Oszustwo na BLIK-a: najpopularniejszy „szybki strzał” ostatnich lat
Jeśli mielibyśmy wskazać jedną kategorię przestępstw, która stała się w Polsce masowa, powtarzalna i zaskakująco skuteczna, to oszustwo na BLIK-a spokojnie znajduje się w czołówce. Schematy są różne, ale łączy je jedno: czas działa na korzyść oszusta.
BLIK jest wygodny, szybki, „bezpieczny” w założeniu — i przez to właśnie idealny do nadużyć. Kod działa chwilę. Transakcje są błyskawiczne. Ofiara często orientuje się po fakcie, a wtedy mechanizmy odzyskiwania środków działają jak w zwolnionym tempie: zgłoszenie, infolinia, formularze, policja, pisma… a pieniądze dawno przepadły.
I to nie jest tylko problem łatwowiernych. To problem systemowy - narzędzia oszustów są natychmiastowe, a narzędzia instytucji – proceduralne. Nawet jeżeli pieniądze nie zostaną natychmiastowo wypłacone (tylko na przykład przelew dokonywany jest za pośrednictwem jakiejś platformy), to i tak zwykle nie da się nic zrobić.
„Proszę podać kod, zabezpieczymy środki” – historia z życia
Do znajomej zadzwonił mężczyzna, podający się za pracownika banku. Brzmi banalnie, prawda? Tyle że pech chciał, że ona akurat miała konto w tym banku, a do tego trafił jej się klasyczny słabszy dzień - zmęczenie, natłok obowiązków i — ironia losu — zadania w pracy związane z cyberbezpieczeństwem realizowane w ciągu dnia.
I właśnie dlatego kolejne kroki podawane przez rozmówcę zaczęły układać się jej w głowie w logiczną całość. „Zabezpieczymy środki”, „proszę potwierdzić”, „to standardowa procedura, bo wykryliśmy podejrzane działania”. Takie zdania, wypowiadane pewnym tonem, w odpowiednim momencie, trafiają w idealną lukę: człowiek ma poczucie, że robi coś odpowiedzialnego. Dla niej była to kontynuacja procedur, o których cały dzień myślała. Nie zastanowiła się, że przecież z nikim nie rozmawiała o obowiązkach wykonanych tego dnia.
Miała „zabezpieczyć środki”, podając kod BLIK. Podała. Potem drugi raz. Potem trzeci. Dopiero po trzecim kodzie zapaliła się czerwona lampka: przecież to nie ma sensu. Przecież to oszustwo. Wtedy jest już zwykle za późno — ale nie zawsze. I właśnie tu zaczyna się najciekawsza, a jednocześnie najbardziej frustrująca część tej historii.
Zgłoszenie do banku: dwa bankomaty i jedno światełko w tunelu
Sprawa została zgłoszona — najpierw na infolinię banku (zasadniczo w drodze na policję). Udało się ustalić, że dwa BLIK-i zostały zrealizowane w bankomatach. Klasyka - wypłata gotówki i koniec historii. Takie pieniądze są nie do odzyskania. Nawet jeżeli twarz osoby wybierającej pieniądze zostanie nagrana na kamerę przy bankomacie, to identyfikacja sprawcy jest trudna. A gdy już uda się ustalić tożsamość takiego delikwenta, okazuje się, że był on tylko „słupem”. To jak hydra – utniesz jedną głowę, a w jej miejsce wyrastają trzy nowe.
Nadzieję dawał jednak trzeci kod – notabene na najwyższą kwotę – on bowiem ostał zrealizowany inaczej: za pośrednictwem platformy do dokonywania przelewów zagranicznych. I wtedy pojawiło się światełko w tunelu. Skoro jest platforma, skoro jest operator, skoro są dane transakcji, to może da się to jeszcze namierzyć? Może da się to zablokować? Może pieniądze są w drodze? Tyle że to „może” trwało krótko. Nadzieja rozbiła się o to, co w takich historiach wraca jak bumerang - brak realnej, szybkiej współpracy po stronie firm, przez które płyną pieniądze.
Na policji nadzieje zostały rozwiane
Kolejny krok to policja. I tu ważna rzecz - policjant przyjmujący zgłoszenie nie udawał, że wszystko da się odkręcić. Powiedział wprost: wystąpią do platformy, za pośrednictwem której poszedł przelew, ale z praktyki wynika, że nawet nie dostaną odpowiedzi. Powód? Platforma jest zagraniczna. Procedury międzynarodowe trwają. Narzędzia są ograniczone. Nie ma „telefona do supportu” (faktycznie nie ma, sprawdzałyśmy to po drodze), który wstrzyma wypłatę, kiedy liczy się każda godzina. A oszuści doskonale wiedzą, jak grać czasem.
Co gorsza, nawet w przypadku polskich firm często dominuje opieszałość, formalizm i brak obowiązku udostępniania danych „na cito”. Nie dlatego, że ktoś jest zły — tylko dlatego, że system jest ustawiony tak, by nie wymagał szybkości.
Policjant wspomniał też coś, co brzmi jak gorzki żart, ale jest prawdą: wyjątkiem bywają działania dotyczące najcięższych przestępstw — zwłaszcza związanych z pedofilią i handlem ludźmi. Tam da się szybciej. Tam „procedury” nagle potrafią stać się bardziej elastyczne. I dobrze, że tak jest — tyle że dla ofiar oszustw finansowych to żadna pociecha. W przypadku oszustw na „niewielkie kwoty” — a mówimy tu o kilkunastu tysiącach złotych, czyli dla wielu osób oszczędnościach życia albo poduszce bezpieczeństwa — realnie często zostaje tylko protokół. Po pieniądzach ślad znika.
Policja chce pomóc. Tylko nie ma jak
Najbardziej uderzające było to, że policja naprawdę chciała pomóc. Było to widać. Było też widać zmęczenie skalą problemu. Zostaliśmy poinformowani, że na komisariacie codziennie mają kilka takich zgłoszeń. W skali powiatu to od kilku do kilkunastu skutecznych oszustw dziennie (nie prób — skutecznych oszustw, w których ktoś traci pieniądze).
To zatrważające. I jeszcze bardziej zatrważające jest to, że przy takiej skali państwo wciąż działa jakbyśmy mieli do czynienia z incydentami, a nie z masowym, zorganizowanym procederem. Bo jeśli pieniądze idą przez bankomaty, operatorów płatności, platformy transferowe, systemy fintechowe — to gdzieś po drodze muszą być ślady. Muszą być dane. Musi być możliwość wstrzymania przelewu. Ale do tego potrzebna jest szybka współpraca prywatnych firm z policją. Nie „odpowiemy na pismo w 30 dni”. Tylko: „blokujemy, sprawdzamy, zabezpieczamy”.
Dziś oszuści mają przewagę organizacyjną. Działają błyskawicznie i międzynarodowo. A instytucje, które mogłyby realnie przerwać ten łańcuch, często zasłaniają się formalnościami, jurysdykcją albo „procedurą”. I właśnie dlatego te pieniądze tak często przepadają. Nie dlatego, że nie dałoby się ich odzyskać. Tylko dlatego, że w kluczowym momencie nikt nie jest zobowiązany, by zareagować na czas.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj