1. Home -
  2. Moto -
  3. Płacił za autocasco latami i był z siebie dumny. Aż nadszedł dzień pierwszej szkody

Płacił za autocasco latami i był z siebie dumny. Aż nadszedł dzień pierwszej szkody

Można coś zrobić szybko i tanio, ale niekoniecznie dobrze. Ta sama zasada dotyczy ubezpieczeń – możesz szybko kupić polisę, nawet w dobrej cenie, ale czasami dopiero po fakcie okazuje się, że ochrona jest tak naprawdę iluzją. Pośpiech nie jest dobrym doradcą choćby w przypadku autocasco, które potrafi się od siebie różnić nie tylko u różnych towarzystw, ale i wewnątrz jednego ubezpieczyciela.

Marcin Szermański28.02.2026 12:11
Moto

Polisa polisie nierówna, zwłaszcza w przypadku autocasco

Niemal każde towarzystwo ubezpieczeniowe oferujące ochronę AC proponuje kilka jego wariantów – od najtańszego po najbardziej „wypasione", ale też zdecydowanie najdroższe. Wielu z nas uważa, że nie ma sensu dopłacać do ubezpieczenia samochodu. To prawda, ale tylko w przypadku OC, ale nie w autocasco. Warto zresztą znać różnicę pomiędzy oboma polisami – OC i AC to dwa zupełnie różne ubezpieczenia, z których tylko jedno jest obowiązkowe. Słyszałem o historii człowieka, który myślał, że jest „alfą i omegą", co zostało później boleśnie (i kosztownie) zweryfikowane.

Osoba ta miała samochód znacznej wartości produkcji bodajże BMW lub Audi. W każdym razie ubezpieczała go nie tylko w formie obowiązkowego OC, ale także w ramach autocasco. Co roku nasz bohater cieszył się dobrą (czytaj: tanią) ofertą, a gdy tylko słyszał, że jego znajomi płacą o 20, 50, a nawet 100% więcej za ubezpieczenie swoich samochodów, tylko szyderczo się uśmiechał.

Przez wiele lat nie był jednak świadomy tego, co kupuje u towarzystwa ubezpieczeniowego. Chyba nawet nie wiedział, w jakim dokładnie zakresie chroni jego autocasco, skoro zawsze odpowiadał na pytanie „wszystko i od wszystkiego". Dowiedział się dopiero wtedy, gdy likwidował pierwszą szkodę z AC.

Amortyzacja części – chyba najgorszy zapis w autocasco

Przez kilka lat (polis) nic się nie działo, ale niestety przyszedł taki dzień, kiedy trzeba było skorzystać z autocasco. Błąd kierowcy i dość mocne rozbicie samochodu – nie na tyle mocne, aby można było orzec szkodę całkowitą, ale na tyle poważne, że konieczna była naprawa w serwisie.

Nasz bohater miał oczywiście zapewnioną naprawę w salonie, chyba nawet na oryginalnych częściach, bez udziału własnego. Czekał na odbiór samochodu dobrych kilka tygodni, by otrzymać wiadomość o terminie odbioru i... regulacji płatności. Okazało się, że do naprawy miał dorzucić z własnej kieszeni jakieś 12 czy 14 tys. złotych. Dlaczego?

Okazało się, że jego polisa AC była „niemal na full opcji". Niemal, gdyż nie miała wykupionej amortyzacji części. W dużym uproszczeniu chodzi o to, że towarzystwo zapłaci za wymianę uszkodzonej części na nową, ale nie zapłaci za nią w 100%, bo element wymieniony miał już parę lat i nie był fabrycznie nowy. Warto wiedzieć, że niezależnie od rozliczenia z AC, odszkodowanie z OC sprawcy wypadku nie powinno być zaniżane – Sąd Najwyższy stoi w tej kwestii wyraźnie po stronie poszkodowanych.

Amortyzacja to potencjalna mina i wielka pułapka dla nieświadomych kierowców, którzy kupują – często po raz pierwszy – polisę AC. Różnica cenowa między ubezpieczeniem z amortyzacją i bez niej może wynosić kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. Dlatego odpowiedź na pytanie, czy warto mieć autocasco, nie jest taka oczywista – licho tkwi w szczegółach.

Jak się liczy amortyzację?

To bardzo proste – jeśli na polisie AC widnieje zapis o amortyzacji w wysokości 50%, oznacza to, że każdy wymieniany element na nowy jest opłacany w połowie przez towarzystwo, a w drugiej połowie przez właściciela samochodu. Chodzi tylko (albo i aż) o części, nie o roboczogodziny.

Bardzo problematyczne jest to, że w chwili podpisywania takiej umowy nigdy nie wiadomo, ile będzie trzeba „dołożyć do interesu", bo w końcu zależy to od rozmiaru ewentualnej szkody w przyszłości. Co innego jest w przypadku udziału własnego wyrażanego np. w złotówkach. Jeśli wynosi on 500 zł, to niezależnie od wielkości szkody (na 2000, 10 000 czy nawet 500 000 zł), dopłata po naszej stronie zawsze wyniesie 500 złotych.

Towarzystwa liczą amortyzację zwykle w wariancie kosztorysowym, ale w serwisowym również się to zdarza. Niektórzy dają pełne pole manewru i poszczególne elementy ochrony można łatwo dodawać, kasować czy modyfikować. Wysokość narzucanej amortyzacji – jeśli nie jest wykupiona – często liczy się następująco:

10% – dla rocznego samochodu,

20% – dla dwuletniego samochodu,

30% – dla trzyletniego samochodu,

40% – dla czteroletniego samochodu,

50% – dla pięcioletniego i starszego samochodu.

Każde TU może liczyć amortyzację nieco inaczej, ale ogólnie wygląda to mniej więcej właśnie tak. Autocasco jest ubezpieczeniem nieobowiązkowym, a więc każdy może oferować różny zakres ochrony, w tym nawet autocasco na zabytkowe samochody.

Jeśli mogę coś dodać od siebie na koniec, to warto porównywać różne oferty ubezpieczenia AC, aby mieć większą świadomość dokonywanego wyboru i unikać słabych ofert autocasco. Samochód to często jeden z najcenniejszych składników naszego majątku – a skoro już mowa o majątku, to warto zadbać też o inne jego elementy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi