- Bezprawnik -
- Finanse -
- Fałszywe faktury, leki z Facebooka i kryptowaluty. Tak dziś pierze się pieniądze w Polsce
Fałszywe faktury, leki z Facebooka i kryptowaluty. Tak dziś pierze się pieniądze w Polsce
Nielegalne leki sprzedawane w mediach społecznościowych, zyski z fałszowania zapisów tachografów ukrywane w kryptowalutach, sieci spółek wystawiających fikcyjne faktury po to, by omijać sankcje na Rosję. Tak wygląda pranie pieniędzy w Polsce według najnowszego raportu GIIF. W 2025 roku instytucje finansowe zgłosiły ponad 11 tysięcy podejrzanych transakcji – o 36 proc. więcej niż rok wcześniej. Na zablokowanych rachunkach zostało ponad 266 mln zł.
Więcej zgłoszeń nie znaczy więcej przestępstw
Skok o 36 proc. rok do roku brzmi niepokojąco, dopóki nie spojrzy się na to, skąd te zgłoszenia właściwie pochodzą. Większość, jak podaje TransactionLink, trafia do GIIF od sektora prywatnego – banków i firm płatniczych. Administracja i służby dostarczają ich o połowę mniej. To odwrócenie ról względem tego, jak wygląda walka z przestępczością finansową w wielu innych obszarach: tu nie państwo wykrywa problem i informuje instytucje, tylko instytucje wykrywają problem i informują państwo.
Systemy analityczne banków działają coraz skuteczniej
Ma to swoje konsekwencje. Banki od kilku lat inwestują w systemy analityczne, które automatycznie wyłapują nietypowe wzorce transakcji – nagłe duże przelewy, powtarzalne wpłaty gotówkowe, transfery do krajów podwyższonego ryzyka. Nic dziwnego, że bank może cię zapytać, skąd masz środki na koncie, nawet jeśli chodzi o zwykłą darowiznę czy sprzedaż samochodu. Rosnąca liczba zgłoszeń może więc oznaczać po prostu, że te systemy działają lepiej niż jeszcze dwa lata temu, a nie że Polacy nagle masowo zaczęli prać pieniądze.
Potwierdzają to też inne liczby z raportu. Blokad rachunków było o 11 proc. więcej, a wartość zamrożonych środków wzrosła o 15 proc. Gdyby chodziło wyłącznie o większą liczbę fałszywych alarmów, te wskaźniki rosłyby wolniej niż liczba zgłoszeń albo w ogóle by nie rosły. Tu rosną razem, co sugeruje, że trafność typowania podejrzanych transakcji też się poprawia.
Kiedy bank blokuje pieniądze
Sama blokada nie wymaga wyroku ani nawet postawienia zarzutów – bank może zatrzymać przelew bez twojej zgody na podstawie uzasadnionego podejrzenia. Podobne uprawnienia ma skarbówka, dla której blokada konta w banku bywa narzędziem szybszym niż jakiekolwiek postępowanie.
Kryptowaluty i hazard online jako nowe „pole walki"
Osobny wątek raportu dotyczy obszarów, które jeszcze pięć lat temu praktycznie nie istniały w skali wartej analizy: rynku wirtualnych walut i hazardu internetowego. W Polsce zarejestrowanych jest już 1239 podmiotów prowadzących działalność w zakresie kryptowalut, a liczba bitomatów – urządzeń do wymiany gotówki na kryptowaluty – wzrosła z 291 do 328.
Bitomaty jako furtka dla gotówki
Bitomaty są wygodne z jednego prostego powodu: pozwalają zamienić fizyczną gotówkę na aktywo cyfrowe bez pośrednictwa banku i bez większej kontroli pochodzenia pieniędzy. Nie jest to zresztą nowe spostrzeżenie – już od lat Ministerstwo Finansów i służby bacznie śledzą rynek Bitcoin właśnie z powodu anonimizacji transakcji. To dlatego bitomaty stają się częstym elementem schematów prania pieniędzy opisanych w raporcie – tych samych, w których przewijają się nielegalny handel lekami, fałszowane tachografy i fikcyjne faktury.
Międzynarodowy wymiar prania pieniędzy
GIIF otrzymał w 2025 roku 47 257 zgłoszeń od zagranicznych jednostek analityki finansowej – o 7 proc. więcej niż rok wcześniej. Ten wzrost, choć mniej spektakularny niż w przypadku zgłoszeń krajowych, pokazuje coś istotnego: pranie pieniędzy dawno przestało być sprawą jednego kraju. Schematy z fikcyjnymi fakturami czy obchodzeniem sankcji z definicji wymagają udziału podmiotów z kilku jurysdykcji naraz, więc bez sprawnej wymiany danych między krajami polskie służby widziałyby tylko fragment całej układanki.
Trzy powody rosnącej wykrywalności
Mateusz Pniewski, prezes i współzałożyciel TransactionLink, ocenia, że najnowsze sprawozdanie GIIF pokazuje rosnącą wykrywalność fraudów, które wcześniej przechodziły niezauważone. Jego zdaniem odpowiadają za to trzy czynniki: większe zaangażowanie banków i firm płatniczych, lepsze narzędzia analityczne oraz rosnąca świadomość zagrożeń w samych instytucjach finansowych.
Skutki uboczne tej czujności odczuwają jednak także zwykli klienci – dlatego warto uważać, ile wpłacasz do banku, bo sprawdzą, czy nie pierzesz brudnych pieniędzy. Rok 2025 pokazuje więc coś odwrotnego, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Rosnące liczby w raporcie GIIF to nie sygnał alarmowy, tylko miara tego, że nadzór nad przepływem pieniędzy w Polsce dogania wreszcie skalę i tempo, z jakim te pieniądze faktycznie się przemieszczają.
zobacz więcej:










