Wieść o energetyku, którego otwarcie oburzyło wykładowczynię, dotarła do mnie bezpośrednio z pewnej uczelni
Nie jest to więc żadna aferka opisana na X, Facebooku czy Reddicie, tylko zdarzenie znane akademickiej społeczności. Przedstawia ono na tyle aktualny problem, że warto mu się przyjrzeć. Wiele osób nadużywa bowiem picia napojów energetycznych.
Póki co nieletnim zakazano ich sprzedaży, ale studenci są już dorośli i mogą je sobie kupować bez ograniczeń. Czy zatem wolno im spożywać na zajęciach energy drinki?
Wszystko zależy od regulaminu studiów i zasad konkretnego wykładowcy
Żaden ogólnokrajowy akt prawny nie podejmuje kwestii picia i jedzenia na zajęciach w szkołach wyższych. Takie detale może precyzować w pierwszej kolejności regulamin studiów danej uczelni. Każdy żak powinien się z nim zapoznać przed podjęciem nauki.
Często musi on podpisać związane z tym oświadczenie. Niestety, wielu młodych ludzi traktuje to jako formalność, nigdy nie przyglądając się bliżej temu dokumentowi.
W regulaminach studiów rzadko porusza się kwestię jedzenia i picia. Ale o związanych z tym zasadach można wnioskować na podstawie innych przepisów, dotyczących np. tego, że niedozwolone jest przeszkadzanie w zajęciach uczestnikom i prowadzącemu.
Otwarcie puszki z Tigerem wydaje się wpisywać w tego rodzaju zakaz. Ta niepozorna czynność ewidentnie rozprasza – generuje charakterystyczny trzask i wywołuje silną woń energetyka.
Na domiar złego jeśli puszka z napojem gazowanym była narażona na silne drgania w torebce czy plecaku, jej zawartość może się wylać.
Na podstawie regulaminu swoje szczegółowe zasady powinien sformułować wykładowca. Ma obowiązek to zrobić na pierwszych zajęciach, na których zawsze poruszane są kwestie organizacyjne.
Uogólniając sprawę w skali całego kraju, można przyjąć, że powszechnie akceptowane jest spożywanie wody, zwłaszcza niegazowanej
Inne napoje też powinny przejść. Oczywiście pod warunkiem, że ich picie nie przeszkadza innym. Jedzenie, jako czynność złożona w wyższym stopniu, wydaje się już bardziej problematyczne i w miarę możliwości najlepiej go unikać.
Wspomniana na początku dziewczyna usłyszała od pani profesor sążnisty wykład o szkodliwości energetyków. Dowiedziała się, że napoje typu Tiger, Black czy Monster muszą na serio być jej problemem, skoro nie jest w stanie powstrzymać się przed sięganiem po nie nawet na zajęciach.
Rzecz jasna, tyradę na ten temat podyktowała troska o jej zdrowie. Pozostaje faktem, że wykładowczyni nie powiedziała studentom, że zabrania na sączenie u siebie na konwersatorium energy drinków. Ale takiego przypadku nie przewidziała.
Wzmiankowana młoda osoba z pewnością ma szansę wyciągnąć z takiej reprymendy cenną naukę. A publiczne obnażenie jej nawyków może być dla niej pierwszym krokiem w stronę ich zwalczenia, za które pani profesor jeszcze podziękuje.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj