1. Home -
  2. Zakupy -
  3. Hebe, drogie panie. Po co właściwie tam chodzimy?

Hebe, drogie panie. Po co właściwie tam chodzimy?

Hebe to dość dziwny sklep. Niby zagraniczna sieciówka, a obsługa miła jak w rodzinnej drogerii. Pracownicy, co zaskakujące, znają się na towarze. Do tego to królestwo promocji w zachodnim stylu.

Aleksandra Smusz09.10.2025 17:25
Zakupy

Hebe posiada szerszą ofertę produktów niż konkurencja

Wiele osób postrzega drogerię z motylem w logo jako miejsce, w którym można kupić to, czego nie ma w Rossmannie. Wbrew pozorom Hebe oferuje nie tylko produkty premium.

Stawia też na sprzedaż kosmetyków polskich firm, jak np. Ziaja, których ceny zaczynają się od kilku złotych. Mimo że na sklepy często narzekamy, istnieje kilka rzeczy, za jakie warto pochwalić tę sieciówkę.

Zupełnie inne podejście do obsługi klienta

Duże, międzynarodowe przedsiębiorstwa zwykle kojarzymy z tym, że jako konsumenci jesteśmy tam pozostawieni sami sobie. Jeśli mamy jakieś pytania, zadawanie ich obsłudze niejednokrotnie nie ma sensu.

Brak szkoleń produktowych sprawia, że sprzedawcy w wielu sklepach pełnią funkcję magazynierów i osób przyjmujących zapłatę za artykuły. Hebe tymczasem traktuje tę kwestię zupełnie inaczej.

Choć powinno być to standardem, w tej akurat drogerii można podejść do ekspedientki (nie pracuje tam zbyt wielu panów), o coś zapytać i uzyskać satysfakcjonującą odpowiedź.

Rzecz jasna, całkiem niezła obsługa jest też w Rossmannie. Do Hebe chodzimy jednak po to, czego tam nie ma.

Można się dziwić, że ten sklep należy do portugalskiego koncernu Grupa Jerónimo Martins, tego samego, który jest właścicielem Biedronki. Tam pracownicy muszą działać szybko, efektywnie i przeważnie jest ich za mało.

W Hebe personel też ma co robić, ale w mojej ocenie obsługa klienta okazuje się tam ważniejsza niż układanie na półkach nowego towaru.

Firma specjalizująca się w promocjach

Jasne, są one we wszystkich zagranicznych sklepach. Lecz mam wrażenie, że drogeria z motylem w logo koncentruje się na tym w jeszcze wyższym stopniu. Kup jeden produkt, a drugi dostaniesz gratis albo kilkadziesiąt procent taniej – oto domena Hebe.

Być może się mylę, ale według mnie istnieją tam dwa rodzaje towarów: takie, które są teraz na promocji, i takie, których ceny zostaną obniżone lada dzień. Sprawia to, że oferta regularna nie jest istotnym punktem odniesienia podczas zakupów w tym sklepie.

Do Hebe udajemy się zatem przeważnie po to, czego nie ma u konkurencji. Kupujemy na promocjach, bo jeśli ich nie ma, to będą – może nawet jutro. I doceniamy to, że marka ta potrafi połączyć zachodni rozmach z dbaniem o klienta na poziomie małego, rodzinnego przedsiębiorstwa.

Idziemy też do tej drogerii, żeby porozmawiać z kompetentnym personelem. Firma z motylem w logotypie pokazuje, że sieciówki wcale nie muszą być w swoim działaniu zdepersonalizowane. Choć wielu z nas niestety zdążyło się do tego przyzwyczaić.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi