- Bezprawnik -
- Finanse -
- Polacy wolą spłacać kredyty niż oszczędzać. Czy to dobra strategia?
Polacy wolą spłacać kredyty niż oszczędzać. Czy to dobra strategia?
Polacy mają dość wyraźną hierarchię finansowych priorytetów: najpierw zobowiązania, później oszczędności. Gdy w domowym budżecie pojawiają się dodatkowe pieniądze, znacznie częściej jesteśmy skłonni przeznaczyć je na nadpłatę kredytu niż odłożyć na przyszłość. Z jednej strony może to oznaczać mniejsze koszty zadłużenia. Z drugiej – zbyt szybkie pozbywanie się wolnych środków może pozostawić gospodarstwo domowe bez zabezpieczenia na trudniejszy okres.
Pokazuje to raport „Polacy i kredyt: między finansową odpowiedzialnością a codziennymi potrzebami i pragnieniami”, opracowany na zlecenie Programu Analityczno-Badawczego Fundacji Warszawski Instytut Bankowości we współpracy z ANG Odpowiedzialne Finanse i Związkiem Banków Polskich.
Dodatkowe pieniądze? Najpierw kredyt
Autorzy raportu określają podejście Polaków jako logikę „debt-first” – najpierw dług. Dobrze widać ją w scenariuszu, w którym badani mieli zdecydować, co zrobić z nadwyżką finansową przy jednoczesnej spłacie kredytu gotówkowego i hipotecznego.
44 proc. badanych przeznaczyłoby dodatkowe pieniądze na nadpłatę kredytu gotówkowego, a 29 proc. nadpłaciłoby kredyt hipoteczny. Tylko 14 proc. odłożyłoby środki jako oszczędności, 6 proc. zdecydowałoby się na inwestycję, a 5 proc. przeznaczyłoby pieniądze na dodatkowe wydatki.
Trudno uznać chęć pozbywania się zadłużenia za złą strategię. Nadpłata zmniejsza kapitał pozostający do spłaty, a w konsekwencji może ograniczyć kwotę odsetek należnych bankowi. Przy kredycie hipotecznym zaciągniętym na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat oszczędności mogą być znaczące.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy pieniądze przeznaczane na nadpłatę w rzeczywistości nie są wolną nadwyżką, ale jedynym finansowym zabezpieczeniem gospodarstwa.

87 proc. Polaków ma oszczędności. Solidną rezerwę znacznie mniej
Na pierwszy rzut oka dane dotyczące oszczędzania wyglądają bardzo dobrze. 87 proc. badanych deklaruje posiadanie oszczędności.
Samo posiadanie pieniędzy na koncie nie mówi jednak wiele o finansowej odporności.
Rezerwą pozwalającą utrzymać dotychczasowy poziom życia przez ponad trzy miesiące dysponuje 35 proc. respondentów. Oszczędności wystarczające na ponad pół roku ma natomiast 17 proc.
To ważne szczególnie w przypadku kredytobiorców. Rata kredytu nie znika przecież wraz z utratą pracy czy czasowym spadkiem dochodów.
Dlatego poduszkę finansową warto liczyć nie tylko w złotówkach, ale także w miesiącach. Jeśli gospodarstwo potrzebuje miesięcznie 8 tys. zł na ratę, mieszkanie, żywność, transport i pozostałe podstawowe potrzeby, 10 tys. zł oszczędności jest istotną rezerwą, ale nie zapewnia nawet dwóch miesięcy funkcjonowania na dotychczasowym poziomie.
W poradnikach Totalmoney.pl dotyczących bezpieczeństwa kredytobiorcy jako punkt odniesienia wskazywana jest rezerwa odpowiadająca co najmniej 3–6 miesiącom rzeczywistych kosztów życia, z uwzględnieniem raty kredytu. Wielkość potrzebnego bufora powinna jednak zależeć m.in. od stabilności dochodów, liczby osób pozostających na utrzymaniu czy wysokości stałych kosztów gospodarstwa.
Nadpłata czy poduszka finansowa?
Dylemat można dobrze pokazać na prostym przykładzie.
Dwie osoby mają identyczny kredyt i po 30 tys. zł oszczędności. Jedna pozostawia pieniądze jako poduszkę finansową. Druga przeznacza całość na nadpłatę.
Druga osoba od razu zmniejsza swoje zadłużenie i może ograniczyć przyszłe koszty odsetkowe. Jeżeli jednak za miesiąc straci pracę, wcześniej nadpłacone pieniądze nie będą już dostępne na pokrycie kolejnych rat i codziennych wydatków.
To właśnie płynność jest elementem, który łatwo pominąć, kiedy decyzję o oszczędzaniu lub nadpłacaniu sprowadzamy wyłącznie do kosztu kredytu.
– Wyniki badania pokazują bardzo dużą odpowiedzialność Polaków wobec zaciągniętych zobowiązań. To dobra wiadomość, ale samo zmniejszanie zadłużenia nie wystarczy do zbudowania finansowego bezpieczeństwa. Nadpłata kredytu może realnie ograniczyć jego koszt, jednak najlepiej przeznaczać na nią faktyczne nadwyżki – czyli pieniądze pozostające po zabezpieczeniu podstawowej rezerwy. Kredyt hipoteczny jest zobowiązaniem na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat i trudno zakładać, że przez cały ten okres nasze dochody, wydatki i sytuacja życiowa się nie zmienią. Poduszka finansowa daje czas na reakcję w trudniejszym okresie i może właśnie wtedy pomóc utrzymać terminową spłatę kredytu – wskazuje Olga Domagała-Telka, ekspertka Totalmoney.pl.
Kiedy rata rośnie, oszczędności schodzą na dalszy plan
Raport pokazuje również, co dzieje się, gdy kredyt zaczyna mocniej obciążać domowy budżet.
38 proc. badanych doświadczyło poważnej zmiany wysokości raty kredytu hipotecznego. W przypadku 29 proc. była to podwyżka, a 9 proc. – obniżka. Aż 72 proc. osób z tej grupy deklarowało, że zmiana raty odczuwalnie wpłynęła na ich sytuację finansową.
Reakcją było przede wszystkim ograniczanie innych elementów budżetu. 39 proc. ograniczyło zbędne wydatki, 26 proc. wydatki potrzebne, ale nie niezbędne, a 11 proc. nawet wydatki niezbędne. 16 proc. ograniczyło bieżące oszczędzanie, a 4 proc. wykorzystało wcześniej zgromadzone oszczędności.
Co szczególnie ciekawe, w tej grupie żaden z respondentów nie zadeklarował opóźnienia spłaty raty.
Kredyt pozostaje więc jednym z wydatków chronionych nawet wtedy, gdy jego obsługa zaczyna wymagać zmian w innych obszarach życia.
Niemal połowa badanych miała już problem ze spłatą
Znaczenie poduszki finansowej jeszcze lepiej pokazuje inna liczba z raportu. 48 proc. badanych przyznało, że w swoim życiu miało problemy ze spłatą kredytu lub pożyczki.
Wśród stosowanych sposobów radzenia sobie z trudnościami 27 proc. wskazało wydłużenie okresu kredytowania, 25 proc. wakacje kredytowe, 23 proc. ograniczenie bieżących wydatków, a 21 proc. kontakt z bankiem w sprawie zmiany harmonogramu lub odroczenia spłaty.
Długoterminowego kredytu nie zaciągamy jednak wyłącznie na dzisiejsze warunki. W czasie kilkunastu czy kilkudziesięciu lat może zmienić się wysokość dochodów, koszty życia, sytuacja zawodowa i rodzinna czy oprocentowanie zobowiązania.
Dlatego sama zdolność do zapłacenia raty dzisiaj nie przesądza jeszcze o bezpieczeństwie kredytu.

Najpierw bezpieczeństwo, potem szybsza spłata
Odpowiedź na pytanie „oszczędzać czy nadpłacać?” nie musi więc oznaczać wyboru jednej strategii.
Najpierw warto policzyć rzeczywiste miesięczne koszty gospodarstwa domowego, łącznie z ratami. Następnie oddzielić pieniądze potrzebne na przewidywalne wydatki od właściwej poduszki finansowej.
Dopiero środki pozostające ponad takim zabezpieczeniem można potraktować jako faktyczną nadwyżkę i zdecydować, czy przeznaczyć ją na dalsze oszczędzanie, inwestowanie czy nadpłatę kredytu.
Nie trzeba również wybierać jednego rozwiązania. Część miesięcznej nadwyżki może zwiększać oszczędności, a część zmniejszać zadłużenie.
Najważniejsze, aby wcześniejsza spłata kredytu nie doprowadziła do sytuacji, w której przy pierwszym większym nieplanowanym wydatku trzeba będzie ponownie pożyczyć pieniądze.
Bo dobrze zarządzany kredyt nie musi być kredytem spłaconym za wszelką cenę jak najszybciej. To przede wszystkim zobowiązanie, które gospodarstwo domowe jest w stanie obsługiwać również wtedy, gdy przez kilka miesięcy życie nie układa się zgodnie z finansowym planem.
Źródło danych: „Polacy i kredyt: między finansową odpowiedzialnością a codziennymi potrzebami i pragnieniami”, raport opracowany na zlecenie Programu Analityczno-Badawczego Fundacji Warszawski Instytut Bankowości, we współpracy z ANG Odpowiedzialne Finanse i Związkiem Banków Polskich, 2026 r.
Artykuł zawierał lokowanie totalmoney.pl
zobacz więcej:










