1. Bezprawnik -
  2. Inwestowanie -
  3. Prezydent podpisał, a paliwo nie tanieje. Analityk wyliczył, ile naprawdę zaoszczędzimy na baku

Prezydent podpisał, a paliwo nie tanieje. Analityk wyliczył, ile naprawdę zaoszczędzimy na baku

Podpis prezydenta pod ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych nie obniżył cen na stacjach ani o grosz. Karol Nawrocki zażądał w czwartkowym orędziu natychmiastowych obniżek, ale wyliczenia analityków pokazują, że nowa danina sama w sobie niewiele zmienia dla kierowcy. Dla kieszeni tankujących liczy się przede wszystkim stawka VAT, a największym przegranym całej operacji mogą okazać się akcjonariusze Orlenu.

Ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków podpisana, ale z gwiazdką

Spór o tzw. windfall tax ciągnął się od miesięcy. Pierwszą wersję ustawy prezydent w lipcu skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, co zablokowało jej wejście w życie. Głównym zarzutem było naruszenie zasady niedziałania prawa wstecz, wywodzonej z art. 2 Konstytucji: podatek miał obejmować zyski osiągnięte jeszcze przed uchwaleniem przepisów. Druga wersja, przyjęta przez Sejm 18 września i przepuszczona przez Senat bez poprawek, przewiduje naliczanie daniny od marca 2026 do marca 2027 roku, czyli problem retroaktywności nie zniknął.

Tym razem Nawrocki ustawę podpisał, zapowiadając jednocześnie skierowanie jej do TK w trybie kontroli następczej. Prawna różnica jest zasadnicza. Kontrola prewencyjna wstrzymuje wejście ustawy w życie, następcza nie wstrzymuje niczego. Przepisy obowiązują, podatek będzie naliczany, a ewentualny wyrok Trybunału przyjdzie nie wiadomo kiedy. Biorąc pod uwagę obecny stan TK, trudno oczekiwać szybkiego rozstrzygnięcia, więc dla koncernów i rynku liczy się wyłącznie to, że danina stała się faktem.

Premier Donald Tusk zapowiadał wcześniej, że po podpisie prezydenta wróci program osłonowy „Ceny Paliwa Niżej”. I tu dochodzimy do sedna, bo to właśnie on, a nie sam podatek, ma realny wpływ na ceny na dystrybutorach.

Dlaczego paliwo w Polsce jest tak drogie

Michał Stajniak, szef działu analiz XTB, rozłożył cenę litra na czynniki pierwsze. Punktem wyjścia jest ropa Brent w okolicach 100 dolarów za baryłkę przy kursie dolara bliskim 3,90 zł. Według jego wyliczeń sam surowiec to ok. 2,44 zł w każdym litrze. Na to nakłada się słabnący złoty, który w ciągu miesiąca stracił do dolara prawie 4 proc. Gdyby notowania ropy stały w miejscu, import i tak by drożał.

Podatki i marże w cenie litra benzyny i diesla

Przy benzynie Pb95 po 8,00 zł struktura ceny według analityka XTB wygląda tak: 2,44 zł ropa, 1,54 zł akcyza, 0,30 zł opłata paliwowa i emisyjna, 1,50 zł VAT oraz ok. 2,24 zł marży rafineryjno-detalicznej. Daniny stanowią więc 41,7 proc. ceny. Kto chce prześledzić, jak zmieniały się na przestrzeni lat opłaty w cenie paliwa, zobaczy, że państwo zawsze brało z litra pokaźny kawałek.

Z olejem napędowym jest inaczej. Przy cenie 9,01 zł podatki odpowiadają za 34,7 proc., za to marża sięga 3,46 zł na litrze. Diesel jest drogi głównie przez rekordowe marże rafineryjne, wynikające ze światowego niedoboru tego paliwa i z faktu, że w Europie zużywa się go po prostu dużo, przede wszystkim w transporcie i rolnictwie.

Stacje zarabiają grosze, rafinerie miliardy

Ciekawie wygląda porównanie cen hurtowych z detalicznymi. Stajniak wylicza, że po doliczeniu VAT hurt to 7,58 zł za benzynę i 8,94 zł za olej napędowy. Marża samej stacji wynosi więc ok. 42 gr na benzynie i zaledwie 7 gr na dieslu. „Zysk siedzi w rafinerii, nie na stacji” – podsumowuje analityk. To istotne w kontekście apeli o natychmiastowe obniżki na pylonach: stacja nie ma z czego schodzić, jeśli rafineria nie obniży ceny hurtowej.

VAT na paliwo 8 proc. kontra akcyza. Ile realnie stanieje tankowanie

Z analizy XTB wynika, że jedynym narzędziem, które daje odczuwalny efekt od razu, jest obniżka VAT z 23 do 8 proc. Przy obecnej strukturze kosztów benzyna potaniałaby z 8,00 zł do ok. 7,02 zł, a diesel z 9,01 zł do ok. 7,91 zł. W obu przypadkach to spadek o 12,2 proc. Zmiana stawki działa tego samego dnia, bez czekania na decyzje cenowe koncernów.

Polska przerabiała już ten scenariusz. Niższy VAT na paliwo był elementem tarczy antyinflacyjnej w 2022 roku i wtedy również budził zastrzeżenia Brukseli. Unijna dyrektywa VAT nie przewiduje stawek obniżonych dla paliw, ale w warunkach kryzysu Komisja Europejska przymyka na to oko.

Akcyza na unijnym minimum

Z akcyzą sprawa jest bardziej skomplikowana, niż wynika z politycznych zapowiedzi. Stajniak zwraca uwagę, że polska stawka na benzynę (1,54 zł za litr) praktycznie pokrywa się z unijnym minimum, które przy obecnym kursie euro wynosi ok. 1,57 zł. Na olej napędowy płacimy według jego wyliczeń 1,15 zł, czyli mniej niż minimum UE szacowane na ok. 1,44 zł. Przestrzeni do dalszych cięć praktycznie nie ma. Pozostaje ewentualne zawieszenie opłaty paliwowej i emisyjnej, ale to tylko ok. 30 gr na litrze.

Co to oznacza dla kierowcy w złotówkach

Na konkretnych kwotach różnica jest wyraźna. Pełny bak 50 litrów benzyny kosztuje dziś 400 zł, po obniżce VAT byłoby to 351 zł. W przypadku diesla rachunek spadłby z 450,50 zł do 395,50 zł. Analityk XTB przeliczył to także na rok: kierowca pokonujący 15 tys. km przy spalaniu 7 litrów na setkę zużywa ok. 1050 litrów paliwa. Obniżka VAT dałaby mu ok. 1030 zł oszczędności rocznie przy benzynie i blisko 1160 zł przy dieslu.

Dla porównania, ruch cen hurtowych rzędu 28–29 gr na litrze to wg tych samych wyliczeń ok. 14 zł na baku i ok. 300 zł w skali roku. „Sama presja na koncerny nie zastąpi decyzji podatkowej” – ocenia Stajniak. Przy obecnych notowaniach ropy i słabym złotym widmo, o którym pisaliśmy w tekście „benzyna po 10 zł”, nie zniknie od jednego podpisu.

Tańsze paliwo a inflacja. Efekt jest, ale krótkotrwały

Paliwa mają w koszyku inflacyjnym wagę ok. 5 proc. Według szacunków XTB obniżka VAT zdjęłaby z inflacji ok. 0,6 pkt proc. Według danych GUS, inflacja we wrześniu 2026 wyniosła 4,0 proc., więc wskaźnik mógłby zejść w okolice 3,4 proc.

Analityk wskazuje jednak na kilka problemów. Efekt jest jednorazowy, bo po roku obniżka wypada z rocznej dynamiki cen. Jest też odwracalny: doświadczenie tarczy antyinflacyjnej pokazało, że przywrócenie pełnej stawki podbija inflację. Do tego niższe podatki podtrzymują popyt w sytuacji, gdy ceny rosną z powodu ograniczonej podaży, a budżet przejmuje część rachunku, który normalnie zapłaciłby rynek.

Kto zapłaci za program osłonowy. Akcje Orlenu pod presją

Pieniądze na osłony mają pochodzić właśnie z nowego podatku. Skala zysków, które ustawa ma objąć, jest rzeczywiście wyjątkowa. Stajniak przypomina, że Orlen zarobił w pierwszym półroczu 2026 roku 15,87 mld zł netto wobec 5,67 mld zł rok wcześniej. Nawet przy ostrożnym założeniu, że opodatkowane zostanie 30–50 proc. nadwyżki, wpływy mogłyby wynieść 3–5 mld zł, czyli mniej więcej tyle, ile szacowany na 4,7 mld zł koszt trzymiesięcznego programu osłonowego. Mikołaj Sobierajski, analityk rynku akcji w XTB, zwraca przy tym uwagę, że dla producentów paliw stawka ma wynosić 60 proc. od zysku uznanego za nadzwyczajny.

Co dalej z kursem Orlenu

Dla posiadaczy papierów płockiego koncernu to zła wiadomość. Sobierajski ocenia, że w krótkim i średnim terminie należy spodziewać się podwyższonej presji na kurs. Inwestorzy będą musieli uwzględnić nie tylko sam podatek, ale też większą niepewność co do przyszłych przepływów pieniężnych i dywidend. Kto trzyma akcje Orlenu z myślą o regularnych wypłatach, powinien liczyć się z niższą bazą dywidendową. Przy spółce, w której Skarb Państwa jest głównym akcjonariuszem, oznacza to zresztą także mniejsze wpływy z dywidendy do budżetu.

Analityk porównuje sytuację do sektora bankowego, gdzie dodatkowe obciążenia fiskalne zjadały część poprawiających się wyników, zanim trafiły one do akcjonariuszy. Odnosi się też do zapowiedzianej skargi do TK. „Trudno jednak dzisiaj budować wycenę Orlenu na założeniu, że tak się stanie” – zaznacza, wskazując, że ewentualne zakwestionowanie przepisów rynek powinien traktować najwyżej jako dodatkowy scenariusz.

Unimot i MOL również w zasięgu

Nowe przepisy dotkną także innych graczy. Unimot sam przyznaje, że podatek może wpłynąć na wyniki segmentu paliw ciekłych, choć według Sobierajskiego skala problemu jest tu znacznie mniejsza niż w przypadku Orlenu. Stajniak wymienia również węgierski MOL, który ma w Polsce sieć stacji. Obaj analitycy zwracają uwagę na ryzyko, które może okazać się dotkliwsze od samej daniny: jeżeli rynek uzna, że jednorazowe podatki nakładane wstecz stają się w Polsce normą, przecena spółek paliwowych może utrzymać się dłużej niż sam podatek.

Podatek od nadzwyczajnych zysków nie zmieni ceny ropy

Podpis prezydenta otwiera drogę do sfinansowania osłon, ale o cenie na dystrybutorze zdecyduje rząd, ustalając stawkę VAT i ewentualne ceny maksymalne. Przy akcyzie dochodzącej do unijnego minimum pole manewru jest wąskie. Źródło drożyzny leży zresztą poza polskim systemem podatkowym: w ropie po 100 dolarów, rekordowych marżach na dieslu i słabnącym złotym. Dopóki te trzy czynniki się nie zmienią, każda obniżka podatku przesuwa tylko część rachunku z kierowcy na budżet, a w tym przypadku także na akcjonariuszy Orlenu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover