1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Dłużnicy stracą ochronę państwa. Rząd szykuje duże zmiany w upadłości konsumenckiej 

Dłużnicy stracą ochronę państwa. Rząd szykuje duże zmiany w upadłości konsumenckiej 

Osoby ogłaszające upadłość konsumencką mogą wkrótce stanąć przed jedną z największych zmian w zasadach oddłużania od czasu liberalizacji przepisów z 2020 r. Rząd przygotował projekt nowelizacji Prawa upadłościowego, który ma uprościć postępowania i odciążyć sądy. Jednym z jego najważniejszych elementów jest rezygnacja z obowiązkowego nadzoru sądu nad wykonywaniem planu spłaty wierzycieli.

Piotr Janus24.07.2026 9:00
Finanse

Choć projekt przedstawiany jest jako rozwiązanie organizacyjne, jego skutki mogą wykraczać daleko poza usprawnienie pracy sądów. W praktyce oznacza bowiem przesunięcie odpowiedzialności za kontrolę wykonywania planu spłaty z państwa na uczestników postępowania. To z kolei może wyraźnie zmienić relacje między osobami wychodzącymi z zadłużenia a ich wierzycielami.

Jak wygląda nadzór nad planem spłaty obecnie?

Obowiązujące przepisy przewidują, że po ustaleniu planu spłaty wierzycieli sąd sprawuje nadzór nad jego wykonywaniem. Po zakończeniu okresu spłat analizuje również, czy upadły prawidłowo wywiązał się z obowiązków nałożonych w postanowieniu o ustaleniu planu spłaty. Dopiero wtedy zapada rozstrzygnięcie kończące postępowanie i otwierające drogę do umorzenia pozostałych zobowiązań.

Model ten zakłada aktywną rolę państwa w kontrolowaniu przebiegu procesu oddłużania. Dzięki temu sąd sam weryfikuje, czy plan został wykonany zgodnie z prawem, nawet jeśli żadna ze stron nie zgłasza zastrzeżeń. Dla wielu zadłużonych osób upadłość konsumencka pozostaje dziś jednym z niewielu realnych sposobów na wyjście ze spirali zobowiązań.

Co chce zmienić rząd w Prawie upadłościowym?

Projekt nowelizacji zakłada odejście od tego rozwiązania. Sąd nie miałby już z urzędu kontrolować wykonywania planu spłaty wierzycieli. Jego rola ograniczałaby się przede wszystkim do rozpoznawania wniosków składanych przez uczestników postępowania.

Oznacza to, że inicjatywa w znacznie większym stopniu przeszłaby na wierzycieli, syndyka oraz samego dłużnika. Jeżeli żadna ze stron nie zgłosiłaby zastrzeżeń dotyczących wykonywania planu spłaty, sąd nie prowadziłby już obowiązkowej kontroli z własnej inicjatywy. Według projektodawców takie rozwiązanie ma pozwolić sędziom skupić się na rozstrzyganiu rzeczywistych sporów zamiast wykonywania czynności administracyjnych w sprawach, w których nie występują żadne problemy. To nie pierwszy raz, gdy słyszymy, że nadchodzą ważne zmiany w upadłości konsumenckiej — kolejne odsłony reformy pojawiają się od kilku miesięcy.

Dlaczego rząd chce zmienić przepisy?

Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje przede wszystkim na rosnącą liczbę postępowań upadłościowych i coraz większe obciążenie wydziałów upadłościowych. Obowiązkowy nadzór nad każdym planem spłaty wymaga wykonywania wielu czynności nawet wtedy, gdy dłużnik prawidłowo realizuje wszystkie obowiązki.

Zdaniem autorów projektu rezygnacja z automatycznego nadzoru pozwoli skrócić czas prowadzenia spraw, zmniejszyć liczbę czynności wykonywanych przez sądy oraz efektywniej wykorzystać pracę sędziów.

Czy banki zyskają większy wpływ na oddłużanie?

Właśnie ten element projektu budzi największe zainteresowanie. W praktyce to banki, firmy pożyczkowe, fundusze sekurytyzacyjne czy przedsiębiorstwa windykacyjne najczęściej występują w roli wierzycieli w postępowaniach upadłościowych.

Jeżeli projekt wejdzie w życie w obecnym kształcie, to właśnie oni będą częściej inicjować działania sądu, gdy uznają, że dłużnik nie wykonuje prawidłowo planu spłaty. Nie oznacza to oczywiście, że wierzyciele przejmą kompetencje sądu — wszystkie najważniejsze decyzje nadal będzie podejmował sąd. Zmieni się jednak to, kto będzie uruchamiał procedurę.

Co zmiana oznacza dla dłużników?

Projekt nie odbiera prawa do upadłości konsumenckiej ani możliwości oddłużenia. Może jednak zwiększyć odpowiedzialność osób wykonujących plan spłaty. Terminowe regulowanie rat, dokumentowanie wpłat czy wykonywanie wszystkich obowiązków wynikających z planu spłaty będzie miało jeszcze większe znaczenie. Warto pamiętać, że dane o zadłużeniu i tak trafiają dziś do publicznych baz — Krajowy Rejestr Zadłużonych gromadzi informacje o osobach objętych postępowaniami upadłościowymi.

Eksperci zwracają uwagę, że szczególnie osoby korzystające z upadłości bez profesjonalnego pełnomocnika mogą odczuć skutki zmian. Mniejsza aktywność sądu oznacza bowiem, że ewentualne problemy będą częściej ujawniane dopiero z inicjatywy wierzycieli.

Projekt wywołuje dyskusję wśród prawników

Zwolennicy zmian przekonują, że sądy nie powinny wykonywać czynności, które w praktyce rzadko prowadzą do sporów, a ograniczenie obowiązkowego nadzoru pozwoli szybciej rozpoznawać nowe sprawy. Krytycy zwracają natomiast uwagę, że proponowane rozwiązanie może osłabić ochronę osób wychodzących z zadłużenia i zwiększyć przewagę profesjonalnych wierzycieli dysponujących zapleczem prawnym. Ich zdaniem aktywna rola sądu stanowi dziś ważny element równowagi między stronami postępowania.

Warto przy tym pamiętać, że sama upadłość ma swoje granice — na przykład upadłość konsumencka przedsiębiorcy co do zasady jest niedopuszczalna, choć w praktyce istnieją sposoby na obejście tego ograniczenia.

Na razie to tylko projekt nowelizacji

Na obecnym etapie proponowane rozwiązania nie obowiązują. Są częścią rządowego projektu nowelizacji Prawa upadłościowego, Prawa restrukturyzacyjnego oraz ustawy o Krajowym Rejestrze Zadłużonych (projekt UD260), który przechodzi proces legislacyjny.

Jeżeli projekt zostanie uchwalony w obecnym kształcie, będzie to jedna z najistotniejszych zmian w funkcjonowaniu upadłości konsumenckiej od kilku lat. Zmieni bowiem nie tylko sposób działania sądów, ale także relacje pomiędzy dłużnikami i wierzycielami, przenosząc większą odpowiedzialność za przebieg postępowania na jego uczestników. Dla samych zadłużonych istnieje skuteczny sposób na pozbycie się długów — pomoże sąd, ale po zmianach droga ta może wymagać większej samodzielności.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover