1. Home -
  2. Podatki -
  3. Ministerstwo Finansów ma gotową ustawę, ale trzyma ją w szufladzie. Dlaczego?

Ministerstwo Finansów ma gotową ustawę, ale trzyma ją w szufladzie. Dlaczego?

Polska traci setki milionów złotych na nieszczelnej akcyzie e-papierosowej. To efekt luki w przepisach, wykorzystywanej przez niektóre firmy. Najnowszy sposób na „wykiwanie" fiskusa to e-papierosy z ceramiczną grzałką wbudowaną w urządzenie, a nie w zbiornik z płynem do e-papierosa.

Dzięki temu sam zbiornik nie podlega 40-złotowej akcyzie. Ministerstwo Finansów i odpowiedzialny za akcyzę wiceminister Jarosław Neneman doskonale o tym wiedzą, ale robią dobrą minę do złej gry. A firmy radośnie demontują system fiskalny wiceministra Nenemana.

Zbiorniki z płynem do e-papierosów z ceramiczną grzałką, które właśnie trafiły do sprzedaży, nie podlegają 40 złotowej akcyzie. I będą wolne od tego podatku nawet po wejściu w życie projektu ustawy UD308, ponieważ rzeczony projekt obejmuje 40 złotową opłatą wyłącznie wkłady do e-papierosów indukcyjnych. Czyli cały 1 proc. rynku e-papierosów.

Rząd doskonale wie, że UD308 nie uszczelni systemu i de facto nic nie zmieni. Ale idzie w zaparte. Ministerstwo Finansów ma gotowy znacznie szerszy projekt ustawy UD363 – ten opodatkowuje każdy zbiornik kwotą 40 zł, co pozwoliłby ukrócić nieprawidłowości. A mimo to rząd pcha wycinkowy projekt UD308, trzymając UD363 w rządowej zamrażarce.

Trwa demontaż systemu podatkowego Jarosława Nenemana

Setki milionów złotych z akcyzy miały co roku trafiać z dodatkowej, 40-złotowej akcyzy na urządzenia do waporyzacji, czyli przede wszystkim na e-papierosy. Miały, bo od września 2025 r., kiedy podatek zaczął obowiązywać, dystrybutorzy prześcigają się w pomysłach jak wykiwać fiskusa. I to w sytuacji, gdy szara strefa tytoniowa rośnie nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej.

Lista patentów jest długa: Od rozkładania urządzeń na części pierwsze (dodatkowy podatek trzeba płacić tylko od kompletnych urządzeń albo od zestawów części) po wiercenie dziurek w zbiornikach (tzw. podach), co pozwala zapłacić podatek tylko raz, a potem dolewać płyn do e-papierosów już bez podatku.

Dwie firmy wprowadziły na polski rynek nowy rodzaj e-papierosów: e-papierosy z grzałką ceramiczną. Obie zachwalają nowości na swoich stronach internetowych podkreślając łatwość korzystania, intuicyjność użytkowania i prostotę konstrukcji. Małymi literkami piszą za to innym, kluczowym z punktu widzenia fiskusa, elemencie konstrukcji. Chodzi o przeniesienie grzałki: ze zbiornika – do urządzenia.

Ta z pozoru drobna zmiana jest kluczowa. Bo konsument dodatkowy podatek w wysokości 40 złotych zapłaci tylko raz: przy zakupie takiego urządzenia. Później, kupując zbiornik z płynem do takiego e-papierosa – nie będzie tą opłatą obciążony wcale. Czytaj: zbiorniki do takich e-papierosów będą kilkukrotnie tańsze. Czytaj: fiskus nie zobaczy złotówki z planowanych 40 złotych. A przecież od lat wiadomo, że akcyza na e-papierosy jest jednym z najbardziej nieszczelnych elementów polskiego systemu podatkowego.

Co może w tej sprawie zrobić Ministerstwo Finansów? Teoretycznie, zgodnie z publicznymi zapewnieniami resortu z września ubiegłego roku: „każdy nowo pojawiający się wyrób na rynku będzie obejmowany przepisami, aby nie dopuścić do sytuacji, w której na rynku istnieją wyroby nie objęte akcyzą". Tak działa skuteczne państwo, które szybko reaguje na zmiany na rynku.

Ale nie w Polsce. Jak działa „państwo z dykty"? Tak, jak obecnie resort finansów:

Trzyma gotowy projekt ustawy, która rozwiązuje kompleksowo problem całego rynku e-papierosów wielorazowych, w szufladzie. Chodzi o ustawę UD363, zaprezentowaną kilka tygodni temu. Nowy projekt, już opublikowany przez Rządowe Centrum Legislacji, nakłada na dystrybutorów e-papierosów obowiązek zapłaty dodatkowego podatku nie od urządzenia, ale od każdego zbiornika do e-papierosa. Także tego pustego. Także tego bez grzałki. I niezależnie od tego, jaką technologię stosuje producent.

Taki projekt rozwiązałby problem kompleksowo, uniemożliwiając próby obchodzenia regulacji. Na razie resort finansów pcha jednak inny projekt, regulujący tylko 1 proc. rynku. Projekt dotyczy jednego produktu i jednego producenta. I ma znacznie krótszy okres przejściowy: 2 tygodnie. W czwartek (5 marca) ma zająć się nim Stały Komitet Rady Ministrów. Tymczasem branża tytoniowa niecierpliwie czeka, bo ewentualna podwyżka cen papierosów bez jednoczesnego uszczelnienia systemu akcyzowego e-papierosów tylko pogłębi patologie na rynku.

Warto przy tym pamiętać, że nieszczelna akcyza na e-papierosy to nie jedyny problem polskiej polityki nikotynowej. Eksperci od lat powtarzają, że przy obecnym tempie zmian pytanie „kiedy Polacy przestaną palić papierosy" pozostaje bez odpowiedzi – a chaotyczna polityka fiskalna wobec alternatyw dla tradycyjnych papierosów ten proces jedynie spowalnia. Skoro dystrybutorzy e-papierosów mogą niemal bezkarnie omijać podatki, konsumenci nie mają żadnej motywacji, by wracać do droższych tradycyjnych wyrobów. A jeśli obecne trendy się utrzymają, realne stają się prognozy mówiące o papierosach od 30 złotych za paczkę – przy jednoczesnym bocznymi drzwiami omijanym opodatkowaniu e-papierosów.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi