- Bezprawnik -
- Transport -
- Ludziom odbiera rozum na przejazdach kolejowych. Trzeba coś z tym zrobić
Ludziom odbiera rozum na przejazdach kolejowych. Trzeba coś z tym zrobić
Najpierw ciężarówka wjechała pod pociąg. Następnego dnia, na tym samym przejeździe w Gdańsku-Lipcach, kolejny samochód utknął za rogatką. Nagrania wyglądają absurdalnie, ale odsłaniają poważniejszy problem - kierowcy nie wiedzą, że szlaban należy po prostu wyłamać.
250 pasażerów kontra strach przed kawałkiem plastiku
Na pierwszym nagraniu ciężarówka wjeżdża na przejazd, gdy opuszczają się rogatki. Kierowca zostaje pomiędzy nimi i zamiast jechać przed siebie, próbuje manewrować. Świadkowie mieli krzyczeć, żeby wyłamał zaporę. Nie zrobił tego. Pociąg Intercity z około 250 pasażerami uderzył w naczepę.
Na szczęście nikt nie zginął. Maszynista i kierowca zostali zabrani do szpitala. Opóźnionych zostało jednak 279 pociągów – łącznie o ponad 17,5 tys. minut. Uszkodzenia infrastruktury PLK oszacowały na około 140 tys. zł i zapowiedziały dochodzenie zwrotu kosztów.
Dzień później internet obiegły kolejne nagrania z tego samego miejsca. Tym razem za zamkniętą rogatką znalazła się kierująca samochodem osobowym. Zapora została ostatecznie wyłamana. Trudno o lepszy dowód, że nie chodzi wyłącznie o jednego wyjątkowo nierozsądnego kierowcę ciężarówki.
Rogatka ma się złamać
Tymczasem rogatka nie jest betonowym murem. Ma specjalny bezpiecznik i do jej wyłamania wystarczy niewielka siła. PLK organizowały nawet publiczne pokazy, podczas których samochód przejeżdżał przez opuszczony szlaban z minimalną prędkością.
Zasada jest banalna: jeżeli samochód działa, wyłamujemy rogatkę i zjeżdżamy z torów. Nie cofamy, nie wysiadamy, nie próbujemy ręcznie podnosić zapory. Jeżeli pojazd nie może jechać, opuszczamy go, dzwonimy pod 112 i podajemy dziewięciocyfrowy numer przejazdu z Żółtej Naklejki PLK.
Naklejkę znajdziemy na napędzie rogatki albo na krzyżu św. Andrzeja od strony torów. Zawiera ona indywidualny, dziewięciocyfrowy numer identyfikacyjny konkretnego przejazdu oraz numery alarmowe.
System działa. Od czerwca 2018 do lipca 2026 roku operatorzy odebrali ponad 58 tys. takich zgłoszeń. W 1848 przypadkach zatrzymano ruch pociągów, a w 4336 nakazano maszynistom ograniczenie prędkości. Problem w tym, że w chwili zagrożenia wielu kierowców najwyraźniej nie pamięta nawet pierwszego kroku.
Surowsza kara nie nauczy nikogo wyłamywać szlabanu
Prawo już dzisiaj nie traktuje takich zachowań pobłażliwie. Za wjazd podczas opuszczania rogatek, przy czerwonym świetle albo bez miejsca po drugiej stronie grozi 2000 zł mandatu i 15 punktów, a przy recydywie 4000 zł. Jeżeli kierowca tworzy bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy, wchodzi również odpowiedzialność karna. Kierowca ciężarówki z Gdańska już usłyszał taki zarzut. Przy działaniu nieumyślnym art. 174 kodeksu karnego przewiduje do trzech lat więzienia.
Nie nazwałbym tego jednak „celowym zastawianiem torów”. Z nagrań wynika raczej mieszanina pośpiechu, błędnej decyzji, paniki i instynktownego posłuszeństwa wobec zapory. Człowiek całe życie uczy się, że szlabanu nie wolno uszkodzić. W krytycznej chwili boi się więc porysować maskę bardziej niż kilkusettonowego pociągu.
Potrzebujemy jednej, brutalnie prostej instrukcji umieszczonej od wewnętrznej strony każdej rogatki: „Utknąłeś? Jedź. Wyłam zaporę”. Do tego obowiązkowej demonstracji na kursie prawa jazdy i pytania na egzaminie. Kary już są, a najwyraźniej do ludzi nadal nie dotarło, co mają zrobić w ciągu tych kilku sekund, zanim nadjedzie pociąg.
zobacz więcej:










