1. Bezprawnik -
  2. Biznes -
  3. Patrzę na dane o polskich firmach i nie wiem, czy się cieszyć. Płynność rekordowa, nastroje jak w 2020 roku

Patrzę na dane o polskich firmach i nie wiem, czy się cieszyć. Płynność rekordowa, nastroje jak w 2020 roku

Nastroje w polskich firmach są podobno wyjątkowo złe, a nawet najgorsze od czasów epidemii covid-19. Równocześnie odsetek przedsiębiorstw bez problemów z płynnością finansową jest wyjątkowo wysoki. Ten paradoks ma całkiem proste wyjaśnienie w postaci obaw o niepewną przyszłość.

Kończy się szalony rok dla polskich przedsiębiorców

Do końca 2026 roku zostały nam dwa miesiące. Rozwój gospodarczy naszego kraju przyspiesza. Inflacja utrzymuje się na względnie akceptowalnym poziomie. Bezrobocie pozostaje stosunkowo niskie, nawet jeśli gdzieniegdzie brakuje wolnych miejsc pracy.

Równocześnie za naszą granicą cały czas trwa brutalna wojna. Świat boryka się ze skutkami kolejnej – handlowej, wywołanej przez Donalda Trumpa. Rządzący zaś serwują przedsiębiorcom niemiłe niespodzianki w rodzaju wejścia w życie KSeF czy próby reformy podatkowej. Jak w tej sytuacji radzą sobie polskie firmy? Okazuje się, że nieźle.

Tak dobrej płynności finansowej polskie firmy jeszcze nie miały

Polski Instytut Ekonomiczny prowadzi wskaźnik badający nastroje rodzimych przedsiębiorców o nazwie Miesięczny Indeks Koniunktury. W październiku osiągnął on poziom 102,4 punktu. Granicę neutralną stanowi 100 punktów.

MIK składa się z siedmiu komponentów: płynności finansowej, wynagrodzeń, nowych zamówień, wartości sprzedaży, zatrudnienia, mocy produkcyjnych oraz wydatków inwestycyjnych. W czterech z nich odnotowano wyniki powyżej progu neutralności.

Na szczególną uwagę zasługuje płynność finansowa, która osiągnęła wynik 129,9 punktu, co oznacza wzrost o 12,2 punktu w ujęciu miesięcznym. Diagnozę potwierdza Szybki Monitoring NBP opublikowany we wtorek. W trzecim kwartale brak problemów w tym obszarze zadeklarowało aż 83,7% przedsiębiorców, co stanowi wręcz rekordowy wynik.

Miesięczny Indeks Koniunktury: więksi radzą sobie lepiej

Powyżej poziomu neutralnego MIK znalazły się także wynagrodzenia, nowe zamówienia i wartość sprzedaży. W tym przypadku nie mamy jednak do czynienia z równie spektakularnym wynikiem. Przy czym wynagrodzenia wzrosły o 13,5 punktu w ujęciu miesięcznym.

Poniżej tego progu uplasowały się zatrudnienie, moce produkcyjne oraz wydatki inwestycyjne. Z wyraźną anomalią mamy do czynienia w tym ostatnim przypadku. Inwestycje osiągnęły w październikowym MIK poziom zaledwie 76,4 punktu.

Wydatki inwestycyjne poniosło 34% przedsiębiorstw, a jako powód ich braku najczęściej wskazywano brak takiej potrzeby. Odpowiedź tę wskazało 48% badanych firm.

W tym momencie warto wspomnieć, że w MIK najlepiej radzą sobie duże i średnie firmy, które uzyskały wyniki powyżej 100 punktów. Na drugim końcu skali mamy małe firmy oraz mikroprzedsiębiorców, przy czym ci drudzy radzą sobie nieco lepiej od małych firm. Jeżeli chodzi o branże, to problemy możemy dostrzec w transporcie i logistyce oraz w usługach. Niską rentowność firm transportowych widać zresztą nie od dziś.

Nastroje w sektorze MŚP rzeczywiście są kiepskie niczym w apogeum epidemii covid-19

To o tyle ważne, że nastroje w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw mogą się zauważalnie różnić od ogółu polskich firm. Wskazywałby na to wynik kolejnego badania – tym razem jest to Barometr EFL prowadzony przez jedną z większych firm leasingowych w Polsce.

Sektor MŚP osiągnął tym razem wynik 46 punktów przy progu neutralności na poziomie 50 punktów. Okazuje się przy tym, że to najsłabszy wynik od kwietnia 2020 r., a więc apogeum epidemii covid-19 w Polsce. Przypomnijmy, że to ten miesiąc, w którym rząd Mateusza Morawieckiego wprowadził między innymi zakaz wstępu do lasu. Względne opamiętanie z restrykcjami przyszło dopiero później.

Dla porównania: w MIK małe firmy osiągnęły wynik 90,1 punktu, mikroprzedsiębiorstwa 90,3 punktu, a średnie przedsiębiorstwa 102,1 punktu. Diagnozy obydwu badań potwierdzają się więc wzajemnie.

Barometr EFL: firmy z sektora MŚP wstrzymują inwestycje

To nie koniec korelacji. Barometr EFL również wskazuje na problem z wyjątkowo niskim poziomem inwestycji. Jak przekonuje prezes EFL Radosław Woźniak:

Odczyt na poziomie 46 pkt jest mocnym sygnałem ostrzegawczym. Nie mamy już do czynienia z pojedynczym słabszym kwartałem, ponieważ sektor MŚP pozostaje poniżej progu sprzyjającego rozwojowi trzeci kwartał z rzędu.

Szczególnie niepokojące są plany inwestycyjne. Prawie połowa przedsiębiorców zakłada ograniczenie nakładów, a grupa planująca ich zwiększenie wyraźnie się kurczy. Jednocześnie firmy nie spodziewają się gwałtownego pogorszenia sprzedaży czy płynności. To pokazuje, że przede wszystkim wstrzymują decyzje rozwojowe i koncentrują się na zabezpieczeniu bieżącej działalności. Końcówka roku przynosi więc wyraźny wzrost ostrożności w polskim sektorze MŚP.

Największe obawy przedsiębiorców: koszty pracy, niepewność i brak rąk do pracy

Skąd bierze się ta ostrożność polskich przedsiębiorców w planowaniu nowych inwestycji? Polski Instytut Ekonomiczny postarał się także wskazać aktualne najważniejsze obawy osób prowadzących działalność gospodarczą.

Na podium tak naprawdę nie znajdziemy żadnej niespodzianki. Pierwsze dwa miejsca z wynikiem 62% narzekających respondentów zajmują ex aequo koszty pracy w Polsce oraz niepewność sytuacji gospodarczej. Na trzecim miejscu z wynikiem 61% uplasowały się koszty energii. Mamy więc do czynienia ze swego rodzaju stałymi, które przewijają się w tego typu badaniach od dawna.

Czwarte miejsce stanowi pewną nowość. Aż 43% przedsiębiorców wskazało niedostępność pracowników, czyli braki kadrowe. To więcej niż zatory płatnicze, na które narzekało 41% respondentów.

Przedsiębiorcy spodziewają się pogorszenia sytuacji w Polsce

Szerszego omówienia wymaga jedynie niepewność sytuacji gospodarczej. To w końcu ten czynnik, który kształtują czynniki zewnętrzne, czytaj: polityczne. Mam na myśli nie tylko ewentualne rzucanie przedsiębiorcom kłód pod nogi przez polskiego ustawodawcę, ale także szeroko rozumianą sytuację na świecie i jej wpływ na krajową gospodarkę. Jak możemy przeczytać w komentarzu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, nie wygląda to dobrze:

Niezależnie od wielkości i branży przedsiębiorcy są zgodni co do oceny przyszłej sytuacji w kraju – wyraźnie dominują oczekiwania pogorszenia sytuacji w najbliższych trzech miesiącach. Poprawy oczekuje zaledwie 11 proc. firm, a prawie 40 proc. obawia się jej pogorszenia.

Najbardziej pesymistycznie nastroje panują w małych firmach, w których aż 44 proc. podmiotów przewiduje pogorszenie sytuacji, a tylko 10 proc. jej poprawę.

Pesymizm przedsiębiorców przed wyborami parlamentarnymi jest uzasadniony

Rzeczywiście mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Kondycja polskich firm jest obecnie naprawdę dobra. Teoretycznie występują warunki wręcz sprzyjające dalszemu rozwojowi. Pomimo tego przedsiębiorcy pozostają raczej pesymistami i wolą oszczędzać na spodziewaną czarną godzinę.

Być może z poprawą nastrojów mielibyśmy do czynienia, gdyby sytuacja w Polsce i na świecie się ustabilizowała. Na szybki koniec wojny w Ukrainie nie mamy co liczyć, a na prezydenturę Donalda Trumpa nie mamy żadnego wpływu.

Cudownego obniżenia kosztów energii również nie mamy się co spodziewać, dopóki nie zakończy się proces przestawiania energetyki na bardziej opłacalne od węgla źródła energii. Nikt nie jest też w stanie przewidzieć, czy bańka AI rzeczywiście istnieje i czy naprawdę wywoła kolejny światowy kryzys gospodarczy swoim rzekomo nieuchronnym pęknięciem.

Pozostaje więc mieć nadzieję, że ustawodawcy dadzą sobie spokój z reformatorskim zapałem i obsesją kontrolowania wszystkich możliwych aspektów prowadzenia działalności gospodarczej. Czy choćby na to jest jakiś cień szansy? Ależ skąd. W przyszłym roku mamy w końcu wybory parlamentarne. Możliwe więc, że ten pesymizm polskich przedsiębiorców jest całkowicie uzasadniony.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover