- Bezprawnik -
- Państwo -
- Lekarze mogą być wkrótce rozliczani jak kierowcy. I zarabiać maksymalnie 40 tys. zł
Lekarze mogą być wkrótce rozliczani jak kierowcy. I zarabiać maksymalnie 40 tys. zł
Lekarz pracujący na kontrakcie miałby zarobić maksymalnie 240 zł brutto za godzinę pracy w ramach środków publicznych — co przy pełnym etacie daje mniej więcej 40 tys. zł miesięcznie. Taką stawkę wyjściową zaproponowała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, przedstawiając 8 lipca pakiet reform, którego zażądał od niej premier Donald Tusk.
240 zł za godzinę, 40 tys. zł brutto za miesiąc. Jest propozycja ograniczenia wynagrodzenia lekarzy
Punktem wyjścia całej propozycji jest kwota 240 zł brutto za godzinę. Resort traktuje ją jako przelicznik odnoszony do wymiaru etatu, nie zaś jako sztywną taryfę za pojedynczy dyżur. Przy pełnym etacie limit przekłada się na ok. 40 tys. zł brutto miesięcznie.
Bezpośrednim impulsem do prac nad projektem były doniesienia o skali zarobków części lekarzy kontraktowych. Nie da się ukryć, że publikowane w ostatnich tygodniach rozliczenia — z rekordami przekraczającymi 300 tys. zł miesięcznie oraz dziesiątkami godzin pracy tygodniowo ponad rozsądną normę — położyły się cieniem na całym środowisku, także na tych, którzy pracują uczciwie. Nic dziwnego, że gdy okazało się, iż niektórzy lekarze zarabiają nawet 300 tys. zł miesięcznie, rząd postanowił prześwietlić ich dochody.
Środowisko lekarskie chce 30 tys. zł i tachografów
W debacie na temat maksymalnych wynagrodzeń lekarzy pojawia się jednak też kwota 30 tys. zł. Warto od razu rozdzielić dwie kwoty, które w publicznej dyskusji łatwo pomylić. Około 40 tys. zł to propozycja ministerstwa, natomiast wspomniane30 tys. zł brutto to poziom, który za wystarczający uznawał sam samorząd lekarski.
Ile chce zarabiać samorząd lekarski?
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Łukasz Jankowski w Programie Trzecim Polskiego Radia mówił wprost, że wynagrodzenie na poziomie 30 tys. zł brutto byłoby dla medyków wystarczające — powołując się przy tym na deklaracje młodych lekarzy, dla których punktem odniesienia były trzy średnie krajowe. Co więcej, według jego relacji już blisko jedna trzecia z nich zapowiadała, że gdyby taki poziom wszedł w życie, porzuciliby kontrakty na rzecz etatów, uznając formę kontraktową za niewygodną i ryzykowną.
Warto zresztą pamiętać, że praca lekarza na kontrakcie oznacza pełną odpowiedzialność za błąd w sztuce i brak świadczeń socjalnych czy urlopowych. Trzeba też zaznaczyć, że Jankowski próbował zarazem obalić rozpowszechniony pogląd, jakoby na pensje lekarzy szło 90 czy nawet 100 proc. budżetów szpitali; jego zdaniem realny udział wynagrodzeń lekarskich to raczej 20–30 proc., a przekonanie o wyższych proporcjach to po prostu mit.
Tachografy, czyli ewidencja czasu pracy medyka
Osobnym postulatem środowiska pozostaje rozliczanie czasu pracy — i to tu pojawiają się tzw. tachografy. Jankowski nie ma wątpliwości, że są one absolutnie konieczne, choć zastrzega, że techniczne szczegóły dopiero trzeba dopracować.
Na razie rozważanym pomysłem jest logowanie do systemu; lekarz, wchodząc do gabinetu publicznego lub prywatnego, logowałby się, wystawiał recepty i uzupełniał dokumentację medyczną, a system zliczałby faktyczny czas jego obecności. Warto przypomnieć, że kontrole NIK ujawniły przypadki pracy przez 120 godzin bez przerwy czy 488 godzin w miesiącu — trudno więc dziwić się, że ewidencja czasu pracy stała się jednym z centralnych wątków całej dyskusji.
Sam samorząd postulował limit 78 godzin tygodniowo, na tyle bowiem pozwala unijna klauzula opt-out; po jej wygaśnięciu za około półtora roku obowiązywać ma pułap 48 godzin, który — zdaniem prezesa NRL — powinien być właściwą miarą.
Koniec „lekarzy walizkowych". Etat w jednym miejscu, reszta za zgodą pracodawcy
Kolejna oś reformy dotyczy nie tyle pieniędzy, ile organizacji pracy. Ministerstwo chce ograniczyć zjawisko określane jako proceder walizkowy — sytuacje, w których jeden medyk kursuje między kilkoma odległymi placówkami, nigdzie nie mając stałego punktu zaczepienia. Zgodnie z propozycją lekarz miałby być zatrudniony na co najmniej pół etatu w jednym szpitalu, który stałby się jego podstawowym miejscem pracy; dodatkowe zatrudnienie w innych podmiotach wymagałoby zgody tego właśnie pracodawcy.
Warto zauważyć, że resort planuje przy tym uszczelnić samą stronę rozliczeniową. Szpitale finansowane z NFZ miałyby publicznie ogłaszać, za ile i na jakich zasadach zatrudniają zewnętrznych przedsiębiorców świadczących usługi medyczne. Ministerstwo zapowiedziało też koniec zawierania umów przez szpitale z tzw. spółkami — rozwiązaniem, które zdaniem kierownictwa MZ zaburza przejrzystość i budzi kontrowersje. Osobnym filarem ma być ewidencja czasu pracy, umożliwiona przez ustawę wiążącą dane o wynagrodzeniach z numerem PESEL lub prawa wykonywania zawodu; ta czeka jeszcze na podpis prezydenta.
Limity dla szpitali i e-kolejka dla pacjentów
Reforma nie kończy się na pojedynczych pensjach. Resort zapowiada również maksymalne poziomy wydatków na wynagrodzenia w budżetach placówek — dziś, jak przyznaje ministerstwo, koszty płac pochłaniają średnio 81,3 proc. środków przekazywanych przez NFZ. Odpowiednie rekomendacje, uwzględniające siedem poziomów szpitali, mają być gotowe do końca sierpnia; na 2027 r. przewidziano zachęty dla placówek trzymających się rekomendowanych progów oraz kary dla tych, które je przekraczają.
E-kolejka, czyli co zmieni się dla pacjenta?
Dla pacjentów najbardziej namacalną zmianą ma być e-kolejka. Do końca 2026 r. system ma gwarantować przejrzyste zapisy na zabiegi planowe — chory zobaczy swój numer w kolejce, dostanie podpowiedź, gdzie zabieg wykona się najszybciej, i sam wybierze placówkę. To rozwinięcie zapowiadanego już wcześniej nowego sposobu rejestracji pacjentów, który ma zmniejszyć kolejki do lekarza — od lat jedną z największych bolączek polskiej służby zdrowia.
Trzeba jednak zaznaczyć, że część propozycji spotkała się już z krytyką. Naczelna Izba Lekarska obawia się, że sztywny limit 240 zł za godzinę może uderzyć w szpitale powiatowe, które i tak mają trudności ze skompletowaniem obsady i wspierają się lekarzami dojeżdżającymi z daleka.
zobacz więcej:










