- Bezprawnik -
- Transport -
- Sprawdziłem, z którego miasta w Polsce lata się najlepiej. Wynik nie jest taki oczywisty
Sprawdziłem, z którego miasta w Polsce lata się najlepiej. Wynik nie jest taki oczywisty
Mieszkaniec Warszawy ma pod ręką największe lotnisko w kraju. Krakowianin może wybierać między Balicami a Pyrzowicami. Poznaniak wsiada natomiast do pociągu i po kilku godzinach szuka lotu już z Warszawy, Berlina, Wrocławia albo Gdańska. Kto ma najlepiej? To zależy, czy ważniejsze są dla nas bezpośrednie połączenia, niskie ceny, czy możliwość polowania na okazje w promieniu kilkuset kilometrów.
Najłatwiej byłoby otworzyć mapy połączeń polskich lotnisk, policzyć kropki i ogłosić zwycięzcę. Tyle że lot do Londynu codziennie i lot na grecką wyspę raz w tygodniu nie są dla pasażera tym samym. Podobnie jak połączenie o godz. 13 i rejs startujący o 6 rano, na który komunikacją publiczną właściwie nie da się dotrzeć.
Dlatego dobra baza podróżnicza powinna być oceniana szerzej. Liczy się własne lotnisko, czyli np. liczba kierunków, częstotliwość rejsów, obecność tanich linii i możliwość wygodnej przesiadki. Liczy się też dostęp do innych portów, kolej międzynarodowa, dojazd na terminal oraz koszt całej operacji. Bilet lotniczy za 99 zł z Berlina nie jest przecież tańszy od biletu za 249 zł z Poznania, jeżeli do pierwszej kwoty dołożymy pociąg lub Flixbusa, ewentualny nocleg czy wzięcie wolnego dnia na dojazd.
Pięć kryteriów, które decydują o dobrej bazie podróżniczej
Dlatego na potrzeby tego porównania warto patrzeć na pięć rzeczy: ofertę własnego lotniska, częstotliwość lotów, możliwość przesiadki w dużych hubach, dostęp do innych lotnisk oraz czas i koszt dotarcia na terminal. Do rachunku trzeba doliczyć jeszcze ryzyko — przy trasach składanych z osobnych biletów odszkodowanie za opóźniony lot potrafi okazać się znacznie trudniejsze do wyegzekwowania. Nie tworzę tu matematycznego rankingu z punktami, bo dla jednego pasażera trzy godziny w autobusie są niewielką ceną za bilet tańszy o 300 zł, a dla innego całkowicie przekreślają taką ofertę. Chodzi raczej o sprawdzenie, jakie możliwości faktycznie ma mieszkaniec każdego miasta.
Warszawa wygrywa, jeżeli chcemy po prostu wsiąść i polecieć
W letnim rozkładzie na 2026 rok Lotnisko Chopina oferuje 142 miejsca docelowe. W 2025 roku obsłużyło 24,1 mln pasażerów, czyli niemal dwa razy więcej niż drugie w kraju lotnisko w Krakowie. Warszawa ma połączenia europejskie, dalekodystansowe i krajowe, a dzięki hubowi LOT-u pozwala dostać się z jedną przesiadką do miejsc, do których z portów regionalnych trzeba lecieć przez Frankfurt, Amsterdam albo właśnie Warszawę. W tle od lat wraca przy tym pytanie, jaka przyszłość czeka Lotnisko Chopina.
Warszawa ma za to bardzo słabą pozycję w dostępie drogą lądową do dużych zagranicznych lotnisk alternatywnych. Berlin czy Praga są na tyle daleko, że trudno traktować je jako wygodny punkt rozpoczęcia podróży.
Modlin, czyli drugie lotnisko dla łowców tanich biletów
Stolica ma jednak Modlin, który w letnim rozkładzie Ryanaira na 2026 rok oferuje 49 tras. To nie jest drugi europejski hub, ale dla łowcy tanich biletów jest bardzo istotnym uzupełnieniem Chopina. Warto tylko pamiętać, że Ryanair zaostrza kontrole bagażu, więc do promocyjnej ceny łatwo dopisać kolejne pozycje.
Warszawa daje więc nie tylko największy wybór bez kombinowania, lecz również całkiem duże pole do polowania na okazje. Jej słabością nie jest brak alternatywnego lotniska, lecz raczej brak łatwego dostępu do kolejnego wielkiego rynku lotniczego pokroju Berlina.
Kraków i Katowice tworzą wspólnie najmocniejszy region lotniczy
Kraków wszedł w sezon letni 2026 z 173 połączeniami do 119 miast w 39 krajach. W 2025 roku przez Balice przewinęło się 13,25 mln pasażerów. Lotnisko jest połączone z centrum koleją, a przejazd trwa około 20 minut. Już sama oferta Balic stawia Kraków w ścisłej krajowej czołówce.
Krakowianin ma jednak jeszcze Pyrzowice. Katowicki port oferuje latem 65 tras regularnych do 56 lotnisk oraz 63 trasy czarterowe. Jest krajowym liderem czarterów, więc dla osoby kupującej całe wakacje, a nie sam przelot, może być ważniejszy niż część większych portów regularnych. Do tego oba lotniska nie mają identycznej siatki i są obsługiwane przez Ryanaira, Wizz Aira oraz przewoźników sieciowych.
Poznań ma wyjątkowo dużo alternatywnych lotnisk w zasięgu kilku godzin
Stolica Wielkopolski co prawda nie wygra liczbą bezpośrednich lotów. Ławica ma latem 2026 roku 47 tras regularnych i 41 czarterowych. To przyzwoita oferta, ale wyraźnie mniejsza niż w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Jej zaletą jest za to położenie zaledwie 7 km od centrum; autobus jedzie na lotnisko około 20–25 minut, działa również linia nocna.
Dworzec Główny w Poznaniu ważniejszy od Ławicy
Prawdziwa przewaga Poznania zaczyna się na Dworcu Głównym — tak, tym słynnym, nielubianym przez wielu, chlebaku. Do Wrocławia można dotrzeć w około półtorej godziny, do Warszawy w mniej więcej dwie i pół, a do Gdańska w niespełna trzy. Do Berlina kursuje kilka bezpośrednich pociągów dziennie, z tego samego miejsca odjeżdża jeszcze Flixbus, który zawiezie nas pod samo lotnisko — również w ok. 3 godziny.
Wrocław i Gdańsk, czyli dwa różne modele bazy podróżniczej
Wrocław: mocne lotnisko, słabszy dojazd na terminal
Wrocław znajduje się gdzieś pomiędzy modelem Poznania a Krakowa: ma mocne własne lotnisko i dobre położenie w Europie Środkowej, ale dostęp do alternatywnych portów nie jest aż tak wygodny. Ryanair oferuje stamtąd latem 50 tras, lotnisko ma połączenia z dużymi hubami, a koleją można ruszyć w stronę Pragi, Berlina i Wiednia. Słabym punktem jest dojazd na terminal, bo autobus z Dworca Głównego jedzie około 40–50 minut.
Gdańsk: brama do Skandynawii z ograniczonymi alternatywami
Gdańsk ma znacznie mocniejsze własne lotnisko: latem 2026 roku 105 regularnych połączeń do 82 portów w 29 krajach. W 2025 roku obsłużyło 7,39 mln pasażerów. Dla podróży do Skandynawii jest jedną z najlepszych baz w kraju. To również port, który jako pierwszy w Polsce wprowadził ciche lotnisko, czyli terminal bez komunikatów głosowych.
Geografia działa jednak w obie strony. Do Berlina, Pragi czy Wiednia jest daleko, więc gdy na gdańskim lotnisku nie ma odpowiedniego rejsu, wybór alternatyw szybko się kurczy.
Nie ma jednego zwycięzcy, ale są trzy sensowne odpowiedzi
Jeżeli liczy się największa liczba wygodnych połączeń, częstotliwość i loty dalekodystansowe, wygrywa Warszawa. Jeżeli interesuje nas połączenie dużego lotniska z drugim portem w rozsądnej odległości, najciekawszy jest Kraków wraz z Katowicami. Jeżeli lubimy polować na ceny i jesteśmy gotowi rozpocząć podróż od pociągu, najlepszym punktem na mapie może być Poznań.
I to chyba najuczciwsza odpowiedź. Najlepsza baza podróżnicza nie leży tam, skąd odlatuje najwięcej samolotów. Moim zdaniem najważniejsze jest to, skąd najłatwiej zrealizować nasze własne podróże — bez płacenia kroci, czasem i niepotrzebnym noclegiem do biletu, który tylko w telefonie wyglądał na tani.










