1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. Paliwo nie po 5,19, a po 8,19 zł. Rząd i prezydent spierają się o winnego

Paliwo nie po 5,19, a po 8,19 zł. Rząd i prezydent spierają się o winnego

Na stacjach paliwowych trwa prawdziwe szaleństwo. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że cena oleju napędowego nie może przekroczyć 8 złotych, tymczasem wynosi ona ponad 9 zł za litr. Jak tak dalej będzie, to zostanie przebita magiczna granica 10 zł — czy jest jakaś szansa, aby ceny paliw spadły w najbliższym czasie?

Jak tak dalej pójdzie, to będziemy tankować za 5,19 zł, ale za pół litra benzyny

Nie tak dawno temu pisałem, że pierwszy raz będę tankował swój samochód benzyną E10 w kwocie powyżej 8 złotych za litr paliwa. Moje prognozy się nie sprawdziły i płaciłem wówczas „tylko" 7,99 zł. Bariera ta została przekroczona w kolejnym tygodniu, kiedy za litr podstawowej benzyny płaciłem 8,19 zł.

Ceny paliw a obietnice z kampanii wyborczej

To aż o równe 3 złote więcej, niż obiecywał Donald Tusk w swojej kampanii wyborczej w czerwcu 2022 roku. Moje ostatnie tankowanie było droższe o ok. 57,8 proc. od dawnej deklaracji obecnego szefa rządu, który przecież wspominał też o jeszcze niższych cenach, a więc „5 zł", a nawet „4,88 zł".

Obecnie trwa polityczna przepychanka o to, kto odpowiada za wysokie ceny paliw. Przedstawiciele rządu wskazują na decyzje prezydenta, natomiast obóz prezydencki krytykuje rozwiązania proponowane przez rząd.

Rząd atakuje prezydenta w sprawie jego weta...

Od końca marca do końca czerwca, a następnie od 17 do 31 sierpnia br. obowiązywał pakiet CPN („Ceny Paliw Niżej"). Obniżał on VAT na paliwa z poziomu 23 do 8 proc., a także określał z góry maksymalne dopuszczalne ceny na stacjach benzynowych. Koniec programu CPN 31 sierpnia natychmiast odbił się na cenach widocznych na pylonach.

Rząd chce teraz finansować kolejne działania osłonowe m.in. z podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych — rozwiązania bliźniaczego wobec wcześniejszego pomysłu, jakim był podatek od nadmiarowych zysków rafinerii. Karol Nawrocki nie chce się zgodzić na takie rozwiązanie, przez co jest atakowany przez przedstawicieli rządu. Ostatnio Bankier.pl cytował wypowiedź Andrzeja Domańskiego, ministra finansów i gospodarki:

Prezydent kolejny raz wykazuje się taką beztroską, która nie przystoi głowie państwa, jeżeli chodzi o decyzje czy wypowiedzi dotyczące finansów państwa. To są nasze wspólne finanse. I to jest swoista naiwność proponować, aby wydatki były wysokie, podatki były niskie i domagać się niskiego poziomu deficytu.

Prezydent RP Karol Nawrocki ma jednak inny pomysł na obniżenie cen paliw w Polsce.

...ale Karol Nawrocki ma swój pomysł na obniżenie cen paliw w Polsce

Chodzi o prezydencki program „Paliwo Kosztuje Normalnie". Jego istotę wyjaśnia Paweł Szefernaker:

Prezydent wychodzi z własną inicjatywą ustawodawczą i ta inicjatywa tworzy prawny mechanizm, który zamiast ściągać nowe podatki do budżetu, bezpośrednio utnie rekordowe marże firm paliwowych i natychmiast obniży ceny dla kierowców.

O podobnym mechanizmie mówił prof. Robert Gwiazdowski w programie „Punkt Widzenia", w którym przyznał, że premier Donald Tusk mógłby „jednym telefonem" sprawić, aby Orlen obniżył ceny paliw i na tym nie stracił. I to bez żadnych nowych podatków komplikujących sprawę.

Patowa sytuacja, a ceny paliw wciąż rosną

Mamy więc do czynienia z patową sytuacją: prezydent wetuje pomysł rządu, ten z kolei od 17 września ignoruje jego inicjatywę „Paliwo Kosztuje Normalnie". A ceny na stacjach benzynowych stale rosną. Odczuwają to nie tylko kierowcy — przewoźnicy zapowiadają wzrost cen biletów autobusowych.

Czy to jednak CPN, czy PKN — są to cały czas jedynie sposoby na obniżkę rosnących cen paliw. Aby się one wyraźnie uspokoiły, potrzebna będzie przede wszystkim poprawa sytuacji na światowych rynkach ropy. O to może być jednak dość ciężko, gdyż napięcia obejmują dziś cały Bliski Wschód.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover