- Bezprawnik -
- Biznes -
- Starsza niż niejedno państwo. Legendarna polska wódka trafia na sprzedaż
Starsza niż niejedno państwo. Legendarna polska wódka trafia na sprzedaż
To marka starsza niż niejedno państwo. Przetrwała zabory, dwie wojny światowe, PRL i transformację ustrojową. Dziś jednak legendarna Starka — jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich wódek premium — sama potrzebuje ratunku. Historyczna destylarnia w Szczecinie została wystawiona na sprzedaż wraz z marką, zapasami alkoholu i prawami własności intelektualnej. Dla wielu to nie tylko transakcja biznesowa, ale symboliczny koniec pewnej epoki.
Powstaje jednak pytanie: jak to możliwe, że marka z taką historią znalazła się w kryzysie, podczas gdy inne polskie alkohole odnoszą sukcesy na światowych rynkach?
Królowa polskich wódek — dlaczego Starka była wyjątkowa?
Starka nigdy nie była zwykłą wódką. W przeciwieństwie do klasycznych, czystych alkoholi była trunkiem dojrzewającym przez lata w dębowych beczkach. Produkowana z żyta, z charakterystycznymi nutami drewna, liści jabłoni czy lipy, przypominała bardziej whisky niż tradycyjną wódkę. Nieprzypadkowo nazywano ją „królową polskich wódek”. Jej historia sięga XIX wieku, a sama receptura jest znacznie starsza i wywodzi się z terenów dawnej Rzeczypospolitej. Po II wojnie światowej produkcję przejęły zakłady Polmos Szczecin. Przez dekady Starka była produktem luksusowym i eksportowym, symbolem polskiej tradycji gorzelniczej.
Paradoks Starki, która miała wszystko, czego dziś szukają konsumenci
Gdy eksperci od marketingu alkoholowego mówią o sukcesie współczesnych marek premium, powtarzają kilka kluczowych słów, jak autentyczność, historia, rzemiosło i unikalność.
Starka miała to wszystko.
Na świecie trwa boom na alkohole premium. Konsumenci coraz częściej sięgają po whisky single malt, rzemieślnicze giny czy starzone rumy. To zresztą część szerszego zjawiska, w ramach którego istniejący od lat kult wódki zaczyna zanikać na rzecz droższych i bardziej wyszukanych trunków. Tymczasem Polska posiadała produkt, który naturalnie wpisywał się w ten trend, czyli wieloletni starzony alkohol z historią liczoną w stuleciach.
Paradoks polega na tym, że to, co dla szkockich czy japońskich producentów jest przedmiotem kosztownych kampanii marketingowych, Starka posiadała od zawsze.
Dlaczego więc Starka przegrała?
Powodów jest kilka. Po pierwsze, wydaje się, że zabrakło konsekwentnej strategii. Po transformacji ustrojowej wiele marek odziedziczonych po Polmosie zostało sprywatyzowanych i rozproszonych między różnych właścicieli. Nie wszystkie potrafiły odnaleźć się w gospodarce rynkowej.
Po drugie, nie podjęto próby międzynarodowej ekspansji. Podczas gdy marki takie jak Belvedere czy Chopin zbudowały silną pozycję premium za granicą, Starka pozostała produktem niszowym. Nie doczekała się globalnej historii opowiedzianej światu.
Po trzecie, problemem okazała się sama kategoria produktu. Starka była „pomiędzy”, czyli zbyt przypominała whisky dla miłośników klasycznej wódki, a jednocześnie nie była whisky dla jej koneserów.
Nie musiał to jednak być wyrok. W czasach, gdy konsumenci coraz chętniej eksperymentują z alkoholami, ta hybrydowość mogła stać się największym atutem marki.
Inni potrafili wykorzystać swoją szansę
Wystarczy spojrzeć na sukces polskich marek premium. Belvedere, należąca dziś do koncernu LVMH, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych luksusowych alkoholi świata. Chopin zbudował pozycję w segmencie premium, podkreślając polskie pochodzenie i rzemieślniczy charakter. Żubrówka zaś z sukcesem wykorzystała swoją unikalną historię i recepturę — a niedawna repolonizacja polskiej wódki, w ramach której marka wróciła w polskie ręce, dodatkowo umocniła jej pozycję. Tymczasem Starka, marka być może bardziej unikalna od wszystkich wymienionych, pozostała na uboczu globalnych trendów.
Na sprzedaż jest nie tylko marka, ale i historia
Dzisiejsza oferta sprzedaży obejmuje nie tylko prawa do marki, ale również historyczną destylarnię, zapasy dojrzewającego alkoholu oraz wieloletnie beczki. W piwnicach znajdują się destylaty liczące dziesiątki lat, a niektóre partie mają pochodzić jeszcze z okresu powojennego. To aktywa, których nie da się odtworzyć. O ile nową markę można stworzyć w kilka lat, o tyle alkoholu starzonego przez dekady po prostu nie da się przyspieszyć. Nieprzypadkowo państwo tak skrupulatnie kontroluje ten etap — Skarbówka pilnuje produkcji wódki i innych mocnych trunków właśnie na etapie leżakowania.
Dlatego potencjalni inwestorzy kupują dziś nie tylko fabrykę. Kupują czas.
Czy Starka może jeszcze wrócić?
Historia światowych alkoholi zna wiele spektakularnych powrotów. Zapomniane destylarnie whisky w Szkocji wracały na rynek po dziesięcioleciach przerwy. Marki uznawane za relikty przeszłości stawały się gwiazdami segmentu premium.
Być może podobna przyszłość czeka również Starkę. Inspirujący może być przykład J.A. Baczewski — słynna przedwojenna wódka wytwarzana we Lwowie. Marka została reaktywowana przez potomków rodu w Wiedniu i z sukcesem sprzedawana na świecie. Popyt na taki powrót by nie zabrakło, skoro coraz więcej konsumentów szuka trunków z prawdziwą historią i charakterem.
Bo jeśli współczesny konsument szuka autentyczności, historii i wyjątkowości, to trudno znaleźć polski alkohol, który lepiej odpowiadałby tym oczekiwaniom. Nie każdy pomysł na alkohol z „historią” się jednak broni — dość wspomnieć, że na rynek weszła nawet wódka z Czarnobyla, wyprodukowana ze składników wyhodowanych w zonie.
Paradoks polega na tym, że Polska przez lata mogła posiadać własny odpowiednik szkockiej whisky. Tyle że sama zdawała się o tym zapomnieć.
zobacz więcej:











