1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Psy muszą, koty nie. Ten przepis o szczepieniach nie ma żadnego sensu

Psy muszą, koty nie. Ten przepis o szczepieniach nie ma żadnego sensu

Z całą pewnością psy i koty są najpopularniejszymi zwierzętami domowymi w naszym kraju. Są ze sobą znacznie bliżej spokrewnione niż z wieloma innymi zwierzętami trzymanymi w naszych domach, takimi jak gryzonie, gady czy ryby akwariowe. Mimo to zarówno ich zachowanie, jak i sposób traktowania przez prawo znacząco się różnią: psy muszą być obowiązkowo szczepione przeciwko wściekliźnie, a koty nie.

Koty również mogą zachorować na wściekliznę

Panuje powszechne przekonanie, że psy są bardziej niebezpieczne od kotów domowych. Z reguły są o wiele większe, masywniejsze i silniejsze. Co prawda psy zazwyczaj łatwiej oswoić i wytresować niż koty, ale chwila nieuwagi może doprowadzić do prawdziwego nieszczęścia.

Spłoszony, wystraszony czy po prostu agresywny pies może kogoś ugryźć. Nawet pojedyncze ugryzienie jest groźne, gdyż zwierzak może być nosicielem wścieklizny — choroby, która po pojawieniu się pierwszych objawów jest śmiertelna także u człowieka.

Obowiązek szczepienia przeciwko wściekliźnie dotyczy tylko psów

Nic dziwnego, że w Polsce istnieje obowiązek cyklicznego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie, a brak szczepień przeciwko wściekliźnie jest wykroczeniem. Skoro tak, to dlaczego obowiązek ten nie obejmuje także kotów? Przecież one również potrafią ugryźć, a wraz ze śliną mogą przenieść do rany różne patogeny.

Są mruczki kanapowe, ale i wychodzące „małe tygrysy"

Jeśli wychodzimy z psami na spacer, to zazwyczaj na smyczy, a w przypadku niektórych ras i indywidualnych osobników także z kagańcem na pysku. Wyprowadzanie psa bez smyczy w wielu miejscach kończy się mandatem. W teorii mamy nad czworonogiem pełną kontrolę, choć w praktyce różnie bywa i nie brakuje wypadków z udziałem czworonogów, w tym także pogryzień przez psa.

Koty wychodzące mają kontakt z dzikimi zwierzętami

Z kotami jest zupełnie inaczej. Część z nich to leniwe kanapowce, które nigdy nie widziały trawy na własne oczy. Jest też druga, równie liczna grupa: koty wychodzące, które wracają do domu nieraz dopiero kolejnego dnia lub jeszcze później. Można powiedzieć, że „stołują się" w domu, ale zarazem nie stronią od polowania, gdyż ich kocia natura i instynkt są zbyt silne.

Właściciele takich kotów nigdy tak naprawdę nie wiedzą, co dokładnie dzieje się z ich futrzakami podczas nieobecności w domu. W praktyce to właśnie one, a nie psy na smyczy, bywają bardziej narażone na spotkania z lisami czy nietoperzami, które mogą przenosić wściekliznę. A wścieklizna w Polsce wcale nie zniknęła. Prawo jednak nie wymaga, aby taki kot — nawet spędzający połowę życia daleko poza domem — musiał przechodzić obowiązkowe szczepienie przeciwko tej chorobie.

Koty grają nie fair, a mają lepsze prawa niż psy

To uprzywilejowanie kotów jest co najmniej dziwne. Z jednej strony prawo zmusza nas do corocznego szczepienia psów, choć niektóre badania wykazują, że szczepionki przeciwko wściekliźnie działają nawet przez 3 lata.

Szczepienie psów co rok czy co 3 lata?

Ostatnio w rozmowie z lekarzem weterynarii dowiedziałem się nieoficjalnie, że „preparaty mają biologiczną ważność przez 2 lata". Skoro szczepionka jest ważna (o ile oczywiście rzeczywiście jest) przez 3, a przynajmniej przez 2 lata, to dlaczego każą nam szczepić psy co 365 dni?

Cała sytuacja wygląda więc trochę paradoksalnie. Psy muszą być regularnie szczepione przeciwko wściekliźnie, podczas gdy w przypadku kotów — także tych swobodnie wychodzących i mających kontakt z dzikimi zwierzętami — takiego powszechnego obowiązku nie ma. Gdzie tu sens?

Można więc odnieść wrażenie, że psy szczepimy (być może) zbyt często, a koty zbyt rzadko, a najczęściej w ogóle.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover