1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Jedziesz na przegląd auta? Od 2027 r. diagnosta sfotografuje twój licznik

Jedziesz na przegląd auta? Od 2027 r. diagnosta sfotografuje twój licznik

Kierowca, który w 2027 r. podjedzie na stację kontroli pojazdów, zastanie tam jedną wyraźną nowość: diagnosta obowiązkowo sfotografuje samochód i jego licznik. Nie będzie natomiast podwyższonej opłaty za spóźnienie na badanie — minister infrastruktury Dariusz Klimczak w rozmowie w Polsat News wprost zdementował krążące w sieci pogłoski o karach rosnących o 300 proc. Reszta głośnych rewolucji to na razie unijne projekty bez pewnej daty.

Edyta Wara-Wąsowska23.07.2026 10:36
Moto

Zdjęcia zamiast fikcyjnych przeglądów

Fotografowanie pojazdu i drogomierza ma ukrócić proceder tzw. przeglądów na telefon, czyli podbijania badań aut, które w rzeczywistości nie pojawiły się na stacji. To zmiana wymierzona bardziej w nieuczciwych diagnostów niż w kierowców — dokumentacja ma ułatwić rozstrzyganie wątpliwości i kontrolę pracy stacji. To nie pierwszy raz, gdy resort sięga po ten pomysł; już wcześniej pojawiły się zapowiedzi, że w ramach corocznego przeglądu technicznego samochodu diagnosta sfotografuje twoje auto. Minister zapowiedział, że chodzi o to, by przegląd pozostał „tani, szybki i uczciwy"; dokładna liczba kadrów, sposób przesyłania zdjęć i okres ich przechowywania mają wynikać z przepisów wykonawczych.

Wcześniejsze badanie bez utraty ważności

Druga zapowiadana zmiana jest korzystna dla właścicieli aut. Dziś kierowca, który wykona badanie kilka tygodni przed terminem, w praktyce przesuwa datę kolejnej kontroli na wcześniej — traci pozostałe dni ważności. Po reformie nowy termin ma być liczony od dotychczasowej daty wygaśnięcia, a nie od dnia wcześniejszej wizyty. Warto zauważyć, że rozwiązanie ma zachęcać do wizyty z zapasem: w razie usterki zostanie jeszcze czas na naprawę w okresie ważności poprzedniego przeglądu. Dla porównania, dotychczas czekał na kierowcę mandat za brak przeglądu, i to dotkliwszy, niż wielu podejrzewa.

Czego w 2027 roku raczej nie będzie?

Nie da się ukryć, że wiele opisywanych "nowości" wrzucono do jednego worka mimo różnego statusu.

OBFCM, czyli odczyt spalania bez progu dopuszczenia

Jak podaje motoryzacja.interia.pl, odczyt spalania z systemu OBFCM nie stanie się kryterium dopuszczenia auta do ruchu — rejestrator zbiera dane o zużyciu paliwa na potrzeby unijnego monitoringu emisji (obowiązek wynika z rozporządzenia 2021/392, stosowanego na stacjach od maja 2023 r.), lecz nie ustanawia progu, po którego przekroczeniu badanie kończy się porażką.

Można się domyślać, że część kierowców pierwszy raz słyszy o tym systemie dopiero teraz, ale to nie jest pomysł z 2027 r. Sam poziom zużycia paliwa zależy zresztą głównie od stylu jazdy — dobrze pokazuje to prosty rachunek, że jeśli jeździsz 140 km/h zamiast 120 km/h, to nie rób tego, bo tracisz sporo pieniędzy, a czasu prawie nie zyskujesz.

Blokady wyniku i częstsze badania — na razie tylko projekty UE

Podobnie blokada pozytywnego wyniku z powodu otwartej akcji serwisowej czy coroczne badania aut starszych niż 10 lat to na razie stanowiska negocjacyjne instytucji UE, nie polskie prawo — a unijny pakiet dyrektyw ma zostać uzgodniony dopiero pod koniec 2026 r., z terminami wdrożenia raczej na końcówkę dekady. Zapowiadane od dawna zaostrzenie badań technicznych pojazdów wciąż pozostaje więc w sferze planów.

Co to znaczy w praktyce dla kierowcy?

Właściciel auta osobowego, który w 2027 r. pojedzie na stację, zapłaci obowiązującą dziś stawkę 149 zł (245 zł z instalacją LPG) i przejdzie badanie w tym samym zakresie co wcześniej — sprawdzane będą hamulce, zawieszenie, oświetlenie, ogumienie i emisja. Nowością będzie komplet zdjęć auta i licznika — element wprowadzony już przy okazji wcześniejszych zmian w badaniach technicznych. Jeśli zjawi się przed terminem, nie straci już pozostałych dni ważności poprzedniego przeglądu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover