- Bezprawnik -
- Gospodarka -
- Polska chce się chwalić, zanim ustaliła, czym. Z panelu o marce narodowej trzeba wyciągnąć ważne wnioski
Polska chce się chwalić, zanim ustaliła, czym. Z panelu o marce narodowej trzeba wyciągnąć ważne wnioski
Cały panel o marce Polska zbudowany był wokół założenia, że trzeba się wreszcie nauczyć chwalić. Uczestnicy debaty zastanawiali się jednak, czy aby na pewno mamy ku temu powody.
Rozmowę prowadził Łukasz Kijek, redaktor naczelny money.pl, który zebrał przy stole przedsiębiorców, bankowców i przedstawicieli instytucji rozwoju. Z pozoru wszyscy mówili to samo: Polska odniosła sukces, jednak nie wszystkie rynki mają tego świadomość. W praktyce jednak uczestnicy panelu mieli zupełnie różne diagnozy odnośnie do tego, czego nam — jako krajowi — brakuje.
Obóz „działajmy”
Dariusz Gałęzewski, współzałożyciel Oshee, celnie zauważył, że promocją Polski zajmuje się dziś kilkanaście instytucji jednocześnie, a mimo to nikt nie trzyma steru. Eliza Kruczkowska z Think Tank The Company przypomniała, że sześć instytucji rozwoju powołało już wspólną inicjatywę Team Poland z jednym punktem kontaktowym dla firm szukających wsparcia za granicą.
Obóz „najpierw zbadajmy”
Po drugiej stronie stołu siedziała profesor Barbara Mróz-Gorgoń, prezeska Fundacji Marka Polska Think Tank.
Jej zdaniem należałoby najpierw ustalić, czym konkretnie się chwalimy (jako kraj) — zanim zaczniemy to robić. Polska, jak podkreśliła, przez ponad trzydzieści lat żyła bez strategii marki narodowej. Jeśli teraz wszyscy zaczną mówić o promocji kraju, to ona chciałaby najpierw wiedzieć, co konkretnie promujemy.
Mróz-Gorgoń, jako badaczka, wskazała, żer w rankingach gospodarczych Polska wypada przyzwoicie — to mniej więcej dwudziesta gospodarka świata — ale w zestawieniach soft power wynik jest już znacznie gorszy, i właśnie ten brak korelacji powinien martwić. Sukces Korei, twórców popularnych obecnie K-pop i K-beauty, przekonywała, że nie był to przypadek, lecz efektem wpasowania się w megatrendy.
Wiceprezes Banku Pekao: co właściwie mamy promować?
Robert Sochacki, wiceprezes Banku Pekao S.A., zgodził się, że Polska to państwo sukcesu, ale dodał, że duma nie oznacza spoczęcia na laurach. Zauważył też, że silnik, który napędzał kraj przez trzydzieści lat — rola sprawnego podwykonawcy — właśnie się wypalił. Pojawiły się wprawdzie silne marki pierwszego pokolenia przedsiębiorców, ale samego paliwa wzrostu trzeba dziś szukać od nowa.
Robert Sochacki zwrócił przy tym uwagę, że poziom inwestycji w Polsce sięga nieco ponad 17 proc. PKB, podczas gdy unijna średnia zaczyna się w okolicach 21 proc.
Właśnie tu wiceprezes Pekao wskazał najciekawszy paradoks. Na kontach Polaków leży ponad półtora biliona złotych, tyle, że śpi w depozytach i nieruchomościach, zamiast pracować w firmach. Mówiąc o budowie ekosystemu finansowania nowej ekonomii — defence techu, rozwiązań dual use, space techu — wiceprezes Pekao stwierdził, że: „substancja”, której domaga się marka nie powstanie sama, bo trzeba ją sfinansować.
Główne wnioski
Warto zauważyć, że pod koniec rozmowy wszyscy zgodzili się co do jednego: marki Polska nie da się zbudować bez marki przedsiębiorcy, a tej — bez bohaterów, o których będzie się mówić. Padały nazwiska wybitnych sportowców, od Adama Małysza i Roberta Lewandowskiego, którzy pociągnęli za sobą całe pokolenia.
Tym samym tak naprawdę spór o to, czy najpierw powinniśmy się chwalić, czy najpierw badać, okazuje się przedwczesny, jeśli tzw. „substancji” — przedsiębiorców, inwestycji, kapitału w ruchu — z roku na rok ubywa. Można mieć najlepszego dyrektora marki i najgrubszy raport badawczy, a i tak zostać z opowieścią bez bohaterów.
Artykuł powstał we współpracy z Bankiem Pekao S.A.
zobacz więcej:










