- Bezprawnik -
- Społeczeństwo -
- Dino to sklep dla klientów, których nie interesują aplikacje, kody QR i zbieranie naklejek
Dino to sklep dla klientów, których nie interesują aplikacje, kody QR i zbieranie naklejek
Każdy, kto odwiedza wiele marketów w Polsce, czuje pewnie przytłoczenie nachalnymi programami lojalnościowymi, które z czasem naprawdę potrafią zirytować, a nie być elementem przyciągającym nas do danego sklepu. W tym wszystkim Dino jawi się jako market, w którym możemy zapomnieć o tego typu zmartwieniach.

Dino przypomina, że handel może być prosty, ludzki i skuteczny
Przyznaję, że Dino to jeden z moich ulubionych sklepów. Często wolę robić zakupy w nim niż w innych marketach, znanych z wprowadzania promocji, do których trzeba oczywiście mieć aktywne aplikacje.
Mimo tego, że Dino nie jest idealnym sklepem, zakupy w nim są proste. Wchodzimy, rozglądamy się, wrzucamy produkty do koszyka, następnie stoimy w kolejce (albo i nie), a na końcu wychodzimy. Niestety, w innych sklepach proces zakupów zaczął być dużo bardziej utrudniony.
Czasami można odnieść wrażenie, że handel, który miał być uatrakcyjniony przez wszelkiego rodzaju aplikacje mobilne i kody QR, został nazbyt skomplikowany, a zwykły klient coraz częściej zaczyna się w tym wszystkim gubić. Wizyta w wielu dyskontach i supermarketach nie kończy się tylko i wyłącznie na wkładaniu produktów do koszyka. Musimy jeszcze bacznie śledzić ceny produktów na półkach i notować, czy są one na pewno powiązane z koniecznością posiadania aplikacji danego sklepu. Tego typu polityki nie prowadzą oczywiście tylko duże sieci (Biedronka, Lidl), ale także np. Żabka.
Dino to supermarket, który nie bez powodu zdobywa popularność w mniejszych miejscowościach
Robiąc zakupy w Dino często nachodzi mnie pewna myśl. Popularność tych sklepów nie wzięła się znikąd i nie bez powodu powstają one jak grzyby po deszczu w większych wsiach i miasteczkach. Ludzie, którzy mieszkają w tego typu miejscowościach, żyją nieco innym życiem od mieszkańców wielkich miast. Często nie nadążają za zmieniającymi się jak w kalejdoskopie ofertami i wprowadzaniem coraz to nowszych rozwiązań cyfrowych.
Udając się na zakupy w Dino, możemy oczywiście przejrzeć gazetkę z najnowszymi ofertami. Jednak gdy robimy zakupy w tej sieci już od jakiegoś czasu, wiemy mniej więcej, czego możemy się spodziewać i nie zostaniemy zaskoczeni nagłą zmianą oferty i wprowadzeniem szeregu całkowicie nowych produktów. Przechadzając się pomiędzy półkami w Dino, rzadko kiedy ujrzymy towary, które nas zaskoczą. Oferta sklepu zmienia się jednak oczywiście wraz z upływem czasu – trochę inna jest na wiosnę i latem, a inna w miesiącach jesienno-zimowych.
Jednak zakupy w Dino są raczej częścią swojskiej rutyny, a klient nie jest wtłaczany w nachalną machinę marketingową, w której jest oczywiście tylko malutkim trybkiem.
Co jeszcze ważniejsze – Dino nie prowadzi polityki dzielenia klientów na tych, którzy są lojalnymi posiadaczami aplikacji i tych, którzy chodzą do tego sklepu sporadycznie. Takie postępowanie Dino przypomina nam czasy, kiedy handel w Polsce nie był aż tak bardzo sformatowany marketingowo, a klient mógł czuć się w sklepie bardziej swobodnie i nie musiał co chwilę uruchamiać kalkulatora w głowie i pamiętać, aby mieć ze sobą telefon.
Źródło zdjęcia: Łukasz Świerczewski, Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 4.0
zobacz więcej:
05.06.2026 16:07, Piotr Janus

Kupują zniszczone książki za 20 zł i sprzedają na Allegro o kilkaset procent drożej. Oto legalny trik
05.06.2026 15:18, Aleksandra Smusz
05.06.2026 14:29, Marcin Szermański
05.06.2026 13:41, Rafał Chabasiński
05.06.2026 12:54, Joanna Świba
05.06.2026 12:06, Edyta Wara-Wąsowska
05.06.2026 11:19, Piotr Janus
05.06.2026 10:31, Edyta Wara-Wąsowska
05.06.2026 9:57, Jakub Bilski
05.06.2026 9:21, Mateusz Krakowski
05.06.2026 8:37, Mateusz Krakowski
05.06.2026 7:44, Aleksandra Smusz

Mówi, że mieszkając z partnerem, oszczędza 2000 zł miesięcznie. Proste obliczenia pokazały, że się myli
05.06.2026 6:58, Aleksandra Smusz
04.06.2026 9:20, Joanna Świba
04.06.2026 8:33, Mateusz Krakowski
04.06.2026 7:53, Aleksandra Smusz
04.06.2026 7:07, Aleksandra Smusz
03.06.2026 15:43, Marek Śmigielski
03.06.2026 14:57, Joanna Świba
03.06.2026 14:09, Piotr Janus
03.06.2026 13:22, Rafał Chabasiński

Zapłacili fiskusowi 112 tys. zł przez jeden brakujący papierek. Trybunał przyznał im rację, a pieniędzy nadal nie ma
03.06.2026 12:31, Edyta Wara-Wąsowska
03.06.2026 11:42, Aleksandra Smusz
03.06.2026 10:47, Joanna Świba
03.06.2026 9:54, Edyta Wara-Wąsowska
03.06.2026 8:33, Edyta Wara-Wąsowska
03.06.2026 7:32, Miłosz Magrzyk
03.06.2026 6:44, Piotr Janus


























