1. Bezprawnik -
  2. Praca -
  3. Maksymalny czas pracy lekarzy. Naczelna Rada Lekarska chce ustanowienia oficjalnego limitu

Maksymalny czas pracy lekarzy. Naczelna Rada Lekarska chce ustanowienia oficjalnego limitu

Jak podaje RMF FM, Naczelna Rada Lekarska chce ograniczyć czas pracy lekarzy do 78 godzin tygodniowo i 312 godzin miesięcznie — to limit, który miałby objąć każdego medyka niezależnie od liczby placówek i rodzaju umowy. Dla porównania: głośny w ostatnich tygodniach Dawid Kacprzyk miał w 2025 r. wykazać 331 godzin miesięcznie, czyli wyraźnie powyżej proponowanego pułapu.

Limit, który formalnie już istnieje — ale nie dla wszystkich

Tu pojawia się pewien paradoks, na który warto zwrócić uwagę. Pułap 78 godzin tygodniowo nie jest nowym wynalazkiem samorządu. To wartość, którą od lat wyliczają Naczelna Izba Lekarska, Główny Inspektorat Pracy i sądy, odejmując od wszystkich godzin w tygodniu obowiązkowe odpoczynki — dobowy (11 godzin) oraz tygodniowy (35 godzin).

Po takim odliczeniu zostaje sześć dni pracy po trzynaście godzin, co daje właśnie 78 godzin w tygodniu i 312 godzin w czteromiesięcznym okresie rozliczeniowym. Problem polega na tym, że ten limit dotyczy lekarzy zatrudnionych na etacie, którzy podpisali tzw. klauzulę opt-out (dobrowolną zgodę na pracę ponad standardowe 48 godzin).

Kontraktowcy poza zasięgiem przepisów

Kłopot w tym, że — jak wynika z danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji — większość lekarzy specjalistów (około dwie trzecie) pracuje dziś nie na etacie, lecz na kontraktach, czyli w ramach umów cywilnoprawnych albo rozliczeń B2B. A do takich umów Kodeks pracy i przepisy o odpoczynku w praktyce się nie stosują.

Można się domyślać, że to właśnie dlatego pojawiają się faktury opiewające na kilkaset godzin miesięcznie — formalnie nikt nie przekracza limitu, bo limit kontraktowca po prostu nie obejmuje. Sytuacja, w której lekarz na kontrakcie pracuje praktycznie bez ograniczeń, nie jest zresztą nowa. NRL chce tę lukę zamknąć i objąć jednym pułapem wszystkich, bez względu na podstawę zatrudnienia.

System alertów i otwarte pytanie o zarobki

Drugim elementem propozycji ma być system alertów — automatyczne ostrzeżenie uruchamiane w momencie, gdy lekarz zbliża się do granicy dopuszczalnego czasu pracy. Jak tłumaczy prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski, dziś lekarze na kontraktach pracują praktycznie bez żadnej kontroli i potrafią dyżurować ciągiem przez wiele godzin. Zmiany — w jego ujęciu — mają służyć odpoczynkowi medyków i bezpieczeństwu pacjentów. Pytanie o czas pracy lekarzy wraca zresztą regularnie przy okazji kolejnych tragicznych zdarzeń w szpitalach.

Rządowe pomysły na limit zarobków i „przywiązanie” do placówki

Równolegle toczy się drugi wątek, prowadzony już przez stronę rządową. Ministerstwo Zdrowia zapowiada prace nad górnym limitem zarobków pojedynczego lekarza na kontrakcie, a także nad limitem podmiotowym — ograniczeniem części budżetu, jaką placówka może przeznaczać na wynagrodzenia. Resort pracuje też nad rozwiązaniem mającym „przywiązać” kontraktowca do jednego podmiotu: kontrakt miałby być realizowany w wymiarze co najmniej połowy etatu, a na podpisanie umowy z inną lecznicą medyk musiałby uzyskać zgodę macierzystej placówki.

Nie da się ukryć, że to znacznie głębsza ingerencja w rynek niż samo wprowadzenie limitu godzin — zwłaszcza w realiach, w których szpitale i tak podbierają sobie lekarzy, konkurując o wąską grupę specjalistów.

Dane o wynagrodzeniach powiązane z PESEL-em

Senacka Komisja Zdrowia opowiedziała się tymczasem za przyjęciem bez poprawek ustawy pozwalającej gromadzić dane o wynagrodzeniach medyków powiązane z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu — informacje miałyby być zbierane dwa razy w roku. Tu jednak sam samorząd zgłasza zastrzeżenia: przedstawiciele Naczelnej Izby Lekarskiej zaapelowali, by przed dalszym procedowaniem ustawy uzyskać opinię prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Czy limit faktycznie wejdzie w życie?

We wtorek Naczelna Izba Lekarska wysłała do premiera Donalda Tuska kolejny list z prośbą o spotkanie w sprawie tych pomysłów. Wydaje się, że bez decyzji rządu i zmiany ustawy o działalności leczniczej sam apel niewiele zmieni — zwłaszcza że objęcie limitem kontraktowców uderzyłoby w model, na którym dziś opiera się obsada dyżurów w wielu szpitalach.

To zresztą stały argument przeciwników takich ograniczeń; przy chronicznym braku lekarzy skrócenie ich czasu pracy oznacza w praktyce puste miejsca w grafiku.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi