- Bezprawnik -
- Finanse -
- Zdolność kredytowa niższa nawet o 350 tys. zł. Wystarczy mieć dwójkę dzieci i zobowiązanie finansowe
Zdolność kredytowa niższa nawet o 350 tys. zł. Wystarczy mieć dwójkę dzieci i zobowiązanie finansowe
Limit na karcie kredytowej w wysokości 20 tysięcy złotych, z którego nigdy nie korzystamy, obniża zdolność kredytową dokładnie tak samo jak rata realnie spłacanego kredytu w wysokości 1000 zł miesięcznie – w obu przypadkach bank odejmie od dostępnej kwoty kredytu hipotecznego nawet 128 tysięcy złotych. Dane Rankomat.pl pokazują, że banki liczą ryzyko inaczej, niż podpowiada zdrowy rozsądek.
Bank boi się długu, którego jeszcze nie ma
Należy przede wszystkim podkreślić, że bank nie patrzy na to, ile faktycznie wydajemy z limitu w rachunku czy na karcie – patrzy na to, ile teoretycznie moglibyśmy wydać. Limit 10 tys. zł, nawet nieużywany, ujmuje z dostępnej kwoty kredytu 64 tys. zł. Podwojenie limitu do 20 tys. zł podwaja też „stratę" dla zdolności kredytowej – do 128 tys. zł. Rata już spłacanego zobowiązania działa identycznie: 500 zł miesięcznie to zdolność kredytowa niższa o 64 tys. zł, 1000 zł miesięcznie – o 128 tys. zł.
Wniosek? Zamknięcie nieużywanej karty kredytowej lub obniżenie limitu w koncie przed złożeniem wniosku o hipotekę może dać taki sam efekt, jak spłacenie realnego długu. Dla wielu osób to najtańszy sposób na zwiększenie dostępnej kwoty kredytu – i jednocześnie ten, o którym najrzadziej się myśli. Limity nie są zresztą jedyną pozycją na liście tego, co obniża zdolność kredytową, ale należą do najłatwiejszych do usunięcia.
Dzieci obniżają zdolność kredytową mocniej niż rata
Drugim czynnikiem, który mocno wpływa na zdolność kredytową, jest posiadanie dzieci. Bank opiera się tu na przyjętych kosztach utrzymania gospodarstwa domowego, a ile kosztuje wychowanie dziecka, pokazują kolejne wyliczenia ekspertów. Para z dochodem 15 tys. zł netto miesięcznie i bez żadnych zobowiązań może liczyć na kredyt rzędu 1,25 mln zł. Jedno dziecko obniża tę kwotę o 47 tys. zł, dwoje – już o 221 tys. zł.
Zestawienie obu czynników, czyli zobowiązań i dzieci, potrafi zabrać ponad jedną trzecią zdolności kredytowej. Ta sama para z dwójką dzieci i umiarkowanym zadłużeniem (limit 10 tys. zł plus rata 500 zł) może liczyć na niespełna 896 tys. zł – różnica względem bezdzietnej pary bez długów sięga 353 tys. zł.
Milion złotych kredytu wymaga dochodu 12 100 zł
Dla par bez dzieci i bez innych zobowiązań próg wejścia w kredyt na milion złotych to dochód netto na poziomie 12 100 zł miesięcznie. Każde dodatkowe 1000 zł dochodu do tego momentu podnosi dostępną kwotę o ponad 100 tys. zł, a efekt ten słabnie dopiero po przekroczeniu 11 tys. zł netto.
Kolejność działań przed złożeniem wniosku ma znaczenie
Zestawienie tych trzech czynników – zobowiązań, dzieci i dochodu – pokazuje, że kolejność działań przed złożeniem wniosku nie jest obojętna. Spłata lub zamknięcie limitów zwykle daje szybszy i tańszy efekt niż czekanie na podwyżkę czy na to, jak ukształtują się stopy procentowe w 2026 r.
Dochodzi do tego jeszcze jeden szczegół, o którym łatwo zapomnieć: oferta zależy też od wybranego banku, a różnica w zdolności kredytowej przy tym samym dochodzie może sięgać 300 tys. zł między instytucjami. Ten sam wniosek potrafi więc dać skrajnie różny wynik – zwłaszcza w okresach, gdy poprawia się dostępność kredytów hipotecznych i część banków łagodzi kryteria.
BIK zaostrza kryteria, ale to nie ocena punktowa decyduje o kwocie
Od 1 lipca Biuro Informacji Kredytowej zmieniło zasady oceny wiarygodności – zmiany w scoringu BIK obejmują teraz pożyczki pozabankowe i zobowiązania z płatności odroczonych, a zapytania kredytowe bez finansowania znikają z bazy po 14 dniach.
Warto rozróżnić dwie rzeczy, które łatwo się mylą: sama ocena punktowa BIK mówi bankowi, jak prawdopodobne jest opóźnienie w spłacie, natomiast o wysokości dostępnej kwoty kredytu decydują dochód, zadłużenie i liczba osób na utrzymaniu. Niski scoring może skutkować odmową, ale to nie on obniża kwotę kredytu o konkretne tysiące złotych – robią to limity, raty i dzieci.










