Solidarność kontra Biedronka
Informacja pojawiła się na profilu NSZZ Solidarność w JMP Biedronka. Związek zawodowy od miesięcy alarmował o nieprawidłowościach w organizacji czasu pracy, szczególnie w okresie przedświątecznym, gdy sklepy wydłużają godziny otwarcia. Teraz ich starania przyniosły efekt.
Główny Inspektor Pracy zwrócił się do wszystkich okręgowych inspektorów PIP o przeprowadzenie kontroli w wybranych sklepach Biedronka. Co ciekawe, interwencja związku wyprzedziła o sześć dni podobną interwencję poseł Pauliny Matysiak – ale to właśnie wniosek Solidarności uruchomił całą machinę.
Co dokładnie sprawdzą inspektorzy?
Lista zarzutów jest długa i konkretna. Inspektorzy PIP mają zweryfikować sześć obszarów:
Po pierwsze – sposób tworzenia i zmieniania grafików w związku z wydłużaniem godzin otwarcia sklepów. Po drugie – czy pracownicy są informowani o zmianach z odpowiednim wyprzedzeniem, a nie z dnia na dzień. Po trzecie – czy zapewnione są minimalne okresy odpoczynku, szczególnie gdy ktoś pracuje do późna i ma wrócić wczesnym rankiem. Po czwarte – kierowanie do pracy poza ustalonym harmonogramem. Po piąte – przestrzeganie prawa do dni wolnych i urlopów, w tym wolnego na opiekę nad dzieckiem do lat 14. Po szóste – wpływ organizacji czasu pracy na bezpieczeństwo i higienę pracy.
Pracownicy mówią wprost: „Ustawiany jest tragicznie"
Pod postem związkowców rozpętała się dyskusja. Komentarze pracowników rysują obraz daleki od sielanki.
„To dzieje się na wszystkich sklepach a nie tylko wybranych" – pisze jeden z anonimowych użytkowników, dodając, że grafik „ustawiany jest tragicznie". Inny wspomina o „szkoleniach robionych pod przymusem w domu". Kolejna osoba dorzuca temat „przymusowego wysyłania na urlop wbrew woli urlopowanego".
Najbardziej rozbudowany komentarz pochodzi od pracownicy, która opisuje chaos z planowaniem urlopu: „rejonowa zaplanowała mi cały przyszły (mój własny wypracowany urlop tzn wiem że w maju w październiku we wrześniu itp mam wstawione po kilka dni urlopu) do tego dziś przychodzę do pracy 12.01 a tu co zmiana grafiku 16.01 piątek zamiast mieć dzień wolny już zabrany tyram dalej nic tu nie możesz sobie człowieku zaplanować".
Odmowa wolnego na dziecko – to może być naruszenie prawa
Szczególnie poważnym zarzutem jest odmowa udzielania wolnego z tytułu opieki nad dzieckiem do lat 14. To uprawnienie wynika wprost z art. 188 Kodeksu pracy i pracodawca nie może go odmówić.
Pracownikowi wychowującemu dziecko do lat 14 przysługują dwa dni lub 16 godzin wolnego w roku kalendarzowym – z zachowaniem pełnego wynagrodzenia. Wniosek pracownika w tej sprawie jest wiążący dla pracodawcy. Jeśli kontrola PIP potwierdzi, że Biedronka systematycznie odmawiała tego wolnego, konsekwencje mogą być poważne.
Co grozi Biedronce?
Za naruszenie przepisów prawa pracy inspektor PIP może nałożyć mandat do 2000 złotych, a w przypadku recydywy – do 5000 złotych. Jeśli sprawa trafi do sądu, kara może wynieść od 1000 do nawet 30 000 złotych.
To jednak nie wszystko. PIP może wydać nakaz usunięcia nieprawidłowości, a w skrajnych przypadkach – wstrzymać pracę na określonych stanowiskach. Dla sieci zatrudniającej dziesiątki tysięcy pracowników nawet nakaz korekty grafików w skali całego kraju oznaczałby ogromne zamieszanie organizacyjne.
Związek zachęca do zgłaszania nieprawidłowości
„We własnym dobrze pojętym interesie wszelkie nieprawidłowości dotyczące pracy, w tym jej organizacji, należy zgłaszać naszej NSZZ Solidarność JMP" – apelują związkowcy. Podkreślają, że organizacja „zawsze stoi po stronie ludzi i ich interesów".
Pod postem pojawiają się już pytania pracowników z różnych regionów: „Lubuskie – u kogo można się zapisać?", „Mińsk Mazowiecki do kogo można się zgłosić żeby się zapisać". Wygląda na to, że kontrola PIP może być początkiem szerszego ruchu wśród załogi Biedronki.
To nie pierwsza afera w Biedronce
Portugalski dyskont ma za sobą burzliwą historię relacji z pracownikami. Były pozwy za warunki pracy sprzed 20 lat, były kontrowersyjne ankiety pracownicze, w których można było odpowiedzieć tylko, czy Biedronka jest „cudowna" czy „wspaniała".
Z drugiej strony – w ostatnich latach sieć systematycznie podnosi wynagrodzenia i wypłaca premie liczone w tysiącach złotych. Kierownicy w dużych miastach zarabiają nawet 6500 zł brutto. Pytanie brzmi: czy te pieniądze rekompensują chaos w grafikach i pracę w warunkach, które – zdaniem związkowców – zagrażają zdrowiu?
Wyniki kontroli PIP poznamy zapewne za kilka tygodni. Jedno jest pewne: Biedronka właśnie trafiła na celownik Państwowej Inspekcji Pracy. I tym razem nie chodzi o pojedynczy sklep, ale o kontrolę systemową w całej sieci.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj