytów stanowi naprawdę nisko wiszący owoc. Prezydenckie weto paradoksalnie byłoby obecnie najlepszym wyjściem dla pokrzywdzonych. Podobnie było w końcu ze sprawiedliwością dla Frankowiczów — tam też dopiero po latach batalii w sądach pojawił się nowy projekt ustawy frankowej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover