- Bezprawnik -
- Biznes -
- Polscy miliarderzy dokładają 500 mln zł do małego atomu. To może być prawdziwy przełom
Polscy miliarderzy dokładają 500 mln zł do małego atomu. To może być prawdziwy przełom
Polscy miliarderzy chcą zainwestować około 500 mln zł w mały atom. Do projektu Michała Sołowowa i jego Synthos Green Energy mają dołączyć m.in. Rafał Brzoska, Krzysztof Pawiński (Maspex), Dariusz Gałęzewski (Oshee), Mati Staniszewski (ElevenLabs) i Michał Wypychewicz (ZPUE). Wiadomość ta jest istotna nie tylko dlatego, że prywatny biznes chce wyłożyć setki milionów złotych na atom. Ważniejsze jest pytanie, co na tym zyska Polska i czy zwykły odbiorca może w przyszłości zapłacić mniej za prąd.
Orlen i Synthos, czyli skąd się wziął polski projekt SMR
Projekt SMR nie pojawił się dopiero teraz. Jego historia sięga czasów poprzedniego rządu. W 2021 r. Orlen rozpoczął współpracę z Synthosem przy technologii BWRX-300. Następnie powstała wspólna spółka ORLEN Synthos Green Energy (OSGE). Model był od początku mieszany: państwowy Orlen i prywatny kapitał Michała Sołowowa. Obie strony miały po 50 proc. udziałów.
W 2025 r. Orlen i Synthos ponownie ustaliły zasady współpracy. Nadal mają po 50 proc. udziałów w OSGE, a pierwszą lokalizacją dla BWRX-300 ma być Włocławek (dawne tereny Anwilu). Za budowę małego reaktora jądrowego we Włocławku ma odpowiadać spółka celowa kontrolowana przez Orlen, a uruchomienie pierwszego bloku planowane jest na 2032 r. Nowością jest więc nie obecność prywatnego kapitału, lecz jego znaczne poszerzenie.
Co kupują miliarderzy inwestujący w Synthos Green Energy?
Według informacji XYZ nowi inwestorzy mają zainwestować około 500 mln zł w Synthos Green Energy (SGE). To ważne rozróżnienie. Nie oznacza to automatycznie, że każdy z nich obejmuje bezpośredni udział w każdym polskim reaktorze. Ich potencjalny zysk będzie uzależniony od warunków wejścia do SGE, wartości objętych udziałów oraz tego, jak w przyszłości będzie wyglądało finansowanie i podział zysków. OSGE pozostaje natomiast wspólnym przedsięwzięciem Orlenu i SGE, po 50 proc. dla każdego partnera.
Inaczej rzecz ujmując, miliarderzy kupują sobie udział w biznesie związanym z rozwojem technologii i projektów SMR, a nie gwarantowany procent rachunków za prąd Polaków.
Dlaczego? Bo jeżeli BWRX-300 okaże się konkurencyjną technologią, wartość całego przedsięwzięcia może znacząco wzrosnąć. SGE rozwija zresztą projekty nie tylko w Polsce, ale również na innych rynkach europejskich.
Czy prywatni inwestorzy wyręczają państwo w budowie SMR?
Pytanie jest zasadne, ale odpowiedź nie jest prosta. Państwo nadal jest w projekcie obecne poprzez Orlen. Jednocześnie prywatni przedsiębiorcy dokładają własne pieniądze do przedsięwzięcia o znaczeniu strategicznym. Może to być zaleta, jeżeli prywatny kapitał przyspieszy inwestycję. Nie powinno to jednak oznaczać przeniesienia odpowiedzialności za bezpieczeństwo energetyczne na prywatny biznes. Tym bardziej że projekt potrzebuje również publicznego wsparcia.
Kontrakt różnicowy, czyli kto ponosi ryzyko?
OSGE wystąpiło o kontrakt różnicowy dla 14 reaktorów. Taki mechanizm stabilizuje przychody producenta: gdy cena rynkowa energii spada poniżej ustalonego poziomu, producent otrzymuje wyrównanie. Gdy cena jest wyższa, mechanizm działa w drugą stronę. Oznacza to, że prywatny kapitał może finansować część ryzyka, ale państwo może jednocześnie tworzyć ramy, które ograniczą ryzyko inwestorów.
Poprzez kontrakt różnicowy państwo bierze na siebie ryzyko rynkowe (cenowe) na etapie eksploatacji. Jeśli po uruchomieniu reaktorów rynkowe ceny prądu będą niskie, to państwo (poprzez specjalną opłatę w rachunkach za prąd) pokryje różnicę do tzw. ceny gwarantowanej (strike price). I właśnie tutaj potrzebna jest przejrzystość: kto bierze zysk, kto ponosi ryzyko i ile ostatecznie może kosztować system wsparcia dla odbiorców energii.
Największy problem małego atomu to uciekający czas
Nawet 500 mln zł nie sprawi, że prąd z SMR popłynie za dwa czy trzy lata. Technologia BWRX-300 dopiero wchodzi w fazę pierwszych realizacji. W Polsce trwają prace projektowe i przedlicencyjne. W czerwcu 2026 r. OSGE złożyło do Państwowej Agencji Atomistyki kolejne wnioski dotyczące technologii i bezpieczeństwa reaktora, przygotowując się do właściwego procesu licencyjnego. W lutym 2026 r. podpisano również umowę na opracowanie szczegółowego polskiego projektu technicznego BWRX-300, dostosowanego do krajowych przepisów i wymogów bezpieczeństwa.
Specustawa dla SMR mogłaby skrócić procedury
Dlatego warto poważnie zastanowić się nad uproszczeniem i skróceniem procedur inwestycyjnych. Nie chodzi oczywiście o omijanie kontroli bezpieczeństwa jądrowego. Tych nie można przyspieszać kosztem bezpieczeństwa. Można natomiast ograniczyć wielokrotne powtarzanie tych samych analiz, prowadzić część postępowań równolegle i stworzyć specjalne rozwiązania dla inwestycji strategicznych. Być może dobrym rozwiązaniem byłaby specustawa dla SMR. Miałaby ona sens wówczas, gdyby jej celem było skrócenie biurokratycznej ścieżki, a nie obniżenie standardów bezpieczeństwa.
Polska nie powinna dopuścić do sytuacji, w której reaktor jest gotowy technologicznie, pieniądze są zgromadzone, a inwestycja przez kolejne lata czeka na kolejne decyzje i uzgodnienia. Przykład reaktora Maria, który stanął przez spór urzędników o strefy bezpieczeństwa, pokazuje, że to realne ryzyko.
Czy prąd z SMR będzie tańszy?
Orlen deklaruje, że docelowy koszt produkcji energii z BWRX-300 może być około 30 proc. niższy niż z elektrowni gazowych. Przewaga 30 proc. nad energetyką gazową wynika w dużej mierze z faktu, że elektrownie gazowe muszą kupować uprawnienia do emisji (ETS). Im droższe będą prawa do emisji CO2, tym bardziej konkurencyjny stanie się atom. Prąd z elektrowni jądrowych nie wymaga zakupu takich uprawnień, dlatego dyskusja o wyjściu z ETS ma znaczenie także dla przyszłej opłacalności atomu.
Stabilna energia, ale ostateczna cena wciąż niewiadoma
Projektowany reaktor ma dostarczać stabilną energię niezależnie od pogody. Oczywiście to jedynie prognoza, a ostateczne ceny zależeć będą także od kosztu budowy, finansowania i czasu realizacji. Tymczasem prąd drożeje na giełdzie, a pierwszy blok BWRX-300 ma ruszyć dopiero w 2032 r. Dla odbiorcy kluczowe będzie więc nie to, ile wart jest projekt miliarderów, lecz po jakiej cenie energia z reaktorów trafi na rynek.
Mały atom potrzebuje kapitału i szybkich decyzji
Niewątpliwie polska gospodarka, jeśli ma się rzeczywiście rozwijać, będzie potrzebowała coraz więcej prądu. Rozwój przemysłu, centrów danych, elektryfikacja transportu i ogrzewania zwiększą zapotrzebowanie na stabilną energię. Już w styczniu 2026 r. odnotowano rekordowe zapotrzebowanie na moc w Polsce.
Wejście kolejnych przedsiębiorców pokazuje, że prywatny kapitał widzi w atomie biznesową przyszłość. Teraz państwo powinno zrealizować swoją część zadania, polegającą na zapewnieniu jasnych reguł, sprawnych procedur i bezpieczeństwa inwestycji.
Kto zarobi na małym atomie?
Miliarderzy mogą wyłożyć pół miliarda złotych. Nie mogą jednak skrócić czasu realizacji inwestycji. Tutaj państwo powinno zadbać, aby projekt został zrealizowany jak najszybciej. Tego potrzebuje polska energetyka i gospodarka.
Jeżeli procedury będą trwały latami, nawet największe pieniądze nie wystarczą. Jeżeli uda się połączyć prywatny kapitał, państwowe zaplecze Orlenu i sprawne decyzje administracyjne, SMR może stać się jednym z elementów budowy stabilnego źródła energii dla polskiej gospodarki. A wtedy dopiero okaże się, kto na atomie zarobi najwięcej: inwestorzy, Orlen czy cała gospodarka dzięki tańszemu i bardziej stabilnemu prądowi.











