- Bezprawnik -
- Środowisko -
- Ta „pomoc" dzikim zwierzętom kończy się ich śmiercią. Robi tak co roku mnóstwo Polaków
Ta „pomoc" dzikim zwierzętom kończy się ich śmiercią. Robi tak co roku mnóstwo Polaków
Ekologia i troska o środowisko naturalne stały się w ostatnich latach bardzo modne. W ślady wielkich tego świata idą też zwykli obywatele o dobrym sercu, chcący pomagać dzikim zwierzętom. Problem w tym, że czasami takie działanie może bardziej zaszkodzić niż pomóc — zwłaszcza w okresie lęgowym.
Podlota zostaw na drzewie, a nie wieź do weterynarza
Kilka dni temu o tym, żeby nie zabierać do schronisk i innych ośrodków zdrowych podlotów, pisało na swoim Facebooku Schronisko dla Zwierząt w Raciborzu. 2 czerwca 2026 r. została do niego przetransportowana młoda sowa uszata. Sęk w tym, że nie była ona ranna i nie wypadła przypadkowo z gniazda, lecz była podlotem.
Jak wyjaśniało schronisko, na zdjęciu widać podlota sowy uszatej, który trafił do nich dzień wcześniej. To sowy, które opuszczają gniazdo, zanim mają pełną zdolność do latania. Znajdując takiego podlota, należy go zostawić lub postawić na gałęzi — rodzice są w pobliżu i się nim opiekują.
Takich apeli każdego roku jest całe mnóstwo, zwłaszcza w okresie lęgowym, który trwa — w zależności od gatunku — od początku wiosny do początku jesieni. Jeśli widzimy, że podlot jest raczej zdrowy, tj. nie ma złamanego skrzydła i nie krwawi, to zostawmy go w spokoju. Jeśli znajduje się na otwartym terenie, warto posadzić go na gałąź drzewa lub krzewu, aby nie stał się łatwym łupem dla kota czy innego naziemnego drapieżnika. Warto pamiętać, że koty wolno żyjące potrafią skutecznie polować na młode ptaki, a ich obecność w okolicy jest powszechna.
Kiedy można, a kiedy nie należy ruszać podlota
Apelują o to nie tylko różnego rodzaju organizacje pomagające dzikim zwierzętom czy schroniska, ale i służby. 5 czerwca straż miejska w Łodzi udostępniła na swoim profilu na Facebooku krótki filmik instruktażowy pokazujący, kiedy można, a kiedy nie należy ruszać podlota.
Pomagajmy i zabierajmy zwierzę tylko wtedy, kiedy mamy pewność, że tego wymaga, np.:
- podlot znajduje się na środku ruchliwej ulicy bądź w innym niebezpiecznym miejscu (możemy przenieść go na drzewo bądź teren zielony),
- widzimy rany, krew, złamania (zabezpieczmy podlota do przyjazdu odpowiednich służb).
Jak pomóc młodemu ptakowi — co warto wiedzieć?
Sam kilka lat temu znalazłem na trawniku podlota, ale wtedy myślałem, że to po prostu pisklak — nawet już nie pamiętam jakiego gatunku. Myśląc, że ratuję mu życie, zabrałem go zabezpieczonego w kilkukilometrową podróż do miejscowego ośrodka pomocy i rehabilitacji dla dzikich zwierząt. Na miejscu dowiedziałem się, że popełniłem ogromny błąd i miałem jedynie położyć podlota na gałąź, aby uchronić go w jakimś stopniu przed kotami.
Czym prędzej wróciłem więc na miejsce znalezienia ptaka i położyłem malucha na drzewie. Odsunąłem się na kilkanaście metrów, a w ciągu może 2 minut nadlecieli rodzice podlota. Wszystko się zgadza — podloty to młode ptaki, które nie są jeszcze w stanie samodzielnie funkcjonować, są pilnowane i karmione przez rodziców. W przeciwieństwie do piskląt podloty opuściły już gniazdo, ale wciąż uczą się latać.
Osoby myślące, że ratują w ten sposób młode ptaki, przez swoją niewiedzę narażają je tylko na wielki stres, a nawet śmierć. Przy okazji przypomnę zasadę bezpiecznego transportowania rannych ptaków (np. oszołomionych w wyniku uderzenia w szybę) do weterynarza czy innego ośrodka. To tzw. zasada 3C:
- cicho,
- ciepło,
- ciemno.
Dobrze jest więc umieścić ptaka np. w kartonowym opakowaniu po butach i zapewnić mu miękką wyściółkę. Trzeba też pamiętać, że dzikie ptactwo bywa nosicielem groźnych chorób — w ostatnim czasie szczególnie dużo mówi się o ptasiej grypie, dlatego przy kontakcie z osłabionym osobnikiem warto zachować ostrożność.
Nie tylko ranne ptaki — uwaga na miejskie ptactwo
Część zagrożeń dla ptaków tworzą sami ludzie. Dobrym przykładem są montowane na parapetach i gzymsach kolce na parapecie na gołębie, które bywają przedmiotem sporów co do tego, czy nie stanowią formy znęcania się nad zwierzętami.
Nie tylko ptasie podloty, ale i inne młode zwierzęta
Naturalnie nie ma co przesadzać z „bambinizmem” — i to nie tylko w przypadku podlotów. Wiele innych zwierząt, w tym ssaków, pozostawia swoje młode na pewien czas, np. w celu poszukiwania pożywienia. Młode leżące w trawie nie jest porzucone przez matkę, nie myśl więc o zabraniu sarny do samochodu — czy innego zwierzaka — i podwiezieniu do weterynarza. Najlepiej zostaw je w spokoju.
W ten sposób nic dobrego nie zrobisz, a jeszcze ryzykujesz pogryzienie przez dzikie zwierzę. Taki incydent oznacza natychmiastową konieczność przejścia wieloetapowej procedury medycznej i przyjęcia serii szczepień przeciwko wściekliźnie w Polsce, która w ostatnim czasie znów daje o sobie znać.
