Sąd stwierdził, że dłużnik wcale nie musi płacić starych rachunków za telefon, mimo że uznał roszczenie. A to dzięki ludzkiej zmianie prawa z 2018 roku

Gorące tematy Codzienne Technologie dołącz do dyskusji (470) 27.07.2019
Sąd stwierdził, że dłużnik wcale nie musi płacić starych rachunków za telefon, mimo że uznał roszczenie. A to dzięki ludzkiej zmianie prawa z 2018 roku

Radosław Tyburski

W dniu 9 lipca 2018 roku zniesiono zasadę, zgodnie z którą przedawnienie roszczenia przeciwko konsumentowi może być brane przez sąd pod uwagę tylko w przypadku zgłoszenia zarzutu. To sprawiło, że sądy mogą w końcu wyjść z wielu postępowań z ludzką twarzą. W sprawie która rozegrała się w Człuchowie, sąd uznał, że pozwany nie musi płacić za stare rachunki za telefon. A to mimo tego, że on sam nie miał właściwie nic przeciwko, a nawet uznał swój dług przed sądem.

Instytucji przedawnienia towarzyszy mały paradoks. Przedawnienie pozwala dłużnikom nie płacić długu. A to tylko dlatego, że wpłynęło dość dużo czasu od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Termin przedawnienia tzw. roszczeń okresowych (czynsz najmu, rachunki za telefon) wynosi 3 lata (chociaż warto tu zaznaczyć, że są także inne terminy przedawnienia). Można sobie wyobrazić, że sam upływ czasu nie jest zbyt przekonującym uzasadnieniem tego, żeby ktoś miał nie płacić za to, co otrzymał – szczególnie dla wierzyciela. Podobne uczucia budzi 20 albo 30-letni termin zasiedzenia nieruchomości. Przykładem niech będzie sprawa, w której mężczyzna zasiedział nieruchomość w Krakowie, bo sadził na niej rabarbar.

Przedawnienie roszczenia przeciwko konsumentowi

Tymczasem ci, którzy zapłacili, bo nie wiedzieli o tym, że roszczenie się przedawniło, często czuli się po fakcie skrzywdzeni. Naczelną zasadą w postępowaniu cywilnym przed sądem jest (a w przypadku sporów przeciwko konsumentom było) to, że żeby skorzystać z instyrucji przedawnienia, należy podnieść stosowny zarzut. Czyli napisać w treści pisma procesowego, że kwestionuje się dochodzone roszczenie w całości ze względu na upływ terminu przedawnienia. Ewentualnie zgłosić taki zarzut ustnie na rozprawie. Bez tych paru słów cały proces toczy się normalnie, a na końcu dłużnik może przegrać, tak jakby przedawnienia nie było. Wszystko to przez brak stosownego zarzutu.

Nie ma się co dziwić, że zazwyczaj sprawy takie przegrywali konsumenci. Często są to osoby występujące w sądzie bez adwokata czy radcy prawnego. Jak już później zorientowały się, że mogły w taki banalny sposób uniknąć obowiązku spłaty, zostawało poczucie krzywdy oraz snucie teorii i podejrzeń. Oczywiście dotyczących tego, że sędzia z drugim prawnikiem zawarli tajne porozumienie, żeby naciągnąć go na zapłatę starych długów. A wszystko wynika po prostu z tego, że przeciętna osoba nie traktuje sądu jako pola bitwy z drugą stroną. Na salę rozpraw idzie w pełnym zaufaniu, że otrzyma sprawiedliwy wyrok. Niekoniecznie przy tym – co jednak jest trochę lekkomyślne – chce zapoznawać się z procedurą cywilną czy wynająć profesjonalnego pełnomocnika.

Przedawnienie roszczenia przeciwko konsumentowi – co się zmieniło?

Jednak od czasu wejścia nowelizacji kodeksu cywilnego w 2018 r., w sprawach przedsiębiorców przeciwko konsumentom, sąd bierze pod uwagę zarzut przedawnienia z urzędu. Nowelizacja wprowadziłą mi.in. nowe terminy przedawnienia oraz artykuł 117 § 2 (1) KC zgodnie z którym:

Po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi.

Sąd zachował także prawo do nieuwzględniania przedawnienia zgodnie z art. 117 (1) KC:

 § 1.  W wyjątkowych przypadkach sąd może, po rozważeniu interesów stron, nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi, jeżeli wymagają tego względy słuszności.
§ 2. Korzystając z uprawnienia, o którym mowa w § 1, sąd powinien rozważyć w szczególności:
1)   długość terminu przedawnienia;
2)   długość okresu od upływu terminu przedawnienia do chwili dochodzenia roszczenia;
3)   charakter okoliczności, które spowodowały niedochodzenie roszczenia przez uprawnionego, w tym wpływ zachowania zobowiązanego na opóźnienie uprawnionego w dochodzeniu roszczenia.

Sprawa dłużnika z Człuchowa

Dlatego właśnie sędzia z Człuchowa w sprawie o sygn. akt I C 138/19 upr. oddaliła powództwo przedsiębiorcy, który odkupił zapewne od jakiejś dużej firmy telekomunikacyjny dług pozwanego powstały przez opóźnienia w spłacie abonamentu. Terminy zapłaty rachunków przypadał na kolejne miesiące roku 2015 r. Przedawnienie wynosiło 3 lata, a więc roszczenia przedawniły się w roku 2018. Pozew (który przerywa bieg przedawnienia) wniesiono w roku 2019. A więc już po upływie terminu po którym nastepuje przedawnienie roszczenia przeciwko konsumentowi.

Pozwany nawet nie wiedział, że roszczenia te uległy przedawnieniu. Co więcej, przyznał przed sądem, że zawarł umowę o świadczenie usług i że otrzymał przedprocesowe wezwanie do zapłaty.
Innymi słowy, nie zakwestionował w żaden sposób długu i przyznał, że istnieje.

Mimo to sąd sam zbadał czy doszło w sprawie do przedawnienia i powództwo oddalił.

Przy okazji uznał też, że niedozwolona jest kara umowna za nieutrzymywanie aktywnej karty sim. Nawiasem warto sprawdzić swoją umowę abonamentu, bo jest duża szansa, że też taką macie.

Przedawnienie nie sprawia, że zobowiązanie przestaje istnieć, a jedynie że nie można go skutecznie dochodzić przed sądem. Po upływie terminu przedawnienia, zobowiązanie przekształca się w naturalne (innym rodzajem zobowiązania naturalnego jest np. zakład o butelkę alkoholu). Polega to na tym, że jeżeli dłużnik z Człuchowa chciałby zapłacić, to oczywiście może i nie będzie mógł się domagać zwrotu pieniędzy. Wierzyciel nie może jednak zmusić go do świadczenia stosując tzw. przymus państwowy prowadzący od procesu cywilnego do egzekucji komorniczej. Warunkiem aby przedawnienie zadziałało w praktyce przed zmianą z lipca 2018r. było wciąż podniesienie zarzutu przedawnienia. W związku z nowelizacją sąd bada przedawnienie roszczenia przeciwko konsumentowi bez zgłaszania zarzutu. Co ciekawe – zasada ta znajdzie zastosowanie do wszystkich sporów, nie tylko tych powstałych po nowelizacji. Przepisy te nie obowiązują w sporach między konsumentami czy przedsiębiorcami.

Zmienione przedawnienie roszczenia przeciwko konsumentowi to zmiana na lepsze

Nowelizacja dotycząca przedawnienia powstała na kanwie nasilenia handlu wierzytelnościami. Odsprzedawanie długów firmom windykacyjnym sprawiło, że do sądu sprawy trafiały po znacznym upływie czasu. To z kolei oznaczało, że zapadało wiele wyroków na niekorzyść dłużników, mimo upływu terminu przedawnienia. Ustawodaca uznał więc, że trzeba coś z tym zrobić, bo dłużnicy zbyt często przegrywają tylko przez to, że nie podnieśli przed sądem zarzutu.

Warto zaznaczyć, że wciąż aktualne pozostają zasady przerwania biegu przedawnienia. Dłużnik może swoim zachowaniem np. przez zawarcie ugody albo nawet oznajmienie, że wie, że dług istnieje sprawić, że bieg terminu przedawnienia będzie biegł na nowo.

Abstrahując od słuszności samej instytucji przedawnienia, trzeba przyznać, że to rozwiązanie na pewno pozwala sądowi przybrać ludzką twarz. Skoro każdy na prawo i lewo broni się przedawnieniem, nie ma powodów, aby robić z niego jakąś tajemną wiedzę. Ba, zarzut przedawnienia jest tak powszechy, że strony reprezentowane przez pełnomocników podnoszą go czasami tylko „na wszelki wypadek”. A nuż sędzia zakwalifikuje umowę jako taką do której zastosowanie znajdzie krótszy termin przedawnienia, mimo tego, że jej kwalifikacja wydaje się oczywista i zarzut „chwyci”?

Sytuacja, w której i pełnomocnik drugiej strony i sędzia wiedzą, że w każdej innej konfiguracji, w której nie występowałby po drugiej stronie człowiek nieznający się na prawie, który nie wie, że przysługuje mu zarzut przedawnienia, roszczenie byłoby oddalone, jest z gruntu nie w porządku. Dzięki zmianie sąd nie musi siedzieć z pokerową twarzą w trakcie wygłaszania uzasadnienia, wiedząc, że parę niewypowiedzianych z niewiedzy słów zmieniłoby o 180 stopni werdykt. Z kolei osoby, które stają przed sądem w charakterze pozwanych, wychodzą z niego z chociaż trochę większym zaufaniem.

470 odpowiedzi na “Sąd stwierdził, że dłużnik wcale nie musi płacić starych rachunków za telefon, mimo że uznał roszczenie. A to dzięki ludzkiej zmianie prawa z 2018 roku”

    • Z drugiej strony, kopiący leżącego jest winien nawet, jeśli leżący sam się położył. Nie wolno znęcać się nad człowiekiem tylko dlatego, że nie umie się bronić.
      Pozdrawiam.

  1. To jest chore. Dług (o ile jest bezsporny) powinien ciążyc bezterminowo, bo inaczej wielu będzie po prostu czekać na przedawnienie i nie płacić swoich zobowiązań, a wierzyciel nic nie może zrobić. Tak jest choćby z ustawą o ochronie praw lokatorów. Czego my uczymy społeczeństwo? W USA dług jest jak prawo własności, swiety. U nas jest komuna.

    • Nieprawda! U nas wierzyciel nie kieruje sprawy do sądu od razu, tylko nęka przez lata dziwnymi ponagleniami i nalicza sobie odsetki. Tak nalicza i nalicza, aż się dług przedawni. Powinien być prawny obowiązek wierzyciela: np. po trzecim terminie płatności sprawa musi iść do sądu. Jeśli nie – to dług powinien być anulowany. Skończy się wówczas bezterminowe naliczanie odsetek, a rzeczywisty dług skutecznie egzekwowany.

      • ale zdajesz sobie sprawę z tego, że dłużnik przez cały czas ma świadomość istnienia długu, a wierzyciel, który wysyła te wezwania chce załatwić sprawę polubownie? Nawiasem mówiąc po wniesieniu sprawy do sądu i do dnia zapłaty też są naliczane odsetki. Tyle tylko, że po uzyskaniu tytułu wykonawczego do należności głównej doliczane są jeszcze koszty zastępstwa procesowego, koszty sądowe i egzekucji.

        • Firmy skupujące długi, często z niepełną dokumentacją, próbują potem je egzekwować, chociaż nie ma dowodów ich istnienia. Posłuchaj sobie kanału „Teraz ja mówię” – podstawową metodą działania takich oszukańczych firm jest doprowadzenie człowieka do uznania długu, ale BEZ POKAZANIA DOWODÓW. Ludzie świadomi tego, upominają ich, że powinni wysłać te dowody listem poleconym, ale oni tego nie robią, ponieważ prawdopodobnie takiej dokumentacji nie ma. „Polubowne załatwianie sprawy” sprowadza się zatem albo do oszustwa, albo do zadręczenia człowieka, by zapłacił „dla świętego spokoju”.
          Pozdrawiam.

          • Jeżeli nie ma dokumentacji to winę ponosi poprzedni wierzyciel za niedostarczenie dokumentów po sprzedaży wierzytelności. Wówczas taka wierzytelność jest oddawana do poprzedniego wierzyciela ze zwrotem ceny zakupu. Polubowne rozwiązanie sprawy to ukłon w stronę dłużnika, bo nie ma na głowie komornika. Poza tym, każdy proces w sądzie czy egzekucja komornicza to koszty, których później wierzyciel żąda od dłużnika. Uważam, że nie powinno być reguły przedawnienia długu, za dużo cwaniaczków myśli właśnie tak, jak Ty i unika spłaty zobowiązań.

        • A ten „wierzyciel” to jakiś filantrop, czy dobry samarytanin, że przez kilkanaście lat chce polubownie. Nie pieprz Pan głupot! Prawo musi być jednoznaczne i nielitościwe. Jeśli kręcisz z zapłatą trzech rat, to płać całość natychmiast.

          • Widzę, że kolega nigdy jeszcze nie widział na oczy mechanizmów funkcjonowanie dużego biznesu. Czasem wierzyciel pomaga swojemu kontrahentowi, ponieważ ma uzasadnione przesłanki twierdzić, że opłaci mu się to w przyszłości. Z kolei sądowe dochodzenie roszczeń od konsumentów nie zawsze jest wierzycielowi na rękę. Telekom może nie chcieć procesować się o małe kwoty i prowadzić z nich egzekucji, ponieważ poniesie z tego tytułu zbyt wysokie straty wizerunkowe. Wyobraź sobie artykuły w prasie pt. „zlicytowali mu samochód/biżuterię rodową/narzędzia za długi w firmie ______ „

          • Przepraszam, że z „grubej rury”, ale to tłumaczenie jest – po prostu – idiotyczne. Albo się chce odzyskać należność, albo się jej nie chce. Ja piszę o takim prostym prawie, które nakładało by na wierzyciela obowiązek sądowej egzekucji.

          • A co ty komunista? Wierzyciel ma prawo, a nie obowiązek ganiać po sądach.

          • Wapniaczku a na ułożenie ilu długów czekasz? Żyje się ponad stan na kredyt?

    • Chyba nie wiesz o czym piszesz ? Jak to wierzyciel nic nie może zrobić ? Wierzyciel ma prawo w każdej chwili wnieść powództwo do Sądu o zapłatę wraz z odsetkami. Przepisy o przedawnieniu mają za cel przede wszystkim zdyscyplinować wierzycieli w dochodzeniu roszczeń. Gdyby nie było tej zasady to wierzyciele wnosili by do sądów pozwy o długi nawet z przed 30 lat, mógłbyś być np pozwany przez wierzyciela swojego pradziadka jeśli jesteś jego spadkobiercą. Po upływie długiego okresu czasu możliwość dowodowe drastycznie spadają a taki proces przemienia się w udrękę dla dłużnika i Sądu.

    • kwestia tego czy jest bezsporny, bo jak by ci jakaś firma windykacyjne po 10 latach wyjechała z pozwem, a ty byś nie miał dowodów wpłaty, to byś inaczej pisał

    • Chora jest jedynie niewiedza. Bieg przedawnienia można przerwać,a wierzyciel powinien to wiedzieć i zrobić.

    • I to wielu czeka niedawno poznałem taka lasie. Niby bez wykształcenia ale obcykana kiedy jakie długi się u komornika umarzają. Kredycik za kredycikiem większość umarzanych. To jest chore.

    • Butchy Butch: chodzi o to, że ludzie nadal się kochają, wspierają, dobre więzi mają – choć siedzą na zgliszczach dawnej świetności. Los mi oszczędził przykrych doświadczeń z firmami windykacyjnymi, sądami. Ale znam osobę ( starsza, samotna ), która przez długi pobyt w szpitalu nie zapłaciła za telefon. Dużo nie brakowało, by tą bezbronną osobę zlicytowano razem z jej pelargoniami, starymi kapciami i innymi jej „skarbami”. Na szczęście: znalazł się człowiek, który owej Pani pomógł ( prawnie ). Może na tej ilustracji jest ta Pani – w trakcie dziękowania za pozostawienie jej na ruinach i uratowanie przed bezdomnością?

  2. Zmiana przepisów o przedawnieniu była jednym wielkim kretynizmem.

    Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy przedawniony dług istnieje, czy nie. Otóż zgodnie z prawem – istnieje. Można żądać jego spłaty, można wpisać do KRD. To i logicznym było, że sąd uznawał przedawnienie tylko na zarzut. Jak chcieli to zmienić, to trzeba było po prostu napisać, że dług przedawniony przestaje istnieć.

    A już skrajną durnotą było przedłużenie okresu przedawnienia do końca roku. I teraz trzyletni okres przedawnienia może trwać cztery lata.

    • Nie zgadzam się że to kretynizm. Celem istnienia KRD jest poprawa pewności obrotu gospodarczego i informowaniu o niesolidnych dłużnikach. Jako przedsiębiorca chcę mieć wiedzę na temat wiarygodności moich kontrahentów lub klientów i informacja o tym, że ciąży na nich niezapłacony dług (nawet jeśli możliwość dochodzenia roszczenia przed sądem się przedawniła) jest kluczowa. W przeciwnym razie za solidnych zostałby uznane osoby które nie wywiązują się ze swoich zobowiązań a ich dochodzenie z różnych względów uległo przedawnieniu.

      • Przedawnienie w obecnym kształcie jest zupełnym zaprzeczeniem pewności obrotu prawnego. W jego efekcie powstaje dług, którego spłaty wierzyciel może żądać, który może sprzedać, który może umieścić w KRD, ale nie może go skutecznie egzekwować. Dług Schrodingera, jest i go nie ma jednocześnie.

        • O co to całe biadolenie ? Kiedyś było lepiej dla wierzyciela, teraz jest gorzej, ale nadal wierzyciel ma dużo czasu na podjęcie działań w celu przerwania biegu przedawnienia i dochodzenia roszczeń. Przedawnienie, choć z gruntu niesprawiedliwe, jest po prostu „życiowe”. Rozstrzyganie spraw sprzed kilkudziesięciu lub więcej lat jest po prostu niepraktyczne i w ogólnym rozrachunku przynosi więcej szkód niż pożytku. Piszę to, będąc wielokrotnym wierzycielem z aktualnie nieściągalnymi, ale nieprzedawnionymi długami sprzed wielu lat.

  3. Ależ wymyślili… to teraz każdy chłopek roztropek nie płacący za mieszkanie czy media, żyjący na koszt pozostałych mieszkańców danej nieruchomości będzie sobie cichutko czekał na przedawnienie? Znam przypadki, kiedy zadłużenia na mieszkaniu sięgały po kilka-kilkanaście tysięcy złotych, mimo, że kupowali nowe samochody czy jeździli na wakacje… Nasze prawo, takie ludzkie… dla wybranych…

    • ogarnij -_- jeśli sprawa w sądzie zostanie założona przed przedawnieniem, to dług nie znika. Tu chodzi o to, by wierzyciele celowo nie milczeli o długu, a potem odzywali się po 15 latach o odsetki.

  4. Bo chodzi o to że ludzie nieradzący sobie w życiu a ich to tylko odsetek mogą liczyć na prawo które może poprawić jego sytuacje życiowej żeby mógł zostać pełnoprawnym konsómentem który zacznie napędza motoryke państwa ale jak napoczątku napisałem to jest zawsze odsetek

    • Ci „nie radzący sobie w życiu” podejrzanie często są obcykani w tym kiedy co się umarza, jakie socjali im przysługują i jak wyłudzić kasę od państwa. Na „nie radzenie sobie w życiu” najlepszy jest brak socjalu i umarzania długów. Nagle zaczną sobie radzić gwarantuje ci to

  5. Mógłby mi ktoś wytłumaczyć na jakiej zasadzie działa ta nowelizacja? Przykład z życia wzięty: znajomy w czerwcu 2018 wziął dwa numery w Playu i dwa telefony, nie opłacił ani jednej faktury. Styczeń 2019 – obie umowy zostały wypowiedziane, kary umowne naliczone, a dług sprzedany firmie windykacyjnej.

    Znajomy porozumiał się z firmą windykacyjną i na drodze polubownej, bez nakazu zapłaty spłaca swój dług co miesiąc w kwocie 400zł. Uznał swój błąd, pilnie potrzebował pieniędzy,i teraz ponosi tego konsekwencje.

    I to jest właściwa postawa. Rozumiem, że z duchem tej nowelizacji powinien sobie przez 3 lata siedzieć po cichutku i wziąć windykatora na przeczekanie? Dlaczego takie postawy są promowane? Dlaczego to dłużnik ma być chroniony, a nie wierzyciel?

    Bo ja czegoś tutaj nie rozumiem.

    • Ale niby w jaki sposób dłużnik jest chroniony? Play miał 3 lata na skierowanie sprawy do sądu, ale wolał sprzedać za grosze firmie windykacyjnej. Ot takie ryzyko w biznesie.

      • W taki sposób że trzyletni termin przedawnienia obowiązuje również jeśli właścicielem długu jest firma windykacyjna. Chociaż chyba oni z reguły szybko występują o nakaz zapłaty. I rozumiem, że wtedy już ten termin nie ma zastosowania?

        • cesja wierzytelności nie wpływa na bieg terminu przedawnienia, czyli co najmniej do czerwca 2021 Play czy FW mieli czas na pozew

          • Dziękuję za odpowiedź. A co się dzieje w przypadku gdy jest pozew, uzyskuje się nakaz zapłaty, czy tutaj w przypadku bezskutecznej egzekucji również biegnie 3-letni termin przedawnienia?

          • pewny nie jestem, ale po zmianie przepisów od nowa biegnie 6-letni termin przedawnienia plus okres do końca roku po upływie tego terminu, wcześniej był to okres 10 lat od dnia wniesienia pozwu

  6. W czerwcu ubiegłego roku, czyli jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów, firma Best pozwała mnie do sądu o spłatę zadłużenia. To były dwa pisma, czyli dwie sprawy, jedna na kwotę 8 tyś. druga 12 tys.
    W odpowiedzi napisałem odwołanie podnosząc zarzut przedawnienia.
    Efekt: Best natychmiast wycofał pozew, w obu sprawach, jednocześnie składając wniosek do sądu o zwrot połowy kosztów sądowych. Sprawa więc została umożona a Best od czasu do czasu wydzwania do mnie nadal domagając się spłaty długu. Mnie to już jednak nie interesuje. Oczywiście ten dług figuruje w bazach typu Big czy Bik, co nie poprawia mojej historii kredytowej, ale to już inna sprawa.

  7. Zmiana przepisów z lipca ubieglego roku – czyli sądowe sprawdzanie ewentualności przedawnienia długu, w połączeniu z inną zmianą, według której to wierzyciel ponosi koszty dochodzenia należności przez firmy windykacyjne oraz komorników, a nie dłużnik, jak było dotychczas – przełoży się na poprawę sytuacji dłużników kosztem wierzycieli – nie będzie im się już opłacało wieloletnie dochodzenie swoich należności. Aby uniknąć przedawnienia wierzyciel musi teraz systematycznie, co pewien czas, wykonać działanie zmierzające do odzyskania należności – i za każdym razem za to zapłacić, nie mając żadnych gwarancji powodzenia. A kwoty są wysokie. Nie pamiętam dokładnie ale chyba około 5% kwoty. Może się więc okazać, że dlużnik uchylający się od płatności doprowadzi wierzyciela do bankructwa.

  8. Ludzka zmiana prawa, że nie trzeba płacić swoich długów – świetna zmiana :(
    A w komentarzach wychwalanie nieuczciwości. Póki takie będzie podejście to nic się w tym kraju nie poprawi.
    Jakbym miał jakikolwiek dług to ze zwykłej uczciwości bym go zapłacił nawet gdyby był przedawniony. No ale widocznie uczciwość to przeżytek.

  9. Czy na prawdę nawet do takiego artykułu, trzeba dać na grafikę główną dwóch tulących się facetów? Jaki związek ma to zdjęcie z tematem przewodnim artykułu? Widzę, że lobby LGBT prężnie działa i zalewa nas ze wszystkich stron.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *