- Bezprawnik -
- ecommerce -
- Zaczęłam masowo klikać ten przycisk na Vinted. Efekt? 20 proc. zniżki u prawie każdego sprzedawcy
Zaczęłam masowo klikać ten przycisk na Vinted. Efekt? 20 proc. zniżki u prawie każdego sprzedawcy
Na Vinted jest opcja „zaproponuj cenę". Pojawia się ona domyślnie przy każdej ofercie, umożliwiając targowanie się we wbudowanym w system module – bez konieczności prowadzenia przy tym korespondencji ze sprzedawcą. Każdy, kto nie korzystał jeszcze z tej funkcji, powinien ją wypróbować.
Vinted nie należy traktować jak serwisu do szybkich zakupów
Na Vinted zaopatruję się już od kilku lat. Praktycznie wszystkie standardowe oferty na tej platformie mają opcję „kup teraz" z wysyłką.
Traktowałam więc ten marketplace jako miejsce pozwalające na szybkie i wygodne nabywanie towarów, choć obecnie oferują się tam wyłącznie osoby prywatne. Warto jednak pamiętać, że nawet drobna sprzedaż na Vinted a podatek to kwestia, którą przy większej skali trzeba mieć na uwadze.
Opcją „zaproponuj cenę" zainteresowałam się dopiero niedawno. To, jak ona wygląda, można zobaczyć na poniższym zrzucie ekranu.

Sprzedawcy chętnie zgadzają się na niższe ceny
W ramach testów złożyłam oferty na książki u pięciu różnych użytkowników. Poprosiłam przez platformę każdego z nich o rabat w wysokości 20%. Mimo że tytuły były atrakcyjnie wycenione, aż 4 na 5 osób zgodziło się na zniżkę.
Choć nie daje to jeszcze pełnego wyobrażenia o całym Vinted, miałam okazję przekonać się na własnej skórze, że warto targować się na tej platformie – nawet jeśli może to nieco odroczyć zakupy w czasie. Trick ten dotyczy wszystkich sytuacji poza przypadkami, gdy w ofercie znajduje się dopisek „cena nie podlega negocjacji".
System sam nam zresztą w tym pomaga, domyślnie proponując rabaty w wysokości 10% lub 20%. Rzecz jasna, możemy też wpisać w okienku własną kwotę. To, jak wygląda to w szczegółach, widać na poniższym screenie.

Co ciekawe, w serwisie istnieją ograniczenia – jeden użytkownik może targować się na platformie maksymalnie 25 razy dziennie. Stanowi to bezpiecznik systemu blokujący masowe uprawianie takiej praktyki.
A jak wygląda to na OLX?
Na OLX również można się targować. Różnica polega na tym, że taka opcja nie pojawia się w ogłoszeniach domyślnie. Korzystający z niej sprzedawcy muszą ją włączyć ręcznie. A decydują się na nią tylko niektórzy z nich.
Rzecz jasna, nawet jeśli jej nie ma (a dzieje się tak bardzo często), nic nie stoi na przeszkodzie, by negocjować cenę w wiadomości prywatnej. Trzeba jednak robić to z wyczuciem, bo przez żenujące oferty negocjacji na portalach aukcyjnych zupełnie odechciewa się sprzedawać cokolwiek lokalnie – takie skrajności potrafią zniechęcić drugą stronę.
Na OLX istnieje również spora szansa na otrzymanie obniżek – zwłaszcza od sprzedawców pozbywających się własnych rzeczy. Także i w tym przypadku należy jednak uzbroić się w cierpliwość, wstrzymując się od szybkiego złożenia zamówienia z przesyłką.
Największa przestrzeń do negocjacji istnieje na Vinted
Domyślność opcji targowania sprawia bowiem, że sprzedawcy są przyzwyczajeni do tego, że klienci oczekują zniżek.
Pozostaje im więc albo zaakceptować to zjawisko, albo sztucznie podwyższać ceny wyjściowe przedmiotów, by nie odczuć finansowo przedstawionych praktyk. Serwisy ogłoszeniowe od dawna zresztą podglądają swoje rozwiązania nawzajem – swego czasu zapowiadano wręcz, że Allegro jak OLX pozwoli osobom prywatnym na negocjację cen.










