- Bezprawnik -
- Zakupy -
- W smażalniach ryb oszukują na potęgę. Wyniki kontroli nad polskim morzem są szokujące
W smażalniach ryb oszukują na potęgę. Wyniki kontroli nad polskim morzem są szokujące
Sezon na wypady nad polskie morze w pełni, a co za tym idzie, wiele osób nie wyobraża sobie wczasów bez zjedzenia ryby w jednej z setek smażalni nad Bałtykiem. Okazuje się jednak, że często kupujemy rybę, która wcale nie jest tą rybą, która widnieje w menu. Wielu właścicieli smażalni nagminnie sprzedaje inne gatunki ryb, np. zamiast dorsza.
Kupujesz rybę w smażalni, a tam niespodzianka. Kontrole nie pozostawiają złudzeń
Kontrolę w smażalniach nad polskim morzem przeprowadziła Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS). O tym, że zamiast dorsza w smażalniach często dostaniemy podobnego do niego dorsza czarniaka, informowały od wielu miesięcy osoby prowadzące kanały kulinarne na YouTube.
Teraz jednak widzimy jak na dłoni, że tego typu proceder jest powszechny. W 38 z 50 skontrolowanych smażalni i restauracji oferujących ryby wykryto nieprawidłowości. To wszystko kłóci się z legendarnymi już „paragonami grozy", które od lat towarzyszą wypadom mieszkańców Polski nad Bałtyk. Rekordowa cena ryby nad morzem potrafi bowiem przyprawić o zawrót głowy.
Kontrolerzy badali partie produktów pod różnym kątem
Kontrolerzy IJHARS badali sprzedawane w smażalniach ryby pod kątem cech organoleptycznych, parametrów fizykochemicznych oraz prawidłowości oznakowania. Przebadano 44 partie pod względem wyglądu, zapachu i smaku, 67 pod kątem właściwości fizykochemicznych oraz 118 w zakresie etykietowania.
O ile badanie cech organoleptycznych nie przyniosło żadnych podejrzeń, o tyle normą jest podmienianie surowców — wykryto je w około 12 procentach próbek. Dodatkowo nieprawidłowości stwierdzono w przypadku prawie 67 procent badanych partii.
Kontrolerzy zwrócili uwagę także na rozbieżności między deklarowaną a rzeczywistą masą porcji, brak informacji o sposobie obróbki czy rodzaju elementu kulinarnego oraz błędne lub niepełne nazwy handlowe ryb. Sprzedający w smażalniach nie informowali także klientów o pełnym wykazie składników i alergenach. Zjawisko oszustw w smazalni ryb opisywano zresztą już wcześniej — i nie dotyczy ono wyłącznie samej sprzedaży, ale także kontrowersyjnych ofert pracy, w których pojawiała się jawna dyskryminacja w ofertach pracy.
Jak nie dać się oszukać w smażalniach ryb nad polskim morzem?
Mimo że wielu klientów jest już świadomych tego, że powinni być czujni w tego typu miejscach i nie wierzyć na słowo sprzedającym, którzy zachowują się podejrzanie, kiedy pytamy ich o jakąś niewygodną kwestię związaną z serwowanymi daniami, nadal wielu z nich nie wie, na co powinni uważać.
Kontrolerzy IJHARS przypominają przede wszystkim o tym, że nazwa ryby w menu powinna być jasna i czytelna — to pierwsza i najważniejsza kwestia, na którą powinniśmy zwracać uwagę w tego typu restauracjach. Warto także mieć się na baczności, żeby nie przepłacić za danie w smażalni — o tym, jak uniknąć paragonu grozy, pisaliśmy już nieraz.
Dorsz atlantycki czy dorsz czarniak? Na to uważaj
Tutaj na pierwszy plan wysuwają się dwa gatunki ryb — dorsz atlantycki i dorsz czarniak. Ten drugi — pomimo że na pierwszy rzut oka podobny — nie ma prawa być serwowany zamiast dorsza atlantyckiego. Dorsz czarniak różni się od niego nie tylko konsystencją, ale także smakiem. Osoba, która nie jest obeznana z tymi dwoma gatunkami, łatwo da się nabrać, na co liczą nieuczciwi właściciele smażalni.
Warto też pamiętać, że w Bałtyku od lat obowiązuje zakaz połowu dorszy, więc świeżej lokalnej ryby wypatrujmy raczej wśród fląder czy śledzi. A jeśli sami planujemy wybrać się nad wodę z wędką, sprawdźmy wcześniej zasady lowienie ryb, bo bez odpowiednich uprawnień grozi za to mandat.
zobacz więcej:










