1. Bezprawnik -
  2. Edukacja -
  3. ChatGPT miał zabić korepetycje. Podniosłem stawkę, a ludzie nie przestali się zgłaszać

ChatGPT miał zabić korepetycje. Podniosłem stawkę, a ludzie nie przestali się zgłaszać

Sam się nad tym czasem zastanawiam. Przez pewien czas korepetycje były dla mnie całkiem przyjemnym sposobem na dorabianie na pierwszym czy drugim roku studiów. Matematyka, poziom szkolny — mam to szczęście, że dla mnie żadna wielka filozofia. Ktoś czegoś nie rozumie, tłumaczysz, robicie kilka zadań, za tydzień spotykacie się ponownie.

Jakub Bilski10.08.2026 7:48
Edukacja

Udzielam mniej korepetycji za więcej

Z czasem zacząłem mieć jednak coraz mniej czasu. Studia, praca, kolejne zajęcia. Znalazłem więc „rewolucyjne” rozwiązanie typowe dla gospodarki rynkowej: podniosłem stawkę i zmniejszyłem liczbę podopiecznych. Czy ludzie przestali się zgłaszać? Rok temu niespecjalnie. Warto przy tym pamiętać, że jako społeczeństwo mocno przeszacowujemy dochody nauczycieli z korepetycji.

I właśnie to jest dla mnie ciekawe. Bo przecież pojawiło się narzędzie, które w teorii — bo tak na początku myślałem — powinno uderzyć w rynek korepetycji. ChatGPT i podobne modele językowe potrafią tłumaczyć matematykę, generować przykłady, analizować błędy, układać zestawy zadań i cierpliwie tłumaczyć to samo pięć razy na pięć różnych sposobów. Nie denerwują się, gdy uczeń po raz trzeci pyta, skąd właściwie wzięła się ta delta. A jednak korepetytorzy mają się cały czas dobrze.

Szkolna matematyka naprawdę nie jest aż tak straszna

Może to być dla wielu kontrowersyjne, ale zdecydowana większość matematyki na poziomie szkoły podstawowej i liceum nie jest intelektualnie szczególnie zaawansowana. Oczywiście może być trudna dla osoby, która ma zaległości albo nigdy nie wyrobiła sobie matematycznej intuicji. Ale nie rozwiązujemy tutaj problemów milenijnych. Uczymy się schematów, zależności i metod rozwiązywania określonych klas zadań.

Matura to w dużej mierze test z czytania ze zrozumieniem

Co więcej, szkolna matematyka jest często w dużym stopniu ćwiczeniem z czytania ze zrozumieniem. Świetnie widać to na maturze — matura z matematyki nie jest trudna tak długo, jak długo potrafimy uważnie przeczytać polecenie. Dostajemy tablice ze wzorami. Mamy kalkulator. Nikt nie oczekuje od maturzysty, że będzie odtwarzał z pamięci całą matematyczną wiedzę. Znacznie ważniejsze jest rozpoznanie, z jakim problemem mamy do czynienia, wybranie odpowiedniego narzędzia (wzoru) i wykonanie kilku kroków z pomocą kalkulatora. Problem? Trzeba wiedzieć, co się robi.

Systematyczność to podstawa, a AI wydaje się do tego stworzone

A później trzeba zrobić kilkadziesiąt podobnych zadań, żeby zacząć zauważać pewne schematy automatycznie. I właśnie tutaj AI wydaje się wręcz stworzone do pomocy. Można przecież wrzucić zadanie i napisać: „Nie rozwiązuj go za mnie. Zadawaj mi pytania i naprowadzaj mnie krok po kroku”. W teorii może więc być sztuczna inteligencja sposobem na naukę matematyki — i to bardzo skutecznym.

Można nawet wkleić swoje rozwiązanie i spytać: „Nie podawaj poprawnego wyniku. Znajdź pierwszy moment, w którym popełniłem błąd”. To jest jak najbardziej poprawne podejście — działa w sumie jak taki prywatny korepetytor, tyle że tańszy, bo jakieś 20 euro miesięcznie w wersji premium.

Wielu uczniów wykorzystuje ChatGPT jak kalkulator

Jest jednak jeszcze jedna rzecz — trzeba chcieć się uczyć. I tutaj bardzo często jest pies pogrzebany. Wpisanie „zrób mi zadanie” nie ma nic wspólnego z nauką matematyki. Model odpowiada, uczeń przepisuje wyniki do zeszytu, zadanie domowe wykonane, pora na CS-a. Ocena ze sprawdzianu przestaje wtedy mówić cokolwiek o rzeczywistej wiedzy.

I w taki oto sposób uczeń wykorzystał najbardziej zaawansowane narzędzie edukacyjne, jakie ludzie mieli kiedykolwiek do dyspozycji. I jednocześnie nie nauczył się nic. I być może właśnie dlatego AI nie zabiło korepetycji — bo problemem wielu uczniów wcale nie jest brak dostępu do informacji.

Przecież w internecie od lat można znaleźć setki darmowych materiałów tłumaczących praktycznie cały materiał od szkoły podstawowej po pierwsze lata studiów. A mimo to rynek cały czas rośnie w siłę, a Polacy wydają fortunę na korepetycje.

Matematyka ma fatalny PR. I trochę sama jest sobie winna

Ale właściwie dlaczego tak się dzieje? Bo ludzie często nie kupują korepetytora po to, żeby ktoś przekazał im wiedzę. Dziecko ma słabe oceny z matematyki, a rodzic rzuca hasło: „poucz się” — to nie działa. Nawet mówienie „za dwa miesiące masz maturę” nie pomoże. Istnieje pewna powszechna blokada, lęk przed matematyką.

Matematyka ma zresztą w szkole dość specyficzną renomę. O jednych przedmiotach mówi się, że trzeba je wykuć, inne są nudne, jeszcze inne wymagają dużo czytania. Matematyka bardzo często dostaje natomiast łatkę czegoś, do czego albo ma się głowę, albo nie. Ktoś już w podstawówce stwierdza, że jest humanistą, więc matematyka po prostu nie jest dla niego, i temat właściwie zostaje zamknięty.

Matematyka brutalnie obnaża niesystematyczność

Skąd to się bierze? Pewnie nie ma jednej odpowiedzi. Czasem winny będzie nauczyciel, który potrafi skutecznie obrzydzić przedmiot. Czasem sposób prowadzenia lekcji, gdzie trzeba szybko przejść przez program, choć połowa klasy nadal nie rozumie poprzedniego zagadnienia. Czasem rodzice, którzy sami powtarzają dziecku: „ja też nigdy nie byłem dobry z matematyki”. A czasem po prostu specyfika samego przedmiotu.

Matematyka wyjątkowo brutalnie obnaża niesystematyczność. Z historii można nie pamiętać połowy starożytności, a mimo to całkiem dobrze odnaleźć się przy II wojnie światowej. Można nie przeczytać jednej lektury, a później normalnie omawiać następną.

Korepetytor nie zawsze sprzedaje wiedzę

Gdyby spojrzeć na korepetycje jak na samo tłumaczenie materiału, to nadal nie potrafię znaleźć odpowiedzi: po co za to płacić? Jeśli ktoś chce się nauczyć matematyki na poziomie szkolnym, problemem raczej nie jest dzisiaj brak materiałów. Problemem jest to, żeby rzeczywiście do nich usiąść.

Korepetytor sprzedaje coś zupełnie innego. Godzinę w tygodniu, podczas której uczeń po prostu musi zajmować się matematyką. Dziecko nie będzie miało miejsca na wymówki. „Skoro już zapłaciłam, to masz na to chodzić” być może nie brzmi jak szczególnie wyrafinowana metoda pedagogiczna, ale podejrzewam, że potrafi działać całkiem skutecznie.

W tym sensie korepetytor jest trochę nauczycielem, trochę trenerem personalnym, ale też systemem kontroli.

Płacimy komuś za systematyczność

To zresztą nie jest zjawisko charakterystyczne wyłącznie dla dzieci. Dorośli robią dokładnie to samo. Można przecież ćwiczyć na siłowni samemu. Internet jest pełen planów treningowych, filmów pokazujących poprawną technikę i kalkulatorów kalorii. Mimo to ludzie płacą trenerom personalnym. To samo będzie też w przypadku korepetycji z innego przedmiotu — biologii, chemii, fizyki czy języka polskiego.

Można samemu uczyć się angielskiego. Są aplikacje, podcasty, książki, filmy i teraz jeszcze modele językowe, z którymi można rozmawiać praktycznie bez końca. Mimo to ludzie płacą lektorom. I znowu nie chodzi o samą wiedzę, która jest w internecie wszędzie na wyciągnięcie ręki.

Ponieważ zapłaciliśmy i umówiliśmy się z kimś na konkretną godzinę, to nie zrezygnujemy. AI to tylko narzędzie. Nie ma takiej siły przebicia, aby nas dyscyplinować jak korepetytor.

Korepetytor mówi też, czego się uczyć

Uczeń bardzo często nie wie nawet, czego nie wie. Dobry korepetytor jest w stanie takie rzeczy wychwycić i powiedzieć: dobra, na razie odpuszczamy to, co robicie aktualnie w szkole, najpierw musimy wrócić dwa kroki wcześniej.

Owszem, ChatGPT też może coś takiego zrobić, ale trzeba umieć z niego korzystać. Można poprosić o przeprowadzenie krótkiego testu diagnostycznego, wskazanie braków i rozpisanie planu nauki. Czy będzie to miało taki sam efekt jak korzystanie z usług korepetytora? Jeśli ktoś jest zdyscyplinowany, to tak. Jednak słowo klucz — „jeśli”.

Nie potrafimy używać AI

Mam pewne podejrzenie, że spora część młodych (i nie tylko) ludzi korzysta z AI w sposób zupełnie niekreatywny. Dorastanie z ChatGPT wcale nie musi automatycznie oznaczać umiejętności dobrego korzystania z niego. Podobnie jak dorastanie ze smartfonem nie zrobiło z każdego eksperta od komputerów.

Jeśli jedynym promptem jest „rozwiąż mi to”, to potencjał prywatnego nauczyciela za kilkadziesiąt złotych miesięcznie zostaje sprowadzony do roli kalkulatora. Dlatego coraz mniej wierzę, że ChatGPT wytnie znaczną część rynku korepetycji.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover