1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Stuknął w samochód wart 2,5 mln zł. Bez OC ta kolizja kończy się kredytem do końca życia

Stuknął w samochód wart 2,5 mln zł. Bez OC ta kolizja kończy się kredytem do końca życia

Obowiązkowe OC chroni nie tylko osobę poszkodowaną, ale przede wszystkim majątek sprawcy. Wystarczy jedna kolizja z bardzo drogim samochodem, aby odszkodowanie sięgnęło setek tysięcy złotych. Bez ważnej polisy takie koszty trzeba byłoby pokryć z własnej kieszeni.

Marcin Szermański05.08.2026 12:51
Moto

Musisz mieć OC, bo jeszcze skasujesz komuś Lambo albo Ferrari i się nie wypłacisz

Śmieszy mnie twierdzenie, że OC nie powinno być obowiązkowe. Słyszałem nawet o kierowcach bez ważnego OC, którzy uważali, że „ryzykują tylko wyłapanie przez UFG”. Rzeczywiście, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny sprawdza systemowo, czy każdy samochód jest ubezpieczony, a kara za brak OC potrafi być naprawdę wysoka.

Sama opłata z UFG to jeszcze nic. Gorzej, gdy takim nieubezpieczonym samochodem dojdzie jeszcze do zdarzenia drogowego.

Kolizja Mitsubishi ASX z Lamborghini Diablo wartym 2,5 mln zł

Wczoraj w moim rodzinnym mieście doszło do kolizji Mitsubishi ASX z… pomarańczowym Lamborghini Diablo. Nie wiem, czyja była wina, ale jeśli kierowcy ASX, to mam nadzieję, że miał ważne ubezpieczenie OC. Powód? Takie Lambo jest warte prawdziwą fortunę.

Jeśli dobrze rozpoznaję model ze zdjęć, może to być Lamborghini Diablo VT 6.0 warte nawet około 2,5 (słownie: dwóch i pół) miliona złotych. Nic dziwnego, że w sieci zaroiło się od komentarzy internautów w stylu „ubezpieczyciel chyba odprawi rytualne sudoku” czy „o, są chwile, kiedy ubezpieczyciel ogłasza bankructwo”.

Skala uszkodzeń nie jest jeszcze znana. Być może chodzi tylko (choć w tym przypadku chyba raczej aż) o zarysowania lub delikatne wgniecenia boku pojazdu. Nawet po perfekcyjnej naprawie zostaje jednak utrata wartości handlowej, której rekompensaty poszkodowany może domagać się od ubezpieczyciela sprawcy.

W tak rzadkim supersamochodzie niemal każda część kosztuje fortunę. I nie ma w tym przesady.

Głupi zderzak potrafi kosztować ponad 300 tys. złotych

Kwestia odszkodowania w przypadku zderzenia Diablo z ASX jest dopiero w toku, ale przypomina mi to głośną stłuczkę sprzed 2 lat. Dzięki niedrogiej polisie OC sprawca zdarzenia nie był zmuszony brać kredytu, aby z własnej kieszeni naprawić… Ferrari.

Ferrari Monza SP1, czyli najdroższy zderzak w historii Warty

Wydawałoby się, że jest to kolizja jak każda inna, a osobie poszkodowanej tylko nieznacznie pękł zderzak. Minimalne szkody? Zazwyczaj tak, ale nie w przypadku unikatowego Ferrari Monza SP1, którego wyprodukowano jedynie 499 sztuk na cały świat. Ten potwór z silnikiem V12 o mocy 810 KM był produkowany w latach 2019–2022. Można go dziś kupić jedynie na rynku wtórnym, nierzadko w cenie przekraczającej… 4 miliony euro.

Nic dziwnego, że zderzak w tym przypadku nie może kosztować ani 2, ani 4 tysiące złotych. Ubezpieczycielem sprawcy całego zamieszania była Warta, która wymieniła pęknięty zderzak na nowy, a koszt wymiany wyniósł aż 324 tysiące złotych. Warta chwali się teraz „najdroższym zderzakiem w swojej historii” i ma go powieszonego w swojej siedzibie. Na tabliczce upamiętniającej to wydarzenie możemy przeczytać:

To najdroższy zderzak w naszej historii. Zderzak z limitowanej wersji Ferrari Monza SP1. Warta zapłaciła w 2021 roku za jego wymianę 324 tys. zł w ramach likwidacji szkody z OC sprawcy. Sprawca zapłacił za polisę OC w Warcie 400 zł.

To pokazuje, jak ogromne mogą być koszty nawet pozornie niewielkiej kolizji. Gdyby sprawca nie miał wykupionego OC, za które zapłacił w tym przypadku tylko 400 złotych, zostałby obciążony kosztami i z własnej kieszeni musiałby zapłacić aż 324 tys. złotych. W praktyce mogłoby to się skończyć kredytem spłacanym do końca życia.

Dlatego właśnie nie ma co bagatelizować przepisów i nie wolno doprowadzić do sytuacji, w której prowadzi się nieubezpieczony samochód. Kara z UFG to małe piwo, a przecież OC potrafi być czasami bardzo tanie. W powyższym przypadku sprawca zapłacił za OC 810 razy mniej, niż musiał za jego nieuważną jazdę pokryć ubezpieczyciel.

Kiedy polisa OC nie ochroni sprawcy? Regres ubezpieczyciela

Na koniec przypomnę jeszcze, że polisa OC nie zawsze zadziała — warto wiedzieć, kiedy ubezpieczenie OC nie pokryje szkody. Jeśli samochód prowadzi osoba np. po alkoholu lub innych środkach odurzających, nie ma prawa jazdy albo gdy nastąpiła ucieczka z miejsca wypadku, to ubezpieczyciel co prawda zapłaci odszkodowanie osobie poszkodowanej, ale zwróci się do swojego niesfornego klienta z regresem. Innymi słowy, ubezpieczyciel będzie domagał się od sprawcy zwrotu całej wypłaconej kwoty odszkodowania. Jak wysokie potrafią być takie roszczenia, pokazuje rekordowy regres z UFG w Polsce.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover