- Bezprawnik -
- Samorządy -
- E. coli, gronkowce i pleśń w miejskich tężniach. Sprawdź, zanim usiądziesz przy solance
E. coli, gronkowce i pleśń w miejskich tężniach. Sprawdź, zanim usiądziesz przy solance
W ostatnich latach polskie miasta przeżywają prawdziwy boom na tężnie solankowe. Obiekty imitujące uzdrowiskowe inhalatoria wyrastają w parkach, na placach miejskich, osiedlach i bulwarach. Wielu mieszkańców uwierzyło, że to dobry sposób na poprawę odporności i oddechową ulgę w zanieczyszczonym środowisku. Jednak za modą kryje się poważny problem: badania wykazują obecność Escherichia coli, enterokoków, gronkowców, a nawet promieniowców i grzybów pleśniowych.
Fenomen tężni miejskich
Tężnia solankowa to konstrukcja, po której spływa solanka, a woda — odparowując — tworzy aerozol bogaty w jony soli, magnezu, bromu i innych pierwiastków. W tradycyjnych uzdrowiskach (takich jak np. Ciechocinek) służy do leczenia schorzeń dróg oddechowych, alergii i problemów reumatycznych. Miejskie wersje są zwykle mniejsze, tańsze i mają przede wszystkim charakter rekreacyjny. Mieszkańcy chętnie z nich korzystają, szczególnie rodzice z dziećmi, seniorzy i osoby z problemami oddechowymi. Godzina spędzona przy tężni rzekomo może działać jak mini-inhalacja. W dobie smogu i alergii wydawały się atrakcyjną propozycją wspierającą zdrowie — zwłaszcza że smog nad Polską wciąż należy do najpoważniejszych w Europie.
Ryzyko ukryte w solance
Niestety, entuzjazm samorządów do stawiania nowych solanek nie idzie w parze z odpowiednim nadzorem. Badania laboratoryjne wykonane w kilku miastach wykazały obecność w solance i aerozolu bakterii takich jak Escherichia coli, enterokoki, gronkowce, a nawet promieniowce i grzyby pleśniowe. To pokazuje, jak istotna jest kontrola jakości wody także w tego typu instalacjach. W obiegu zamkniętym, szczególnie latem przy wysokich temperaturach, solanka może stać się pożywką dla mikroorganizmów. Głównym problemem jest to, że w miejskich tężniach woda — w przeciwieństwie do uzdrowiskowych — krąży cały czas w obiegu zamkniętym. Ponadto na ryzyko pogorszenia jej jakości wpływają zachowania użytkowników oraz kontakt zwierząt z instalacjami.
Miejskie tężnie nie są obiektami leczniczymi i nie podlegają surowym przepisom sanitarnym obowiązującym uzdrowiska. Działają w szarej strefie prawnej — bez jednolitych standardów budowy, eksploatacji i kontroli mikrobiologicznej.
Stanowisko Sanepidu i wytyczne GIS
Po serii alarmujących wyników badań Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) postanowił zareagować. W 2025 i na początku 2026 roku GIS wydał wytyczne i rekomendacje dla zarządców tężni solankowych. Nie jest to jeszcze pełne rozporządzenie, ale ważny krok w dobrą stronę. Główne zalecenia GIS to m.in.:
- traktowanie tężni wyłącznie jako obiektu rekreacyjnego (zakaz reklamowania jako terapii lub inhalatorium leczniczego),
- regularna wymiana solanki (zalecana co kilka tygodni w sezonie),
- obowiązkowa dezynfekcja instalacji,
- monitoring mikrobiologiczny solanki i aerozolu,
- zakaz dotykania konstrukcji i zanurzania rąk w solance,
- ograniczenie czasu przebywania w strefie aerozolu (zalecane 30–60 minut),
- czytelne tablice informacyjne z regulaminem i ostrzeżeniami dla grup ryzyka (dzieci, seniorzy, osoby z obniżoną odpornością),
- zakaz wprowadzania zwierząt.
Niestety, wytyczne GIS mają jedynie charakter rekomendacji, a nie bezwzględnie obowiązujących przepisów. Ich egzekwowanie zależy od dobrej woli samorządu i zarządcy obiektu.
Odmienne standardy w różnych miastach
W rzeczywistości mamy ogromny bałagan. W niektórych miastach tężnie są regularnie kontrolowane, solanka wymieniana, a obiekty wyposażone w tablice ostrzegawcze. W innych tężnie działają „na wyczucie”, solanka wymieniana jest rzadko, a badania mikrobiologiczne robione sporadycznie lub wcale. Powoduje to ogromne różnice w poziomie bezpieczeństwa w zależności od tego, w jakim mieście mieszkamy. Zdecydowanie brakuje formalnego uregulowania działania tego typu instalacji — szczególnie że cieszą się one w niektórych miejscowościach olbrzymią popularnością.
Tężnie solankowe — potencjał, który musi nadążyć za prawem
Tężnie solankowe to jeden z najciekawszych trendów ostatnich lat w polskiej przestrzeni miejskiej. Łączą w sobie elementy zdrowia, rekreacji i estetyki. Jednak ich dynamiczny rozwój wyprzedził regulacje prawne. Brak jednoznacznych, ogólnopolskich przepisów sprawia, że bezpieczeństwo zależy głównie od sumienności lokalnych władz. A z tym bywa różnie. Wytyczne GIS to dobry początek, ale czas na bardziej zdecydowane działania: jasne standardy, obowiązkowe badania i regularne kontrole — podobne do tych, jakie samorządy prowadzą przy okazji walki ze smogiem, gdzie nawet kara za palenie śmieci bywa realnym narzędziem.
Dopóki tego nie będzie, „zdrowe powietrze” w centrum miasta będzie niosło ze sobą nie tylko jony soli, ale też pewne ryzyko. W erze rosnącej świadomości zdrowotnej polskie miasta powinny oferować mieszkańcom nie tylko ładne, ale przede wszystkim bezpieczne formy rekreacji. Tężnie solankowe mają potencjał, by stać się prawdziwym atutem — pod warunkiem, że prawo nadąży za modą.

