1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. Nadzór budowlany może kazać ci się wyprowadzić przez zbyt niski sufit. Absurdalne przepisy

Nadzór budowlany może kazać ci się wyprowadzić przez zbyt niski sufit. Absurdalne przepisy

Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić sobie, że po wielu latach życia w jednym miejscu nagle dowiadujesz się, że musisz się wyprowadzić? Nie dlatego, że nie masz pieniędzy czy chcesz zmienić otoczenie, ale dlatego, że sufit w twoim pokoju jest za niski. Taka historia przytrafiła się Arturowi Ryniowskiemu spod Kraśnika, który przez brakujące 26 centymetrów musi opuścić swoje mieszkanie.

Zbyt niski sufit według obowiązujących przepisów

O historii pana Artura Ryniowskiego opowiada program "Interwencja" emitowany na kanale Polsat i Polsat News.

Pan Artur od urodzenia mieszka w domu jednorodzinnym wybudowanym w 1971 roku, który w 1989 został podzielony na dwie części. Parter zajmuje pan Artur, natomiast piętro - jego siostra Karolina z dziećmi oraz stryj, brat ojca. Po pewnym czasie zaczęło między nimi dochodzić do konfliktów, co zakończyło się skargą stryja do nadzoru budowlanego.

Pan Artur i jego siostra Karolina nie znają dokładnej treści skargi, ale oględziny przeprowadzone 13 sierpnia 2024 roku nie pozostawiały złudzeń - mieszkanie na parterze nie spełnia wymaganych norm. Wysokość sufitu wynosi tam 2,24 m, podczas gdy zgodnie z przepisami powinna wynosić co najmniej 2,50 m.

Wynika to z Rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać m.in. budynki. W rozdziale 5 (§ 72 ust. 1), regulującym warunki pomieszczeń przeznaczonych na pobyt ludzi, czytamy:

Pokoje w budynkach mieszkalnych oraz sypialnie 1-4-osobowe w budynkach zamieszkania zbiorowego - 2,5 m

Chodzi o minimalną wysokość w świetle, a w powyższym przypadku opisywanym na łamach "Interwencji" brakuje zaledwie 26 centymetrów. Niestety prawo w takich przypadkach jest nieubłagane.

Pan Artur twierdzi, że da się w takich warunkach mieszkać, ale ustawodawca twierdzi inaczej

Pan Artur argumentuje, że wciąż pozostaje mu pół metra zapasu (sam mierzy 1,74 m) i że w takich warunkach "da się mieszkać". Zresztą żyje w tym mieszkaniu od wielu lat i nie dostrzega problemów wynikających ze sztywnych norm, które dotyczą także starego budownictwa. W końcu na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, kiedy powstawał ten dom, nikt nie przejmował się tym, że w przyszłości ktoś może uznać, iż takie mieszkanie nie jest "na papierze" zdatne do zamieszkania.

Jak możemy dowiedzieć się z materiałów "Interwencji", nie jest to odosobniony przypadek, gdyż takich domów w całym kraju jest naprawdę sporo. Nadzór budowlany najczęściej o nich nie wie i nie znałby zapewne i tego przypadku, gdyby nie skarga złożona na piśmie.

Jej skutki są dla pana Artura tragiczne. Za nielegalne użytkowanie mieszkania grozi pierwsza kara w wysokości aż 10 000 złotych. Kolejne kary - nakładane co 30 dni - wynoszą każdorazowo 5000 złotych. Pan Artur ma związane ręce: nie ma dokąd pójść, nie ma też pieniędzy na wynajem mieszkania, gdyż pracuje dorywczo, a w okresie zimowym trudniej o pracę w okolicy. Jego siostra chciałaby mu pomóc, ale sama na piętrze zajmuje z dziećmi pokój oraz kuchnię i zwyczajnie nie ma miejsca na dodatkowe łóżko. Poza tym pan Artur nie chce się wyprowadzać, gdyż mieszka tu od urodzenia.

Sytuacja jest patowa, a tak surowe i bezlitosne przepisy mogą w praktyce dotyczyć setek tysięcy domów jednorodzinnych, zbudowanych w czasach PRL-u.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi