1. Bezprawnik -
  2. Transport -
  3. Koniec z przelewaniem szamponu do buteleczek. Jedno polskie lotnisko właśnie to zmienia

Koniec z przelewaniem szamponu do buteleczek. Jedno polskie lotnisko właśnie to zmienia

Wrocław wyda ponad 30 mln zł na nowe skanery, dzięki którym pasażerowie mają zabierać większe opakowania płynów i zostawiać elektronikę w plecakach. To dobra wiadomość. Problem w tym, że łatwiejszy wylot nie gwarantuje równie łatwego powrotu. A limit płynów i limit bagażu to dwie różne sprawy.

Jakub Bilski09.09.2026 9:15
Transport

Wrocław kupuje skanery. Na większą butelkę trzeba poczekać

Port Lotniczy Wrocław zapowiada zakup siedmiu nowych linii kontroli bezpieczeństwa wyposażonych w skanery CT i automatyczny system zwrotu tac. Koszt wyniesie dokładnie 30 005 850 zł. Montaż pierwszych dwóch urządzeń ma rozpocząć się w lutym 2027 roku, a wszystkie linie mają działać do końca maja.

Według zapowiedzi lotniska urządzenia umożliwią kontrolę płynów w opakowaniach o pojemności do dwóch litrów. Pasażerowie nie będą też musieli wyjmować elektroniki. Przepustowość całej strefy ma wzrosnąć z około 1400 do ponad 2000 osób na godzinę.

Skaner widzi więcej, więc pasażer może rozpakowywać mniej

CT to nic innego jak tomografia komputerowa. Urządzenie tworzy trójwymiarowy obraz zawartości bagażu, który operator może oglądać pod różnymi kątami, łatwiej sprawdzić co jest w środku. To tyle z technikaliów, nie będę wchodzić bardziej w szczegóły.

Bez wyciągania połowy rzeczy z plecaka kontrola dowie się co mamy w plecaku. Do tego dochodzi automatyczny zwrot tac oraz osobny tor dla bagażu wymagającego dodatkowego sprawdzenia. Mniej przekładania, mniej rozpakowywania i większa szansa, że jedna zatrzymana walizka nie spowolni całej kolejki.

Same korzyści – już wkrótce nie będzie zabawy z przelewaniem płynów pod prysznic do małych butelek, będzie można wnieść zwykłą butelkę wody, ogólnie mniej kombinowania przy pakowaniu. To realny koniec z absurdem, którym od lat jest limit płynów w bagażu podręcznym – przynajmniej na tym jednym lotnisku.

Kosmetyki polecą na wakacje, ale już nie wrócą

Łatwiej o pomyłkę podczas zagranicznego wyjazdu. Pakujemy duży żel pod prysznic, przechodzimy kontrolę bez problemu i przez tydzień używamy go gdzieś w wynajętym Airbnb. Przy powrocie okazuje się, że tamtejsze lotnisko dopuszcza tylko małe opakowania. Argument „przecież z tym przyleciałem” niewiele pomoże. Kontrola odbywa się ponownie, według zasad obowiązujących w miejscu, z którego właśnie odlatujemy.

Nie pomoże również pokazanie, że w dużej butelce zostało już tylko trochę kosmetyku. Przy limicie 100 ml liczy się pojemność opakowania. Półlitrowa butelka z resztką szamponu nadal jest półlitrową butelką. To samo może się przecież nawet wydarzyć na lotnisku przesiadkowym, gdzie trzeba przechodzić kontrolę bezpieczeństwa.

Linia lotnicza nadal może zainteresować się naszym bagażem

Czy przewoźnik może więc przy wejściu do samolotu stwierdzić, że jednak obowiązuje 100 ml? Nie mylmy dwóch różnych kontroli. Pojemność płynów sprawdza personel kontroli bezpieczeństwa według obowiązujących tam zasad. Z kolei linia ustala, jaki bagaż możemy zabrać w ramach kupionego biletu. Wśród tych wytycznych może być rozmiar czy typ płynu. Czysto teoretycznie – możesz z czymś przejść przez kontrolę, ale nie wejdziesz już na pokład. To, czy jest to rzeczywiście egzekwowane, to inna bajka. Osobną kwestią bywa zresztą sama opłata za bagaż podręczny, którą przewoźnicy potrafią naliczać zupełnie niezależnie od tego, co masz w środku.

Przewoźnicy zazwyczaj jednak uwzględniają zmiany na lotniskach. Na przykład EasyJet na swojej stronie informuje pasażerów, że część portów dzięki nowej technologii dopuszcza większe opakowania, i odsyła po szczegóły do lotniska wylotu. Nie ma więc podstaw, żeby zakładać, że po przejściu kontroli każda większa butelka będzie ponownie kwestionowana przez linię. Bywa zresztą odwrotnie – to reguły bagażowe potrafią się zaostrzać, co pokazały choćby zmiany w liniach Ryanair.

Warto też pamiętać, że polityka bagażowa to jedno, a prawa pasażera to drugie – jeśli lot się sypnie, w grę wchodzi zupełnie inna sprawa niż płyny, czyli odszkodowanie za opóźniony lot.

Wymiary i masa bagażu to osobny limit

Pozostają jednak bagażu podręcznego wymiary, liczba sztuk i dopuszczalna masa – wszystko zależne od przewoźnika. Jeśli do walizki dołożymy dwie duże butelki, możemy zmieścić się w limicie płynów, ale przekroczyć limit kilogramów. Nowy skaner nie daje dodatkowego bagażu w cenie biletu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover