1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. Opłata za odpady w górę nawet o 60 proc. Nowy element ETS uderzy w mieszkańców miast

Opłata za odpady w górę nawet o 60 proc. Nowy element ETS uderzy w mieszkańców miast

Przez ostatnie lata mieszkańcy wielu polskich miast regularnie otrzymywali informacje o kolejnych podwyżkach opłat za odbiór odpadów. Rosły ceny energii, paliw, wynagrodzeń i zagospodarowania śmieci. Teraz na horyzoncie pojawia się kolejny czynnik, który zdaniem branży może ponownie znacząco podnieść koszty całego systemu. Chodzi o objęcie spalarni odpadów komunalnych unijnym systemem handlu uprawnieniami do emisji CO₂ (EU ETS). Choć dla większości mieszkańców brzmi to jak techniczna zmiana przepisów, jej skutki mogą być odczuwalne przy kolejnych rachunkach za wywóz śmieci.

Piotr Janus30.07.2026 10:10
Energetyka

ETS dotrze także do spalarni odpadów komunalnych

System EU ETS od lat obejmuje elektrownie, ciepłownie i energochłonne gałęzie przemysłu. W ramach reformy systemu handlu emisjami zdecydowano jednak, że od 2028 r. państwa członkowskie będą musiały monitorować emisje ze spalarni odpadów komunalnych, a od 2031 r. instalacje te mają zostać objęte obowiązkiem zakupu uprawnień do emisji CO₂ — chyba że dane państwo zdecyduje się na wcześniejsze wdrożenie systemu.

Argumenty Komisji Europejskiej

Komisja Europejska argumentuje, że spalanie odpadów również powoduje emisję gazów cieplarnianych, dlatego sektor powinien stopniowo zostać objęty tymi samymi zasadami co inne instalacje emitujące dwutlenek węgla. Celem ma być zwiększenie opłacalności recyklingu oraz ograniczenie ilości odpadów trafiających do spalenia.

Opłata na bramie w górę nawet o 60 proc. Branża ostrzega

Przedstawiciele sektora gospodarki odpadami nie kwestionują potrzeby ograniczania emisji, ale alarmują, że skutki nowych regulacji odczują przede wszystkim mieszkańcy. Jak szacuje Krajowa Izba Gospodarki Odpadami, po objęciu spalarni systemem ETS opłata za przyjęcie odpadów do instalacji, tzw. opłata na bramie, może wzrosnąć nawet o 60 proc. Jeszcze większe obawy dotyczą ciepła produkowanego w spalarniach, którego koszt — według branży — może zwiększyć się nawet o 52 proc.

Spalarnie to także ciepło dla miast

Kwestia ta jest szczególnie istotna, ponieważ nowoczesne spalarnie nie tylko unieszkodliwiają odpady, ale jednocześnie produkują energię elektryczną i ciepło dostarczane do miejskich sieci ciepłowniczych. Dla części gospodarstw domowych byłoby to kolejne obciążenie po włączeniu ogrzewania do systemu handlu emisjami, nazywanym potocznie podatkiem od ogrzewania.

Wyższe rachunki za odbiór odpadów zapłacą mieszkańcy

Koszty zakupu uprawnień do emisji poniosą operatorzy spalarni. Nie oznacza to jednak, że pozostaną one wyłącznie po stronie przedsiębiorstw. System gospodarowania odpadami w Polsce opiera się na zasadzie samofinansowania. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach opłaty pobierane od mieszkańców mają pokrywać rzeczywiste koszty funkcjonowania systemu. Oznacza to, że jeżeli wzrosną koszty zagospodarowania odpadów, samorządy będą zmuszone odpowiednio podnieść opłaty za ich odbiór. Gminy nie mogą bowiem przez dłuższy czas finansować systemu z innych dochodów. W praktyce oznacza to prosty mechanizm: droższa spalarnia oznacza droższy system gospodarowania odpadami, a w konsekwencji wyższe rachunki dla mieszkańców. Mechanizm ten działa już dziś, czego dowodem jest podwyżka opłat za śmieci 2026 w kolejnych gminach.

Paradoks europejskiej polityki: miliardy w spalarnie, teraz dodatkowe koszty

Zdaniem wielu przedstawicieli branży powstaje pewien paradoks. Przez lata państwa członkowskie, w tym Polska, zainwestowały miliardy złotych w budowę nowoczesnych spalarni jako elementów gospodarki o obiegu zamkniętym. W Polsce, według danych Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, funkcjonuje obecnie 11 spalarni i współspalarni odpadów, 9 instalacji do spalania odpadów w cementowniach, 5 spalarni w budowie i rozbudowie oraz 42 spalarnie w zaawansowanym procedowaniu administracyjnym. Wszystkie te instalacje miały w założeniach ograniczać składowanie odpadów, odzyskiwać energię i produkować ciepło dla miast.

Dziś te same instalacje mają zostać objęte dodatkowymi kosztami wynikającymi z systemu ETS. Krytycy nowych regulacji zwracają uwagę, że zamiast wspierać modernizację sektora, mogą one przełożyć się przede wszystkim na wzrost opłat ponoszonych przez mieszkańców.

Wątpliwości nie tylko w Polsce

Dyskusja na temat objęcia spalarni systemem ETS toczyła się również w innych państwach Unii Europejskiej. Kraje posiadające rozbudowaną sieć instalacji termicznego przekształcania odpadów, takie jak Dania, Szwecja czy Holandia, wskazywały na konieczność ostrożnego wdrażania nowych regulacji i dokładnego przeanalizowania ich skutków gospodarczych oraz społecznych. Podobne zastrzeżenia towarzyszyły wcześniej dyskusji o wprowadzeniu ETS2, obejmującego transport drogowy i budynki. Komisja Europejska tradycyjnie zignorowała jednak głosy krytyczne. Eksperci zwracają zaś uwagę, że spalarnie są jedynie jednym z elementów całego systemu gospodarki odpadami, a dodatkowe koszty ETS mogą zostać w dużej mierze przerzucone na mieszkańców.

Rachunek za Zielony Ład wciąż rośnie

Coraz częściej przedstawiciele samorządów, przedsiębiorstw komunalnych i części ekspertów zwracają uwagę, że ich zastrzeżenia wobec kolejnych elementów Europejskiego Zielonego Ładu nie znajdują odzwierciedlenia w ostatecznych decyzjach Komisji Europejskiej. W ich ocenie Bruksela konsekwentnie realizuje ambitne cele klimatyczne, nawet jeśli wiąże się to z dodatkowymi kosztami dla mieszkańców i lokalnych gospodarek. Krytycy podkreślają, że dialog z państwami członkowskimi oraz uczestnikami rynku często nie przekłada się na istotne zmiany projektowanych rozwiązań. Spór o to, ile realnie kosztuje nas polityka klimatyczna UE, trwa w Polsce od lat.

Jeżeli prognozy Krajowej Izby Gospodarki Odpadami się sprawdzą, mieszkańcy wielu polskich miast po raz kolejny odczują skutki unijnej polityki klimatycznej we własnych portfelach — tym razem poprzez wyższe rachunki za odbiór odpadów i, w części miast, również za ciepło. Coraz częściej pojawia się więc pytanie, gdzie przebiega granica pomiędzy realizacją celów klimatycznych a akceptowalnym poziomem kosztów ponoszonych przez obywateli. Bez społecznej akceptacji nawet najlepiej zaprojektowana transformacja może napotkać poważny opór. Właśnie dlatego dyskusja o polityce klimatycznej coraz częściej przestaje dotyczyć wyłącznie ochrony środowiska, a zaczyna koncentrować się na kosztach życia, konkurencyjności europejskiej gospodarki i zdolności instytucji unijnych do uwzględniania głosów płynących z państw członkowskich.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover