- Bezprawnik -
- Społeczeństwo -
- LEGO przestało być zabawką. Zauważyłem to dopiero, gdy porównałem klocki z lat 90.
LEGO przestało być zabawką. Zauważyłem to dopiero, gdy porównałem klocki z lat 90.
Jeżeli spojrzysz na dzisiejsze LEGO i porównasz je z tym sprzed lat, zauważysz kilka istotnych różnic. Po pierwsze, klocki duńskiego producenta występują obecnie w znacznie większej liczbie kolorów, ale nie tylko. Sama paleta dostępnych elementów jest wielokrotnie większa niż jeszcze w latach 90. Więcej części, więcej możliwości? Dla modelarzy owszem, dla dzieci — niekoniecznie.
Prostsze klocki i ich mniejsza liczba zmuszały do improwizacji i działały na wyobraźnię
Kilka dni temu aż mnie olśniło, gdy zadałem sobie pytanie: „dlaczego współczesne dzieciaki nie mają szansy być tak kreatywne, jak ich rodzice w latach 80. czy 90.?". Odpowiedź może być bardzo prosta.
LEGO przestaje być zabawką, a staje się modelem redukcyjnym, który można postawić na półce lub — najlepiej, aby chronić przed kurzem — w przeszklonej gablotce. Ten proces dzieje się na naszych oczach już od wielu lat. Przypomnij sobie klocki LEGO ze swojego dzieciństwa, powiedzmy z lat 90. XX wieku. Dziś są to kultowe zestawy, a jedna figurka LEGO może być warta fortunę, ale w porównaniu ze współczesnymi konstrukcjami wyglądają one na znacznie prostsze.
Ale przecież właśnie o to w klockach chodzi, zwłaszcza w LEGO, na którym wychowało się już kilka pokoleń późniejszych inżynierów.
LEGO to dziś więcej modelarstwa niż zabawy
Study i patent, czyli fundament sukcesu duńskich klocków
Samo LEGO opatentowało charakterystyczny system łączenia klocków za pomocą specjalnych wypustek (studów) wchodzących w zagłębienia innego elementu. Łączenie jest niezwykle mocne i stanowi fundament światowego sukcesu duńskiej firmy. Patent dawno jednak wygasł, a na tej luce najbardziej skorzystała tańsza chińska konkurencja LEGO.
Dawne Town kontra dzisiejsze City: kilkadziesiąt elementów dawniej, nawet 200 dzisiaj
Spójrz jednak na różne zestawy na przestrzeni lat. Porównaj dawne Town (lata 80. i 90. XX w.) z dzisiejszym City. Kiedyś samochód konstruowany był zazwyczaj z kilkudziesięciu elementów, dziś jest ich nieraz 100–200 w podobnym wielkościowo zestawie. Lepiej? I tak, i nie. Dziś LEGO wygładza swoje modele, które są cały czas zbudowane z klocków, ale czasami na to nie wyglądają. Stopień realizmu jest na bardzo wysokim poziomie.
Może na tym jednak cierpieć wyobraźnia dzieci. Kiedyś trzeba było sporej fantazji, a dziś LEGO podaje wszystko niemal na tacy. Nawet poszczególne części stały się mało „klockowe", coraz częściej nie mają studów i są mało uniwersalne. Czasami służą tylko za konkretny element i nie pasują do żadnego innego kontekstu. Zmienia się zresztą nie tylko kształt elementów — LEGO stawia na ekologię, po cichu modyfikując materiały i opakowania. „Za moich czasów" coś takiego było nie do wyobrażenia i niemal każdy klocek mógł symbolizować wiele różnych rzeczy.
Dziś dzieci mają wszystko, a i tak się nudzą
Zestawy dla dorosłych i koniec modeli B oraz C
Dziś w świecie LEGO jest znacznie mniej miejsca na symbolizm, nie licząc może serii Minecraft. Coraz więcej zestawów nastawionych jest przede wszystkim na wygląd, a nie na zabawę (np. ostatnie modele kwiatów). Duńczycy widzą w tym interes, wskrzeszając także limitowane zestawy LEGO dla dorosłych. Nie dostałeś 30 lat temu statku piratów pod choinkę? Teraz możesz go sobie kupić i postawić na półce niczym model redukcyjny z drewna. LEGO gra na nostalgii i doskonale wie, że dorosły fan i tak zapłaci.
Odnoszę wrażenie, że LEGO coraz częściej pamięta o dorosłych kolekcjonerach — czasami chyba bardziej niż o pierwotnej idei swobodnej dziecięcej zabawy. Widać to nawet w kampaniach reklamowych: głośne zombie w reklamie klocków LEGO było przekazem skierowanym wprost do znudzonych dorosłych. Lata temu producent zapomniał też o alternatywnych konstrukcjach przedstawianych na tyłach pudełek. Każdy zestaw miał swój model B, C, a nieraz i kolejne, do których nie było instrukcji, ale cała zabawa polegała na tym, żeby ułożyć nowy model z dostępnych klocków.
Pudełko LEGO jako koniec, a nie początek zabawy
Kiedyś pudełko LEGO było dopiero początkiem zabawy. Dziś bardzo często jest jej końcem. Najpierw składasz dokładnie to, co zaprojektował producent, a później gotowy model trafia na półkę. Dawniej patrzyłeś na stos klocków i zastanawiałeś się: „co mogę z nich stworzyć?". Dziś coraz częściej pytanie brzmi: „jak złożyć to zgodnie z instrukcją?".
I chyba właśnie w tym tkwi największa różnica między LEGO sprzed lat a współczesnymi zestawami. Dzisiejsze konstrukcje są bez wątpienia większe, bardziej dopracowane, realistyczne i imponujące. Nie jestem jednak pewien, czy wraz z ich rozwojem nie straciliśmy czegoś równie ważnego: potrzeby improwizowania i tworzenia własnych światów.










