- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Moneta o nominale 99 groszy? Brzmi absurdalnie, a rozwiązałaby problem milionów Polaków
Moneta o nominale 99 groszy? Brzmi absurdalnie, a rozwiązałaby problem milionów Polaków
W ostatnich latach płatności bezgotówkowe stały się niezwykle popularne, co nie znaczy, że całkowicie zapominamy o gotówce. Od czasu do czasu sam z niej korzystam, a gdy już do tego dochodzi, bardzo często słyszę w sklepie tę samą formułkę: „czy mogę być winna grosik?". A można tego uniknąć na dwa różne sposoby.
Problem z „grosikiem" bywa frustrujący, ale z gotówki nie możemy rezygnować
Ktoś może powiedzieć, że ten problem zniknie, gdy całkowicie zakażemy gotówki. Nie mówię jednak o jej całkowitym zakazywaniu.
Może i sam od czasów pandemii COVID-19 w 95 proc. płacę kartą płatniczą (w poprzedniej dekadzie najczęściej była to gotówka), ale to nie znaczy, że chciałbym jej całkowicie zakazywać. Wręcz przeciwnie — uważam, że gotówka nie może być zakazana i każdy z nas powinien mieć prawo wyboru, w jaki sposób chce płacić za usługi i towary. Coraz częściej mówi się zresztą o dyskryminacji płacących gotówką, choćby przy kasach samoobsługowych, a sprzedawca nie może odmówić przyjęcia gotówki tylko dlatego, że wygodniej mu rozliczać się elektronicznie.
Ceny z końcówką 99 groszy a pusta kasa sklepowa
W przeważającej liczbie sklepów — i to wszelkiej maści, nie tylko tych z artykułami spożywczymi — dominują ceny z 99 groszami. Niestety nie zawsze w sklepie mają na tyle dużo drobnych monet, aby móc wydawać końcówkę wszystkim klientom. Tak było zawsze, a w dobie płatności bezgotówkowych sklepowe kasy są jeszcze gorzej zaopatrzone w bilon niż kiedyś — dlatego mile widziana bywa płatność drobnymi po stronie klienta.
Może potrzebna jest nowa moneta o nominale 99 groszy?
Mówiąc pół żartem, pół serio, rzeczywiście taka moneta o nominale 99 gr mogłaby się niejednokrotnie przydać. Oczywiście kupując wielokrotność towarów w jednym sklepie i płacąc banknotem, nie zawsze do wydania będzie reszta z końcówką jednego grosza.
Kiedy najłatwiej trafić na brak grosza reszty?
Wystarczy jednak, że kupisz:
- batona za 3,99 zł,
- T-shirt za 49,99 zł,
- parę butów za 199,99 zł,
- paczkę papierosów za 22,99 zł,
- zabawkę dla kota za 19,99 zł,
- i nieskończenie wiele innych towarów,
to przy płatności gotówką bardzo łatwo trafić na sytuację, w której kasjerka nie będzie miała jak wydać właśnie tego jednego grosza. Gdybyś miał w portfelu monetę o niestandardowym nominale 99 groszy, problemu by nie było.
Prawdziwym problemem może jednak stać się koszt zaprojektowania i wyprodukowania nowych monet w mennicy państwowej. Gdzie indziej mówi się zresztą raczej o odwrotnym kierunku, czyli o miedziakach wycofanych z obiegu.
Wystarczy zakazać cen z końcówką 99 gr
Istnieje jednak inna, znacznie tańsza, prostsza i szybsza alternatywa. Nie jestem zwolennikiem wielkich zakazów i nakazów, ale w tym przypadku można byłoby odgórnie zakazać cen w sklepach z końcówką 99 groszy.
Końcówka 90 groszy zamiast wiecznej walki o jeden grosz
Częściej mielibyśmy do czynienia z pełnymi złotówkami, a jeśli marketingowcom zależałoby na efekcie psychologicznym, mogliby zejść do kwoty z końcówką 90 groszy. Czy wtedy istniałby problem z wydawaniem 10 groszy reszty tak jak obecnie z jednym groszem? Nie, ponieważ 10 gr można uzbierać z kilku monet o nominałach 1, 2, 5 i 10 groszy. Dziś jesteśmy uzależnieni od rozchwytywanego wszędzie i przez wszystkich „grosika", choć spór o obowiązek wydania reszty wraca przy każdej takiej sytuacji.
Oczywiście nasz kraj ma o wiele więcej problemów nieporównywalnie większego kalibru niż „grosik", który wiecznie ktoś jest nam winny. Państwo, w którym tego typu problemy należałyby do najpoważniejszych, to prawdziwa utopia.
zobacz więcej:










