- Home -
- Prawo -
- Sąd pozwolił na in vitro mimo sprzeciwu byłego męża. Teraz sprawę rozstrzygnie Sąd Najwyższy
Sąd pozwolił na in vitro mimo sprzeciwu byłego męża. Teraz sprawę rozstrzygnie Sąd Najwyższy
W Polsce i nie tylko jednym z najbardziej kontrowersyjnych sporów bioetycznych jest ten o prawo do przeniesienia zarodka powstałego metodą in vitro. Biotechnologiczne procedury medyczne mogą stać się źródłem głębokich napięć między prawem jednostki, życiem rodzinnym, normami społecznymi i moralnymi. Ostatnio ponownie powróciło pytanie – czy mąż może zablokować przeniesienie zarodka? A jeśli to zrobi, co dalej?

Procedura in vitro regulowana jest przez Ustawę o leczeniu niepłodności. Zgodnie z jej treścią zgoda obojga partnerów jest warunkiem prawnym zarówno uzyskania zarodków, jak i ich przeniesienia do organizmu kobiety. Najprościej rzecz ujmując – jeśli mężczyzna, czyli dawca gamet, cofnie zgodę przed transferem lub też umrze, procedura nie może zostać przeprowadzona bez zastępczego zezwolenia sądu opiekuńczego. Co ciekawe, ustawa milczy zaś na temat tego, jakie kroki można podjąć, gdy to kobieta nie wyraża zgody na implantację. Warto dodać, że rządowy program in vitro uruchomiony w 2024 roku znacząco zwiększył liczbę par korzystających z tej procedury – a tym samym potencjalnych sporów o losy zamrożonych zarodków.
Przepisy te wydawało się w sposób dosyć jasny określają kwestie zarodków powstałych w procedurze in vitro, aż do 2024 r.
Bezprecedensowy zwrot w polskim sądownictwie
W sierpniu 2024 r. Sąd Rejonowy w Radomiu wydał orzeczenie, które wstrząsnęło środowiskiem prawniczym i opinią publiczną – kobiecie pozwolono przenieść zamrożony zarodek mimo sprzeciwu byłego męża.
Sprawa dotyczyła małżeństwa, które podjęło procedurę in vitro – z jednego zarodka narodziła się córka, drugi pozostał nadal zamrożony. Po rozwodzie mężczyzna sprzeciwił się jego przeniesieniu do ciała byłej żony. Sąd uznał jednak, że w tej konkretnej sytuacji należy priorytetowo traktować dobro zarodka i prawo matki do macierzyństwa.
Choć sprawa oczekuje nadal na rozpatrzenie kasacji przez Sąd Najwyższy (sygn. akt II CSK P 348/23), wciąż wywołuje pytania o to, gdzie kończy się zgoda jednej ze stron, a zaczyna ingerencja państwa lub sądu w najintymniejsze obszary życia.
Spór o prawo do rodzicielstwa i prawo do niebycia rodzicem
W centrum tego kontrowersyjnego konfliktu małżeńskiego znajduje się tak naprawdę spór o dwa fundamentalne prawa. Prawo kobiety do rodzicielstwa, często w sytuacji gdy jest to jej ostatnia szansa. Oraz prawo do tego, aby nikt nie zostawał rodzicem wbrew swojej woli. Kwestia ta wiąże się bezpośrednio z konsekwencjami finansowymi – mężczyzna, który staje się ojcem w wyniku transferu zarodka, nie może uchylić się od obowiązku alimentacyjnego. Warto pamiętać, że domniemanie ojcostwa w polskim prawie działa automatycznie i doprowadzenie do jego obalenia jest procesem złożonym.
W większości zachodnich systemów prawnych zgoda na użycie zarodków może być cofnięta do momentu transferu. Przykładem jest Wielka Brytania, gdzie Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Evans przeciwko Wielkiej Brytanii uznał, że prawo mężczyzny do wycofania zgody nie narusza Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – pomimo że kobieta nie mogła już mieć dzieci w inny sposób niż poprzez zamrożone zarodki stworzone z partnerem.
Podobnie w Niemczech, Francji czy innych krajach europejskich brak zgody dawcy blokuje transfer bez sądowej zgody. Takie rozwiązania kładą nacisk na wolność decydowania o własnym ciele i przyszłości rodziny.
Między prawem a moralnością
Orzeczenie sądu w Radomiu, choć nieprawomocne, pokazuje, że spory o in vitro są dziś więcej niż dylematem prawników. Są swoistym znakiem czasów, w których żyjemy, i świadectwem zmieniających się norm społecznych i moralnych w Polsce. Dla wielu kobiet prawo do wykorzystania własnych zarodków to kwestia biologicznej szansy i autonomii. Dla części mężczyzn – kwestia ochrony przed narzuceniem ojcostwa, którego nie chcieli, i instrumentalnym traktowaniem. Konsekwencje takiego rozstrzygnięcia sięgają daleko – od kwestii zaprzeczenia ojcostwa aż po wieloletnie obowiązki alimentacyjne.
W praktyce międzynarodowej najczęstszym rozwiązaniem jest zgoda obojga partnerów aż do momentu transferu. Jej cofnięcie zwykle blokuje procedurę.
Gdzie to wszystko prowadzi?
Kolejne miesiące mogą przynieść uchwałę Sądu Najwyższego, który w ostatnich dniach otrzymał opinię w tej sprawie Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO). RPO, prezentując swój pogląd, zwrócił uwagę przede wszystkim na wartości, jakimi powinny kierować się sądy, rozstrzygając tego typu sprawy. Powołał się przy tym na treść art. 4 ustawy o leczeniu niepłodności. Przepis ten stanowi, że leczenie niepłodności musi być prowadzone z poszanowaniem takich wartości jak godność człowieka, prawo do życia prywatnego i rodzinnego, ze szczególnym uwzględnieniem prawnej ochrony życia, zdrowia, dobra i praw dziecka. Jednocześnie RPO w stanowisku dla SN stwierdził, że konflikt między partnerami nie może być automatyczną podstawą odmowy, przepis jest zgodny z Konstytucją, a sąd powinien ważyć autonomię prokreacyjną obojga – ale priorytetem jest ochrona życia zarodka i integralność cielesna kobiety (nie można jej zmusić do ciąży, ale można „przełamać" sprzeciw mężczyzny).
Być może uchwała Sądu Najwyższego uporządkuje ten obszar przynajmniej pod względem prawnym i Polska stanie się jednym z nielicznych krajów, w których sąd będzie mógł przełamać sprzeciw mężczyzny i zezwolić na transfer. Sam fakt, że Polska się wyludnia w tempie jednym z najszybszych w OECD, może stanowić dodatkowy argument za ułatwianiem, a nie blokowanie dostępu do procedur wspomaganego rozrodu.
Natomiast wątpliwości natury moralnej i etycznej nadal pozostaną. Bo konflikt o zgodę na przeniesienie zarodka to spór o samą naturę rodziny i zakres naszej wolności. W dobie rosnącej liczby zamrożonych zarodków (w Polsce kilkadziesiąt tysięcy) takie spory będą się mnożyć. Jednocześnie każde takie rozstrzygnięcie generuje pytania o konsekwencje prawne – w tym o alimenty przy orzekaniu o winie, które mogą obciążyć ojca biologicznego niezależnie od jego sprzeciwu wobec transferu. Prawo wciąż goni rzeczywistość i może właśnie teraz, w 2026 roku, Sąd Najwyższy wytyczy nowe granice.
zobacz więcej:
07.03.2026 11:07, Piotr Janus
07.03.2026 10:18, Edyta Wara-Wąsowska

Napisała we wniosku o dotację, że sprzedaje na Allegro bez rozliczania. Reakcja urzędniczki ją zaskoczyła
07.03.2026 9:05, Aleksandra Smusz
07.03.2026 8:30, Marcin Szermański
07.03.2026 7:17, Piotr Janus

Claude, Gemini i ChatGPT odpowiedziały na pytanie o istnienie Boga. Jedna z nich dała Jahwe szansę poniżej 0,001 proc.
06.03.2026 21:54, Mariusz Lewandowski
06.03.2026 20:12, Miłosz Magrzyk

Lepiej nie narzekajmy na ceny leków. Bo jak będziemy narzekać, to nie będziemy mieli czym się leczyć
06.03.2026 18:25, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 16:19, Marcin Szermański
06.03.2026 16:01, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 15:13, Marcin Szermański
06.03.2026 14:27, Marek Śmigielski
06.03.2026 13:39, Aleksandra Smusz
06.03.2026 13:19, Mariusz Lewandowski
06.03.2026 12:52, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 11:52, Edyta Wara-Wąsowska
06.03.2026 11:08, Marek Śmigielski
06.03.2026 10:17, Marcin Szermański
06.03.2026 9:37, Marek Śmigielski
06.03.2026 8:55, Mateusz Krakowski

Banki mają zwracać środki klientom, którzy zostali oszukani w internecie. Ważna opinia rzecznika TSUE
06.03.2026 8:08, Edyta Wara-Wąsowska
06.03.2026 7:40, Aleksandra Smusz
06.03.2026 7:02, Marek Śmigielski
05.03.2026 20:23, Mateusz Krakowski
05.03.2026 16:01, Marcin Szermański
05.03.2026 15:16, Miłosz Magrzyk
05.03.2026 15:00, Mariusz Lewandowski
05.03.2026 14:29, Mateusz Krakowski


























