1. Bezprawnik -
  2. Inwestowanie -
  3. Gdybym 12 lat temu zainwestował wszystkie oszczędności w LEGO, byłbym teraz obrzydliwie bogaty

Gdybym 12 lat temu zainwestował wszystkie oszczędności w LEGO, byłbym teraz obrzydliwie bogaty

Klocki LEGO służą nie tylko do zabawy. Jedni je zbierają, by powiększać swoją kolekcję, inni zaś robią to z myślą o inwestycji. Niestety przegapiłem kilkanaście lat temu najlepszy moment, aby zarobić na LEGO.

Świadomość kolekcjonerska rośnie od ponad dekady

To było niemal równe 12 lat temu, podczas Mundialu 2014 odbywającego się w Brazylii. Zachorowałem i miałem aż 3-tygodniowe L4, a z nudów (ileż to można oglądać piłkę nożną w TV) zacząłem przeglądać stare zestawy LEGO w internecie. W pewnej chwili pomyślałem, że przecież mogę spełnić niespełnione marzenie z dzieciństwa i złożyć statek piracki z LEGO.

Kupiłem na Allegro stary kadłub składający się z trzech dużych elementów, które pojawiły się w tej kolorystyce dwukrotnie w 1989 r. i w reedycji jednego z tych zestawów w 2002 r. Mowa oczywiście o legendarnych zestawach Black Seas Barracuda i Caribbean Clipper. Pamiętam, że kadłub kosztował mnie w 2014 roku (a więc elementy już wtedy miały 12, a może nawet 25 lat) równe 40 zł. Nie wiem, czy była to wtedy okazja, czy nie, ale tyle zapłaciłem za te części na Allegro. Dokupiłem wtedy też czadowy (bo działający!) kompas LEGO za całe 4,50 zł.

Od MOC-a do pełnoprawnej floty

Na tym jednak wtedy poprzestałem, złożyłem MOC-a (My Own Creation) z kadłuba i dostępnych elementów z dzieciństwa. Na półkę dość średnio się nadawał, nie miał niestety większych walorów estetyczno-modelarskich. Dopiero podczas pandemii COVID-19 – kiedy nie można było czasami nawet wyjść do lasu na spacer – zacząłem dokupywać konkretne elementy, które były mi potrzebne, aby wreszcie flota wyglądała lepiej niż katalogowe zestawy. Nieraz kupowałem okazyjnie tzw. mixa, brałem z niego to, co mnie interesuje, a resztę sprzedawałem dalej, często z zyskiem.

Zauważyłem jednak z kolegą – który robił podobnie – że w latach 2021–2023 świadomość sprzedających znacznie wzrosła. Z jednej strony rynek się nasycił, z drugiej nie ma już jak dawniej zbyt wiele ofert ze starymi klockami z lat 80. i 90., które są przedmiotem pożądania dla kolekcjonerów. Te, które komuś zalegały na strychu, zostały już sprzedane dalej.

Tak naprawdę w ostatnich kilku latach mogłem zwiększyć kolekcję minimalnym kosztem, obracając klockami (wiem, dziwnie to brzmi), ale im wcześniej zaczynało się inwestowanie w klocki LEGO i im większe sumy na to szły, tym bardziej mogło to dziś zaprocentować.

Inwestycja w LEGO była pewna, a stopa zwrotu bardzo wysoka

Przykładowo mój kadłub składający się z 3 elementów za ~40 zł jest dziś wart na Bricklinku (największy sklep online z klockami LEGO na sztuki) jakieś 99 zł. Nominalnie zyskałem ok. 59 złotych, ale uwzględniając inflację (w latach 2014–2026 ~58% według GUS) realny zysk to jakieś 35 złotych.

Jeszcze większa przebitka jest w przypadku kompasu za 4,50 zł, którego dzisiejsze średnie ceny na Bricklinku wynoszą… aż 69 zł. Tu zysk „na czysto" to niemal 62 zł. A przecież był to pojedynczy zakup, na którym zyskałem łącznie 100 złotych. Jeśli pomyślę sobie, ile było wówczas ofert za bezcen, to aż mnie skręca.

Co warto było wykupywać kilkanaście lat temu

Dziś już tyle się nie zyska, nie ma takiej przebitki. A nawet jeśli jest, to trzeba sporo wsadzić na początek. Kilkanaście lat temu świetnym wyborem było wykupywanie wszelkich elementów i minifigurek z serii Pirates, Castle, także Train 9V. Nie chodziło tylko o specjalne i rzadkie elementy (żagle, olinowanie, kadłuby, flagi, magnesy i części elektryczne), ale nawet o zwykłe elementy robiące za „budulec" w kolorach, które dziś obecnie nie są produkowane:

  • (Old) Dark Grey,
  • (Old) Light Grey,
  • (Old) Brown.

Ponad 20 lat temu kolory te zostały zastąpione nowymi odcieniami, które wyglądają inaczej, co dla kolekcjonera starych zestawów LEGO jest nie do przyjęcia. Co ciekawe, na podobnej zasadzie LEGO stawia na ekologię także dzisiaj, zmieniając po cichu materiały i opakowania – a część fanów twierdzi, że to już nie te same klocki, co kiedyś.

Z drugiej strony w niektórych przypadkach wartość klocków niewiele wzrosła (np. Space, choć i tu są pewne wyjątki). Z nowszych serii warto iść we wszelkie zestawy oparte na zewnętrznej licencji, np. Star Wars, zwłaszcza UCS, a także zestawy limitowane. Warto dziś też przemyśleć inwestowanie w polskie COBI.

Rok 2026 dobrym momentem na odsprzedaż z zyskiem

Żałuję, że w 2014 roku (a nawet i wcześniej) „zainwestowałem" w LEGO tylko 45 złotych. Przy co prawda sporych wyrzeczeniach i odrobinie szczęścia można byłoby dziś mieć kilkadziesiąt, a może i jeszcze więcej tysięcy złotych. Pod warunkiem że trafi się z ich odprzedażą w dobrym momencie.

Klocki jak złoto – wahania kursów na rynku wtórnym

Podobnie jak z kursami złota – które okazało się, że jest złoto 4x droższe w 10 lat niż jeszcze dekadę temu – widać też pewne wahania z, przynajmniej starymi, klockami LEGO. Przykładowo, jak pisze portal ciekaweklocki.pl, ikoniczny zamek Royal Knight's Castle z 1995 r. kosztował w stanie fabrycznie nowym (nieotwierany, pudełko nieuszkodzone i całe plomby) na BL prawie 9000 zł pod koniec 2022 roku, ale w czerwcu 2025 już tylko niecałe 7000 zł. W ujęciu procentowym strata wyniosła więc -22%, ale dziś to samo zamczysko kosztuje na Bricklinku (dostępne są 3 egzemplarze, częstuj się do woli) od ~9300 do aż ~17 800 zł. Przyjmując średnią ~12 600 zł, zysk wynosi +40% w jakieś 3,5 roku. Oczywiście biorąc pod uwagę, że ktoś rzeczywiście będzie chciał kupić zamek w takiej cenie. Co innego sprzedać, a co innego sprzedawać.

Dwa problemy z dzisiejszą inwestycją w klocki

No właśnie. Nadal można – przynajmniej teoretycznie – zyskać na LEGO, istnieją dziś 2 problemy:

  • trzeba dziś nieporównywalnie więcej zainwestować niż kilkanaście lat temu,
  • istnieje ryzyko, że ceny dojdą do ściany i w końcu przestaną rosnąć,
  • dziś najlepsze (pewne, szybsza sprzedaż) inwestycje dotyczą nowszych zestawów LEGO w stanie MISB (nieotwierane pudełka).

LEGO to wciąż jedna z bardziej intrygujących inwestycji alternatywnych – obok wina, whisky czy monet kolekcjonerskich – ale wejście do tej gry jest dziś nieporównywalnie droższe niż dekadę temu. Jeśli chcesz po prostu kupić zestaw dla siebie albo dla dziecka, warto najpierw sprawdzić, gdzie najtaniej kupię LEGO – bo różnice w cenach między krajami potrafią być spore, a Polska wcale nie wypada w tym zestawieniu najgorzej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi