- Bezprawnik -
- Firma -
- Inwestorzy nie zapłacą CIT-u nawet przez 20 lat. Rząd przyjął projekt
Inwestorzy nie zapłacą CIT-u nawet przez 20 lat. Rząd przyjął projekt
Rada Ministrów przyjęła 29 września projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu nowych inwestycji. Decyzje o wsparciu mają być wydawane na okres od 15 do maksymalnie 20 lat, a przez ten czas firma nie zapłaci PIT-u ani CIT-u — aż do wyczerpania przyznanego limitu pomocy. Przepisy mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 r., a projekt dopiero trafia do Sejmu.
Decyzja o wsparciu na 15–20 lat. Proporcjonalnie najwięcej zyskują regiony, które dostają najmniej
Obecnie decyzja o wsparciu w ramach Polskiej Strefy Inwestycji obowiązuje 10, 12 albo 15 lat, a okres ten zależy od tego, jaka intensywność pomocy publicznej przysługuje danemu regionowi. To dziś główne narzędzie, którym państwo przyciąga zarówno krajowy kapitał, jak i inwestycje zagraniczne. Jak podaje Business Insider, po zmianach widełki mają się przesunąć do przedziału od 15 do 20 lat, nadal z podziałem na obszary kraju. Trzeba zatem przyznać, że komunikaty mówiące po prostu o wydłużeniu okresu z 15 do 20 lat są sporym uproszczeniem; w części województw chodzi o skok z dekady do co najmniej piętnastu lat, czyli o połowę dłużej.
Dłuższa decyzja nie oznacza większej pomocy publicznej
Akurat ta zmiana, można się domyślać, najmocniej poprawi sytuację inwestorów w regionach najlepiej rozwiniętych, bo to tam limity pomocy są najniższe, a decyzje wydawane na najkrótszy okres. Warto przy tym pamiętać o rzeczy, która w podsumowaniach zwykle ginie: dłuższa decyzja nie oznacza większej pomocy. Maksymalną kwotę zwolnienia wyznacza mapa pomocy regionalnej i ona się nie zmienia — wydłuża się jedynie czas na jej wykorzystanie. Przy projektach kapitałochłonnych, które przez kilka pierwszych lat nie generują dochodu, bywa to jednak różnica między ulgą realną a wyłącznie papierową.
Koniec podejścia projektowego, które sądy podważały od czterech lat
Druga zmiana jest mniej efektowna, ale w praktyce ważniejsza. Od 1 stycznia 2022 r., wraz z wejściem w życie przepisów Polskiego Ładu, obowiązuje tzw. podejście projektowe: zwolniony z podatku jest wyłącznie dochód osiągnięty z realizacji konkretnej nowej inwestycji, a nie z całej działalności zakładu.
Nie była to zresztą jedyna konstrukcja tej reformy, której eksperci wróżyli kłopoty — podobne zastrzeżenia budziła wówczas nowa ulga podatkowa dla przedsiębiorców. Firmy musiały więc wykazywać ścisłe powiązania funkcjonalne, technologiczne lub ekonomiczne między nową inwestycją a majątkiem, który już posiadały, i prowadzić osobną ewidencję dochodu z jednych i drugich składników, choć fizycznie stoją one często w tej samej hali.
Zwolnieniu ma podlegać cały dochód z terenu wskazanego w decyzji
Kryterium to, nie da się ukryć, od początku budziło wątpliwości; wojewódzkie sądy administracyjne wielokrotnie orzekały, że ścisłe powiązania to wymóg pozaustawowy, stworzony na potrzeby interpretacji resortu finansów. Projekt wycofuje się z tej konstrukcji i wraca do stanu sprzed 2022 r. Zwolnieniu ma podlegać cały dochód z działalności prowadzonej na terenie wskazanym w decyzji, o ile mieści się ona w tym samym kodzie PKWiU co nowa inwestycja. Odrębnej ewidencji dochodu zwolnionego nie trzeba będzie już prowadzić, co powinien odczuć przede wszystkim przemysł rozbudowujący istniejące zakłady.
Szef KAS zaopiniuje duże projekty. Próg podniesiono jeszcze przed przyjęciem projektu
Jak podaje "BI", w zamian pojawia się nowy etap procedury. Zanim minister wyda decyzję o wsparciu dla inwestycji, przy której maksymalna wartość pomocy publicznej sięga co najmniej 40 mln zł, będzie musiał uzyskać opinię szefa Krajowej Administracji Skarbowej; co do zasady ma on na to miesiąc, z możliwością przedłużenia o kolejny. Przy mniejszych projektach o opinię będzie można wystąpić dobrowolnie.
O ile w wersji skierowanej do konsultacji w czerwcu próg wynosił 25 mln zł, o tyle w projekcie przyjętym przez rząd mowa już o 40 mln zł. Różnica nie jest kosmetyczna, bo chodzi o wartość samej pomocy, a nie inwestycji. Przy 40-procentowej intensywności, jaka obowiązuje w regionie łódzkim, próg odpowiada mniej więcej 100 mln zł kosztów kwalifikowanych; tam, gdzie intensywność jest o połowę niższa, potrzeba już dwa razy większego projektu. Obowiązkowe opiniowanie obejmie zatem wąską grupę największych przedsięwzięć. Doradcy podatkowi zwracali zresztą uwagę, że dołożenie fiskusa do procesu wydłuży postępowania, a sama opinia nie daje inwestorowi takiej ochrony jak indywidualna interpretacja podatkowa.
Bez obowiązku tworzenia miejsc pracy przy inwestycjach kapitałochłonnych
Projekt przewiduje też rezygnację z wymogu tworzenia nowych miejsc pracy przy inwestycjach kapitałochłonnych, w tym w robotyzację i automatyzację procesów. Dotychczas deklaracja zatrudnienia była warunkiem otrzymania wsparcia niezależnie od charakteru przedsięwzięcia.
Nowe przepisy od 2027 r. Terminy są napięte, a cyfryzacja odłożona
Specjalne strefy ekonomiczne przestaną istnieć 31 grudnia 2026 r. i nic już tego nie zmieni, a nowe przepisy mają wejść w życie dzień później. Rząd zostawił sobie zatem na całą ścieżkę parlamentarną i podpis prezydenta nieco ponad trzy miesiące. Elektroniczna Platforma Polskiej Strefy Inwestycji, która ma przenieść składanie wniosków i monitorowanie decyzji do sieci, ruszy natomiast dopiero pod koniec dekady — na uproszczenie formalności firmy poczekają więc znacznie dłużej niż na nowe zasady rozliczania ulgi. Od 2018 r. wydano już około 3,7 tys. decyzji o wsparciu, w których zadeklarowano ponad 154 mld zł inwestycji, więc ewentualne opóźnienie w Sejmie byłoby odczuwalne dla sporej grupy przedsiębiorców. To zresztą nie jedyny front, na którym rząd chce zmian w podatkach dla firm.
zobacz więcej:










